piątek, 20 marca 2020

PANDEMIA

W związku z PANDEMIĄ koronawirusa działalność KGH w ramach Muzeum jest zawieszona do odwołania.
Planszowa PANDEMIA, w którą zagrywałem się w ubiegłe wakacje. Oby już wkrótce stała się grą HISTORYCZNĄ.

poniedziałek, 24 lutego 2020

CUDNÓW 1660


No i stało się...

Najbardziej naprędce przygotowana przeze mnie "historyczna bitwa" stała się faktem i przeszła do historii. Piszę "naprędce" bo takie Prostki na przykład przygotowywane były przez pół roku. Tym razem decyzja zapadła szybko, skład walczących też wykrystalizował się błyskawicznie.
Nasza bitwa była w pewnym sensie kontynuacją starć pod Lubarem, które graliśmy już trzy razy, przy czym ostatni raz był najpełniejszy i nawet częściowo w tym samym składzie co teraz Cudnów. Tym razem do boju stanęli:

Armia KOZ/MOS:
Szeremietiew - SKOSCIANSKI, wsparty przez DANIELA
dywizja moskiewska w składzie:
- pułk rajtarów
- kombinowany pułk rajtarów i dzieci bojarskich
- pułk jazdy pomiestnej
- pułk kozaków służebnych
- pułk sołdatów
- prikaz strzelców wyborowych
- jednostki dywizyjne w tym artyleria

Wasyl Szeremietiew (Skoscianski)

Cieciura - ARTUR + ŁUKASZ
Piesza dywizja kozacka zebrana w taborze, 5 pułków, wozów ponad 30 ustawionych w typowy kozacki trójkąt.
Tymofiej Cieciura (Artur) buduje obóz

W trakcie gry od strony Horodyszcz weszły dwa pułki kozackie Jerzego Chmielnickiego (Chmielniczenki): jeden konny + jazda wołoska, drugi pieszy, które prowadziłem JA.

Armia RON 
Dywizja hetmana wielkiego Potockiego - KADUCEUSZ:
- doborowy pułk jazdy
- pułk jazdy
- pułk jazdy
- regiment piechoty cudzoziemskiej
- regiment dragonów
- jednostki dywizyjne, w tym artyleria oraz piechota polsko-węgierska
 Hetman wielki koronny Stanisław Potocki (Kaduceusz)

Dywizja hetmana polnego Lubomirskiego - WASIL:
- doborowy pułk jazdy
- puk jazdy
- pułk jazdy
- pułk jazdy
- regiment piechoty cudzoziemskiej
- jednostki dywizyjne, w tym artyleria, dragoni oraz piechota pol-węg.
Hetman polny koronny Jerzy Sebastian Lubomirski (Wasil)

TATARZY
W grze wystąpił tylko jeden czambuł tatarski dowodzony przez MARKA
Safer Girej vel MAREK

Nawet nie chce mi się wszystkiego dokładnie liczyć, ale w sumie, po obu stronach, na stole było figurek na jakieś 400 PS, może z lekką przewagą RON.

Rzecz cała zaczęła się od przygotowania stołu. To (plus startowe rozstawienie figurek) jest chyba najprzyjemniejszą częścią całej tej zabawy :) Kluczowym elementem terenu, specjalnie przygotowanym na tę okazję przez Kaduceusza, były ruiny zamku cudnowskiego. Opisy bitwy, z których korzystałem (zarówno źródłowe, jak Diariusz wojny z Szeremetem..., Wojna polsko-moskiewska, prawdopodobnie autorstwa samego Lubomirskiego oraz Kochowskiego Historia panowania Jana Kazimierza, jak i opracowania Hniłki, Romańskiego i Kubali; nie zdążyłem dotrzeć do wierszowanej Potrzeby z Szeremetem, gdzie w niedawnym wydaniu są podobno cytowane jakieś nowe źródła oraz do Szczęśliwego roku Czermaka - postaram się nadrobić przed ewentualnym powtórzeniem bitwy) nie budzą większych zastrzeżeń, także w kwestii pola bitwy, poza samym zamkiem. Otóż wszyscy autorzy opisujący bitwę umiejscawiają sam Cudnów jak i istniejące wówczas ruiny zamku na lewym (zachodnim) brzegu rzeki Teterew. Przygotowując bitwę sięgnąłem oczywiście oprócz źródeł pisanych także do kartograficznych i tu spora niespodzianka. Dosłownie wszystkie mapy do drugiej połowy XVIII wieku umiejscawiają Cudnów na prawym brzegu. Dopiero mapa Rizzi Zamoniego z końca XVIII wieku ukazuje Cudnów po obu stronach rzeki, przy czym tę część po lewej stronie nazywa... Nowym Miastem; co więcej, na prawym brzegu, tuz przy samej rzece, znajduje się coś co z pewnością można uznać za budowle obronną. Na późniejszych mapach mniej więcej w tym samym miejscu znajduje się młyn, który - jeśliby istniał już w XVII stuleciu, mógł stanowić element infrastruktury zamku. Jedyny XVII-wieczny plan bitwy także nie ukazuje nam rzeki pomiędzy Cudnowem a taborem, o którym wiadomo że był już po prawej (wschodniej) stronie rzeki.
 1750

