piątek, 3 czerwca 2016

NOWE STARE TYTUŁY

Na wczorajsze spotkanie KLUBU GIER Michał przyniósł kilka wspomnień ze swojego dzieciństwa. Tym samym muzealna kolekcja staje się coraz ciekawsza :)


W Manewry Morskie sam grałem będąc dzieckiem, z kuzynem Jackiem chyba. W pozostałe gry nie grałem, choć niektóre znam ze słyszenia. Lew Morski nie ma instrukcji, więc jakby ktoś poratował skanem, bedę wdzięczny.

PS Powyższe obrazki ściągnięte z Internetu.

poniedziałek, 16 maja 2016

NOCNY TURNIEJ "Ogniem i Mieczem", 14 maj 2016


Tegoroczną Noc Muzeów postanowiliśmy uczcić Nocnym (no, prawie Nocnym) Turniejem. Udział wzięło 18 graczy plus trochę widzów. Oprócz stałej naszej loży szyderców (w postaci nigdy nie grającego Michała) było też trochę ludzi zwiedzających muzeum. Nie będę się rozpisywał, ale parę fotek jestem uczestnikom winien. Niektóre podpisuję. Mam nadzieję że wszyscy - poza mną - na nich się odnajdą. jakby nie - uwzględnię reklamacje :)
Zatem - zaczynamy:

I RUNDA

 Pary rozlosowane, czas zaczynać.

 Nie ma to jak odrobina lansu OiMymi gadżetami...

 Patrząc z perspektywy czasu, rzeka (w tym przypadku po raz kolejny była to... Brynica) tego wieczoru na stołach gościła dość często.

 O proszę, nawet jeden z moich pierwszych terenów znalazł zastosowanie na stole.

 Mistrz vs adept.

 Loża szyderców
 Nie wszyscy, jak widać, grają w OiMa...

 No tak, jutro Legia zostanie mistrzem a Piast przegra z Zagłębiem...


II RUNDA

 No jaki piękny krajobraz :)

 Mina Khamula zdaje się mówić sama za siebie: "muszę doczytać przepisy".

 Zwłaszcza Jatagan tego wieczoru lubił się pluskać w rzece. I nawet na dobre mu to wyszło - 4 miejsce w turnieju.

 Mojżesz wciśnięty do narożnika.




III RUNDA (Finałowa)

 Pojedynek mistrzów. Już w drugiej rundzie się na niego zanosiło, ale trochę podgrzaliśmy emocje. Co ma wisieć, nie utonie.

 Ta czerwona kreska to nie rysa na fotce, a nowe technologie na użytek OiM...

O, właśnie takie.

Tymczasem na stole obok Wicio wygrywał swoje III miejsce w turnieju.

OSTATECZNA KLASYFIKACJA:
I- OLBRACHT
II - LUBELAK
III - WICIO


Dziękuję wszystkim za udział. Mam nadzieję, że jeszcze się kiedyś w DG zobaczymy.

Szczególne podziękowania dla Rahumene za wypożyczenie "chorzowskich" terenów!
 


czwartek, 12 maja 2016

HISTORIA KUDAKU albo o rycerstwie spod kresowych stanic


O rycerstwie spod kresowych stanic
O obrońcach naszych polskich granic

         [z piosenki harcerskiej]

Poniższy tekst powstał niejako przy okazji tworzenia modelu twierdzy Kudak.  Sam tekst dla znawców tematu i epoki nie wniesie wiele nowego, powstał głównie w oparciu o znane już od lat teksty, czyli głównie Dubieckiego i Czołowskiego. Cytaty pochodzą bezpośrednio z Korespondencji hetmana Koniecpolskiego i paru innych wydawnictw źródłowych (Starowolski, Radziwiłł, Maskiewicz i in.). Znane mi ukraińskie publikacje bazują na tych samych materiałach i nie wnoszą chyba nic nowego. Dla szczególnie zainteresowanych mogę podesłać ze szczegółowymi przypisami.
W kwestii ilustracji - część z nich (w tym mapy i plany) dostępne są w sieci. Zdjęcia współczesnego Kudaku (z kwietnia 2016 roku) dostałem od dwóch braci kapucynów mieszkających w okolicy (Paweł Lasocki OFM Cap., Wołodymir Procko OFM Cap.) Im, oraz świeckiemu Aleksandrowi Kirylukowi składam tym samym szczególne podziękowania.
Tekst publikowany jednocześnie na obu blogach