 1701

 Beauplan (uwaga: odwrotna orientacja mapy, czyli północ jest na dole)

Rizzi Zamoni; wyraźnie widać coś, co wygląda na budowlę obronną poniżej drugi, na prawym brzegu rzeki.

https://militarymaps.rct.uk/other-17th-century-conflicts/battle-of-chudnov-1660-vero-disegno-e-pianta-douve-e
Niestety, nie zachowała się żadna ikonografia zamku, który już w XVII-wiecznych opisach jawi się jako ruina. Pamięć po nim chyba zanikła nawet w samym Cudnowie, bo mimo napisania kilku maili, nie dostałem w tej sprawie żadnej odpowiedzi... Historyczne opisy też są mniej niż skromne: "stara rudera, otoczona podówczas tylko częstokołem" (Wojna polsko-moskiewska...); "był na górze ostrożowany dębowymi palami " (Diariusz...); "skarpy z dzikiego kamienia, ludzką zdziałane ręką, podpierające mury zamku niegdyś tu istniejącego. Na tej górze dotąd jest czworoboczny wał z osuniętymi fosami; za wałem sterczy jeszcze kilka kamieni, ostatki byłego zamku, który juz do gruntu zniszczony" (SGKP, t. I). Zawsze pozostaje usługa street view, ale, niestety, w dzisiejszym Cudnowie ograniczająca się do jednej tylko, głównej ulicy.

Dwa wzgórza po obu stronach rzeki - na dobrą sprawę każde z nich może stanowić resztki dawnego zamku. 
Posiłkując się danymi kartograficznymi źródła pisane także można odczytać nieco inaczej, może poza Kochowskim. Autor Wojny... widział to tak: "[Szeremietiew] przeprawiwszy się przez rzekę Teterew zaczął obsadzać wzgórze wyniosłe i dogodne dla pomieszczenia jego wojska, z tyłu zaś miał rzekę (...) z prawej zaś strony zamek cudnowski." Pisany przez naocznego świadka Diariusz... jest niestety dość enigmatyczny, ale słowa "ruszył się nieprzyjaciel w świtanie do Czudnowa; my za nim skoro dzień doszliśmy go pod Czudnowem z tamtę stronę miasta, za przeprawą" także, jak myślę, można odczytać jako usytuowanie miasta i zamku już za rzeką.
Nie mogąc ostatecznie stwierdzić jak rzecz się miała w rzeczywistości (nawet akt nadania miasta i zamku Cudnowa ks. Ostrogskiemu sprawy nie wyjaśnia a na Ukrainę póki co wybrać się nie dam rady) założyłem istnienie zamku na prawym brzegu rzeki, czyli mniej więcej w tym miejscu, gdzie zlokalizowany był późniejszy młyn.

Jak już pisałem, nie istnieje żadna ikonografia zamku, zatem Zbyszek (Kaduceusz) miał pełne pole do popisu przygotowując model zamkowych ruin specjalnie na tę okazję. Rezultat, trzeba przyznać, wyszedł znakomicie:


Scenariusz bitwy zakładał ustawienie obu walczących stron w miarę możliwości historyczne (przy czym założyliśmy, ze odtwarzamy jak gdyby pierwszy dzień bitwy, która trwała około miesiąca i ww międzyczasie Lubomirski "na chwilę" odszedł pod Słobodyszcze). Najpierw wystawił się obóz moskiewsko-kozacki. Już Hniłko obrazował go - zgodnie z kozackim zwyczajem - w kształcie trójkąta, choć armia moskiewska nie miała tej tradycji i budowała raczej czworokątne obozy. Obóz składał się z ponad 30 wozów (w sumie to... niewiele, pod Lubarem mieliśmy więcej), poprzetykany artylerią (średnie działa w narożnikach) oraz wypełniony masą piechoty kozackiej i moskiewskiej (w sumie chyba 7 pułków). Następnie na stole pojawili się Tatarzy, wychodzący od strony lasu, na północny wschód od obozu. Planowo miały być 2-3 czambuły, ostatecznie wystawiliśmy tylko 1 w obawie przed zbytnią przewagą wojsk koronnych. Z założenia mieli oni blokować strefę wejścia posiłków Chmielniczenki (historycznie, choć był ze swoją armią niecałe 30 km od miejsca bitwy, nie wziął w niej udziału, ale chcieliśmy oddać taką możliwość) którym - to także był ukłon w stronę MOS/KOZ - ułatwiliśmy wejście na pole stół (na koniec 2 tury pułk konny, 3 - pieszy; bez względu na obecność przeciwnika).
Po Tatarach na stole wystawiła się jazda moskiewska. Zgodnie z założeniami miała do rozdysponowania trzy strefy - dwie po obu stronach taboru oraz dodatkowo pułk rajtarów w samym Cudnowie. W miasteczku oraz na lewo od obozu (czyli między Cudnowem a taborem) wystawił się kombinowany pułk rajtarsko-bojarski, raczej na straceńczych pozycjach... Cała reszta jazdy moskiewskiej wystawiła się na swoim lewym (czyli prawym patrząc od strony Potockiego) skrzydle.
Dopiero na koniec wystawiały się obie dywizje koronne: prawoskrzydłowa hetmana Potockiego w całości na prawym brzegu Teterewa; lewoskrzydłowa Lubomirskiego także niemal w całości (poza piechotą) już za rzeką, co było skutkiem nieobsadzenia tej strefy przez Rosjan.

Obóz moskiewsko-kozacki w pełnej krasie, na pierwszym planie jazda Potockiego

Dywizja Lubomirskiego
 Pole bitwy od zachodu...

... i od wschodu


Z relacji hetmana Lubomirskiego (Wasila): Całość wojsk była rozstawiona wzdłuż rzeki. [W naszym scenariuszu Teterew na całej długości traktowany był jak bród, co akurat przy takim rozstawieniu było bez znaczenia] Od lewej jednostki dodatkowe: 4 dragonów, 6 piechoty polsko-węgierskiej, średnie działo i dwa lekkie z wozem amunicyjnym. Dalej pułk jazdy doborowej z husaria, za nim drugi pułk z husarią, obok po prawej dwa pułki jazdy. Na przeciwko Cudnowa po drugiej stronie rzeki regiment piechoty. Po drugiej stronie rzeki w zagajnikach stało po jednej chorągwi jazdy do blokowania wyjścia plastunów w zasadzce.
Plan na bitwę. jednym pułkiem jazdy (a w zasadzie dwa mieszane) z wsparciem ogniowym regimentu piechoty wyciąć rajtarów z wioski. Drugi pułk jazdy (też dwa mieszane) miał pogonić pułk jazdy moskiewskiej [a w zasadzie "bojarską" część kombinowanego pułku moskiewskiego]. Po rozbiciu miały pójść za ciosem w tabory kozackie. Husaria i pancerni z doborowego pułku miały zrobić wyrwę w tylnej części taboru natomiast drugi pułk miał wiązać cały tabor od strony rzeki i próbować się przerżnąć. Piechota polsko-węgierska i dragoni mieli zająć wioskę.

W praktyce wyglądało to tak:
Rajtarzy w Cudnowie przyjmują atak na klatę (pierwsza walka skończyła się remisem, w wyniku którego musieli odsunąć się od obwarowań, co w drugiej turze, dzięki wygranej inicjatywie, pozwoliło koroniarzom przebić się do wsi (zdaje się że zapomnieliśmy, że to była wysoka przeszkoda, a więc teren dla jazdy nie do przeskoczenia...), natomiast dzieci bojarskie robią unik, który pozwoli im przetrwać do 2 tury...

Widok od strony jazdy koronnej

Z relacji hetmana Lubomirskiego: Cała pierwsza linia dostaje szarżę. Husaria wbija się w tabory i niszczy jeden wóz, pancerni rozbijają artylerię średnią i odbijają się od piechoty. Dwa pułki jazdy gonią wycofujące się dzieci bojarskie i remisują w walce z rajtarami w Cudnowie.
Druga tura: husaria i pancerni ponawiają atak i powodują panikę w piechocie, ale nie udaje im się zniszczyć wozu. Do walki dołącza się drugi skwadron husarii ale odbija się od wozów po ostrzale z kartaczy i ucieka. Dwa pułki jazdy dopadły plecy dzieci bojarskich i wybijają ją goniąc dalej. Kolejny atak na rajtarię, która zaczyna się cofać i po celnym ostrzale muszkieterów zza rzeki dezorganizuje się. W międzyczasie muszkieterzy komenderowani wspierają ogniem walkę piechoty łanowej z trzecim skwadronem rajtarów.