*     *     *
 
 Fotka z sieci

            Pomysł utworzenia twierdzy na kresach dawnej Rzeczypospolitej zrodził się po zakończeniu wojny z Moskwą (pokój polanowski zawarty 14 czerwca 1634 roku) najprawdopodobniej w głowie samego hetmana wielkiego koronnego Stefana Koniecpolskiego. Planowana twierdza miała być pierwszym tego typu samodzielnym stałym umocnieniem, twierdzą nie związaną z miastem czy zamkiem. Głównym celem była obserwacja sytuacji na „dzikich polach” i kontrolowanie zakusów Imperium Osmańskiego, przy okazji także miejscowych Kozaków zaporoskich i Tatarów.

 Kudak na mapie Beaplana. Uwaga - oryginalna mapa jest odwrotnie orientowana, czyli północ znajduje się na dole. 
 Mapa z kolekcji Dawida Rumseya

 Fragment mapy Ukrainy, 1708

 Fragment mapy dołączonej do opracowania A. Czołowskiego

 Fragment mapy z Muzeum w Rapperswil - porohy (w tym kudacki) jeszcze przed budową twierdzy

Mapa Dniepru

            Dzięki szczęśliwie zawartemu pokojowi z Turcją w 1634 udało się w ostatniej chwili uniknąć ataku na Polskę sułtana Amurata. Jednym z warunków porozumienia było ukrócenie kozackich „chadzek” na ziemie tureckie.  W związku z tym na sejmie w Warszawie (31 styczeń – 14 marzec 1635) uchwalono konstytucję Pohamowanie inkursji morskich od wojska zaporoskiego, w której czytamy: „(…) postanawiamy, aby za upatrzeniem przez ingeniery miejsca nad brzegiem Dnieprowym, gdzie się będzie naysposobniey Hetmanom naszym zdało, zamek był zbudowany: który to zamek firmo praesidio ludzi tak pieszych iako i konnych, y municyą woienną, dostatecznie opatrzony będzie. A na tym prędsze zbudowanie iego, y na wzwyż mianowane praesidia summę sto tysięcy złotych Polskich z tych przyszłych podatków, na raty, skarb żeby w robocie zamku tego omieszkanie nie było, wydać ma.” Jak pisze M. Dubiecki pomysł hetmański nie był nowy – omawiał go z królem Władysławem jeszcze przed sejmem, 25 października w kamienicy Kornaktowskiej przy lwowskim rynku: „Założenie twierdzy u progów Dnieprowych, tamującej wszelkie ze stosunkowanie bez wiedzy władz polskich Kozaków regestrowych z Zaporożem, zostało na owym zjeździe postanowionem.”
            Już po zakończeniu sejmu, w maju 1635, hetman wraz z inżynierem Wilhelmem Beauplanem i oddziałem wojska wyruszył na Ukrainę w celu wybrania miejsca pod przyszłą twierdzę i rozpoczęcia jej budowy. Pod koniec czerwca był już w Toruniu, z czego wniosek że na kresach bawił krótko pozostawiając tam odpowiednich ludzi.
            Drugim ważnym towarzyszem hetmana w jego drodze na Ukrainę był pułkownik Jean de Marion (zwany czasem Jan Marjan), który jeszcze od Zygmunta III dostał list przypowiedni na zwerbowanie 200 piechoty, z którą walczył m.in. pod Chocimiem. Koniecpolski właśnie jego i jego ludzi przeznaczył na załogę przyszłej twierdzy.  Razem na miejsce budowy fortyfikacji wybrali miejsce położone tuż nad Dnieprem, w zakolu rzeki, przy pierwszym porohu zwanym koja dackim, naprzeciw ujścia niewielkiej rzeczki Samary.