 Atak jazdy Lubomirskiego (w tym dwa skwadrony husarii) na narożnik obozu

 Tu też w miarę dobrze widać ten atak (jeszcze w I turze): dzieci bojarskie dają nogę a tabor szczerzy kły i lufy dział w stronę jazdy Lubomirskiego


Trzecia tura przyniosła jedyny przegrany dla RON w tej bitwie rzut na inicjatywę. Kwestia tych rzutów była najbardziej sporna w całej naszej grze i przyniosła najwięcej emocji. Przyjęliśmy brak możliwości podbijania, co zdaniem strony kozackiej - chyba nie bez racji - znacznie ich osłabiało. Jeśli do tego doliczyć pecha w rzucaniu kośćmi - w całej grze ten jeden jedyny raz inicjatywę wygrali Kozacy, to... Przez ten notoryczny brak inicjatywy nie byli w stanie obsadzać piechotą wozów z wybitą załogą. 
Z relacji Lubomirskiego: Gdyby RON wygrał ten rzut, tabor zostałby zdobyty. Tabor jednak zamyka luki. Husaria musi atakować plastunów którzy byli najbliższym celem. Wybijają ich i rozbijają watahę mołojców którzy wyszli za tabor [w okolicy wsi Dubiszcze]. Uciekająca husaria zbiera się. Pancerni i kozacy z pułku doborowego szarżują na tylne wozy. Udało się rozbić jeden wóz ale bez większych sukcesów. Pancerni i kozacy z drugiego pułku oraz ci co walczyli z dziećmi bojarskimi atakują wozy od których się odbijają. Rajtarzy zostają ostatecznie wybici z wioski a z rajtarów atakujących łanowych zostaje jedna podstawka z dowódcą.

 Krytyczny moment w obozie Szeremietiewa i Cieciury - narożnik taboru zostaje zniszczony, jednak jazda koronna nie wedrze się do środka. U góry widać mołojców wychodzących z obozu z zamiarem zablokowania okolicy wsi Dubiszcze.

Rajtarzy moskiewscy w walce z polska piechotą u stóp zamku

Na drugim skrzydle walki przebiegały odmiennie, głównie za sprawom obecności silnych pułków jazdy moskiewskiej, które same zaczęły atakować oraz szturmować wzgórza położone na południe od obozu. Tatarzy trochę szwendali się po lasach, ale raczej bez większego efektu. Zamek stosunkowo szybko został obsadzony przez dragonów i artylerię, której... chyba zabrakło na innych odcinkach. Tutaj także szły falowe ataki na narożnik obozu, ten bliższy zamku, ale z mniejszym szczęściem. Na prawej flance udało się zepchnąć szarżujących rajtarów i jazdę pomiestną, ale w obliczu grzmiących armat z taboru nie był to oszałamiający sukces.
Na końcu drugiej i trzeciej tury od wschodu weszły dwa pulki kozackie (konny razem z Wołochami oraz pieszy). Spowodowało to konieczność podziału sił walczącej w tym regionie jazdy Potockiego, która musiała walczyć niejako na dwa fronty, co z kolei spowodowało zebranie się zdezorganizowanych skwadronów moskiewskich.

 Dywizja Lubomirskiego w walce z pułkami moskiewskimi

 Moskwa zajmuje wzgórza - widoczna za nimi piechota RON zdaje się nie odegrała większej roli w bitwie

 Szeremietiew według wszystkich relacji z bitwy popełnił błąd, nie obsadzając zamku. Wykorzystała to piechota i artyleria Potockiego. Niestety, odległość od taboru nie pozwoliła na zrobienie jakiejś większej wyrwy w obozie przeciwnika.  

 Atak na narożnik obozu

Z tego starcia pułki koronne wyjdą zwycięsko

Posiłki Chmielniczenki pojawiły się na polu bitwy na tyłach jazdy hetmana Potockiego

Z relacji Lubomirskiego: W czwartej turze husaria która walczyła z mołojcami wycofuje się i dostaje mocny ostrzał. Pancerni i kozacy dalej atakują tabory. Kolejna szarża na tabor od strony Cudnowa - coraz więcej jazdy wiąże Kozaków. Piata tura: husaria z doborowego pułku po ciężkim ostrzale niestety zaczyna uciekać - zostaje jedna podstawka. Ponowienie szarży na wozy (z kolejna 6 husarii) - coraz więcej jazdy wiąże Kozaków...

Walki na prawym skrzydle (Potocki vs Szeremietiew) przed nadejściem Chmielniczenki 

 Pojawienie się pułku konnego z dywizji Chmielniczenki (Kozacy + Wołosi) koło wsi Horodyszcze, na prawej flance Potockiego

I tak właściwie było do końca: szturmowanie jazdą taboru, drobne sukcesy tu i ówdzie przy jednoczesnym braku jakiegoś większego przełamania. Przez kolejne tury gra wyglądała właściwie podobnie. Wyraźnie dało się zaobserwować brak koordynacji pomiędzy atakami jazdy i piechoty (regiment Lubomirskiego po wypędzeniu rajtarów z Cudnowa praktycznie nie brał już udziału w dalszych walkach). Im dłużej trwała bitwa, tym w dywizjach RONu dawało się odczuć wyczerpanie walką - skwadrony topniały, husaria już straciła kopie, brak koncentrycznego ognia artylerii... Walki zaczęły się przedłużać aż nastał wieczór...
Przebieg całej batalii da się streścić jednym obrazkiem:

Skończyliśmy po 7 turach z materiałem do przemyśleń na następne takie gry. Na pewno dobrym pomysłem jest rozgrywanie "historycznych bitew" jako samodzielnych wydarzeń, a nie na Polach Chwały pomiędzy pierwszym a drugim dniem turniejowym. Nie wiem czy wszyscy uczestnicy tego wydarzenia, ale ja nie straciłem ochoty i motywacji do organizacji kolejnych wydarzeń. Padają propozycję na coś z "frontu zachodniego", ja myślę o bitwie pod Parkanami (tej drugiej ;) ... 
Wiele rzeczy pozostaje do poprawy w tym... jakość zdjęć. Nie wiedziałem, ze ten aparat robi tak katastrofalne fotki. Obiecuje poprawę następnym razem :)
Jedna z wielu smacznych kanapek w tej bitwie...
Dziękuję wszystkim uczestnikom naszej zabawy, zarówno tym grającym jak i obserwującym.
I ochroniarzowi, za dostarczenie nieoczekiwanych emocji już po zakończeniu spotkania...

DO NASTĘPNEGO! 

poniedziałek, 27 stycznia 2020

ROZPOZNANIE BOJEM

Tegoroczną Akcję Zima w naszym Klubie zakończyliśmy z dość dużym przytupem - bitwą multidywizyjną na 80 PS na stronę. Bez większego planu, bez głębszych przemyśleń - ot, takie spotkanie przy stole nie znających się graczy. Z uwagi na ograniczenia czasowe poziom gry ustawiliśmy na 80 PS. Strona litewsko-szwedzka (Łukasz) rozwiązała to sprytniej - 50 PS na RON, 30 na Szwedów. Co do armii koronno-kozacko-tatarskiej umówiliśmy się korespondencyjnie: ja wziąłem 40 PS (co starczyło na pułk doborowy, pułk zwykły i mały regiment rajtarów bez pancerzy) Artur za 40 PS wystawił 2 i pół pułku kozackiego oraz czambuł tatarski jako Straż Przednia. Stół (wymiary 240x180 cm) był już wcześniej przygotowany, rzeka na całej długości stanowiła strumień. Na szybko ustaliliśmy cel scenariusza: zdobycie kamiennego mostu.

Kozacy zajęli lewe skrzydło z zadaniem podejścia pod most. Koroniarze mieli flankować od prawej, ale ze względu na ograniczenia strefy rozstawienia mieli tam dość ciasno. Tatarzy poszli w tak dalekie obejście, że w konsekwencji w ogóle nie pojawili się na placu boju. To był jeden z naszych błędów.

 Na pierwszym planie upakowani między polami koroniarze, za rzeką dywizja kozacka; kamienny most jest celem scenariusza.

 Strona przeciwna: gros sił stanął na lewej flance, na przeciw koroniarzy, których przewyższał liczebnością co najmniej półtorakrotnie. Garść piechoty stanęła przed kościołem otoczonym kamiennym murem. W środku obok wioski stanęła średnio-ciężka bateria artylerii ogarniająca przedpole. Spodziewałem się nawały przeciwnika na to przedpole w kierunku kamiennego mostu, ale rzeczywistość okazała się nieco inna...

Widok pola bitwy od strony litewsko-pludrackiej.

Ogólny przebieg bitwy.

Pierwsze tury były bardziej manewrowe. Już na początku od salwy z centrum pola bitwy padły dwie podstawki doborowych pancernych koroniarzy, co w znacznym stopniu ostudziło mój zapał pchania się na środek pola bitwy, gdzie zresztą nieprzyjaciel miał dość znaczną przewagę. Postanowiłem wziąć go na przeczekania, wciągnąć w pułapkę i lekko obejść moją prawą stroną. Niestety, boćwiniarz był dość sprytny i w pułapkę wciągnąć się nie dał i na dodatek sam zachodził mnie z flanki. Gdyby Tatarzy weszli w tym momencie z dalekiego obejścia bitwa mogłaby mieć częściowo inny przebieg, ale ich wejście zaplanowane było w 6 turze. Pewnie, nie powalczyliby zbytnio, ale przynajmniej trochę zaabsorbowali przeciwnika.

 Centrum pola bitwy: pułk doborowy czai się czekając na walny atak nieprzyjaciela, bojąc się wyjść do przodu gdzie stoją średnie i ciężkie działa, z majorem artylerii. Kozacy jednym taborem przekraczają strumień żeby przyjąć na siebie część ognia artylerii - na tyle skutecznie, że po jakichś trzech turach zostały z nich tylko drzazgi...

 Na lewej flance kozacka ława w zasadzie bez przeszkód podchodzi pod kamienny most, zajmuje go a potem nawet postanawia szturmować kościół, widniejący w oddali.

Skrzydło koronne nieco zmieszane po celnych salwach artylerii. rajtarzy zajmują jedno ze wzgórz, ale nieprzyjaciel jest tutaj szybszy i bardziej zdecydowany.

Około 4 tury zaczęły się pierwsze walki na prawej, koronnej flance. Rajtarzy odparli pierwsze ataki, a litewski cios początkowo trafił w próżnię. Nie zauważyłem niestety chorągwi husarskiej bez kopii, która zaczynała grę na dalekich tyłach aż tu nagle pojawiła się na wprost rajtarów. To starcie nie mogło zacząć się dobrze. Przez chwilę (jedną, dwie tury) sytuacja wahała się na ostrzu noża, ale ostatecznie jako pierwszy został rozbity doborowy pułk Lubomirskiego (seniora). Gdyby konsekwentnie unikał frontalnego starcia i stopniowo wycofywał się za strumień (podczas gdy Kozacy twardo już trzymali most) bitwa mogła skończyć się inaczej. Gdyby...

Centrum i lewe skrzydło w momencie, gdy prawe (koronne) praktycznie zostało rozbite. Roty mołojców podchodzą pod kościół i pod wieś, piechota szwedzko-litewsko chroni się w zabudowaniach i za kamiennym murem. działa obok wsi cały czas strzelają (praktycznie wszystkie testy na uzupełnianie amunicji zdane).
Koroniarze na chwilę przed zagładą.

Stopniowe zbliżanie się armii kozackiej poprzez most i strumień w kierunku wsi i kościoła. Nieliczna w tym rejonie bitwy piechota przeciwnika chroni się pod osłoną zabudowań. Rozpaczliwy szturm na kościół (trochę z nudów, bo to nie był cel scenariusza) w 8 (ostatniej) turze gry nie powiódł się. 

Bitwę zakończyliśmy po 8 turze - w zasadzie z braku czasu na kontynuację. Most utrzymany był przez Kozaków, czyli cel scenariusza zrealizowany, ale wobec całkowitego zniesienia sojuszniczej armii koronnej, nie wiadomo jak długo by im się to udało. Straty na pewno mieliśmy większe, więc uznaliśmy zwycięstwo armii litewskiej wspartej sojusznikami zza morza. Tatarzy w ogóle na placu boju się nie pojawili...

Grało się jak zwykle przednio, choć z uwagi na ograniczenia czasowe i naprędce organizowane spotkanie, nie była to taka mega bitwa jak rozgrywane choćby w Niepołomicach, raptem 80 PS na stronę.

Na innych stołach toczyło się też parę innych bitew,  jakieś podjazdy OiM, coś napoleońskiego (heksy) i karciana wersja Szczęść Boże (czyli o fedrowaniu na grubie).


To Byłoby na tyle.