 Plan Kudaku autorstwa Getkanta z zaznaczonym położeniem pierwotnej twierdzy

            Po odjeździe Koniecpolskiego (a w sierpniu także Beaplana) nad Dnieprem pozostał tylko niewielki oddział Mariona. Wprawdzie Beaplan pisze w swoim opisie Ukrainy, że rozpoczął w lipcu budowę twierdzy, ale najprawdopodobniej jego udział był niewielki i tylko na wstępnym etapie prac. A. Czołowski odnalazł indygenat syna Mariona, który wspominał o zasługach jego ojca dla Rzeczypospolitej: „Hetman Koniecpolski nie znalazł odpowiedniejszego od jana Marjana i jemu polecił nakreślić i zbudować warownie przy kojdackim porohu, co tenże wykonał na pożytek i obronę Rzeczypospolitej z całym wysiłkiem i umiejętnością.”
            Marian Dubiecki, który miał okazję zwiedzić okolicę, tak ją opisał pod koniec XIX wieku:  „Dniepr w tem miejscu jest dość wąski. Działa twierdzy z łatwością mogły panować nad nurtami rzeki, nad ujściem Samary, zdala zarysowującem się na widnokręgu przeciwległego wybrzeża. Patrząc ze wzgórza, gdzie twierdza miała stanąć, wybornie uwydatniało się jej przeznaczenie; a było niem stanowcze przecięcie wszelkiego ze stosunkowania wyższego Niżu, ziem ukrainnych, osiedlonych, zamieszkałych przez Kozaków regestrowych i mnogie tysiące tych, co nie weszli do regestru.”  I dalej: „Plan, naszkicowany dłonią Beaplana, opierał się na najnowszych, jak na owe czasy, zasadach sztuki fortyfikacyjnej. (..) Wznoszono Kudak na wzór pomysłów tak zwanego staro-niderlandzkiego systemu, panującego wtedy na Zachodzie, lecz z pewnemi modyfikacjami, zastosowanemi tak do miejscowości, która nie jest wcale niziną, jak również i do owej szkoły Errarda de Bar le Duc, na której wzorach kształcił się twórca planu Kudaku. Bo chociaż stanęły wały bez murowanego okrycia, lecz wyniosłe i mające bastyony u wyskakujących kątów.”
            Prace przebiegały szybko i ich efekt, w postaci niewielkiego fortu, widoczny był już w lipcu. Od nazwy porohu twierdzę zaczęto nazywać: Kojdak, Kodak, Kudak. „Był to czworobok, mający nader wystające bastyony. Fosy głębokie dookoła go obiegały: z jednej zaś strony, opierając się o jar głęboki, spływający ku rzece, rowy te mienić się mogły nawet przepaścią, przez którą przebrnięcie stanowczo niemożliwem się stawało.” Brama wjazdowa do twierdzy, poprzedzona mostem zwodzonym, znajdowała się od zachodniej strony twierdzy, pomiędzy kleszczami
            Załoga fortu liczyła 200 żołnierzy piechoty, nic nie wiadomo na temat jej ewentualnego wyposażenia w artylerię, ale najprawdopodobniej miała przybyć dopiero wiosną 1636 roku…
            Trzeba przyznać, że Marion dość niezręcznie wziął się za administrowanie podległym sobie fortem, być może władza uderzyła mu do głowy: „Nie tylko kozakom przejścia, ale też łowienia ryb i polowania około rzeki bronił i niektórych nieposłusznych pojmał i okowawszy ich, dwudziestu więził. Zakazywał też kozakom broń i strzelby sprzedawać”. Zupełnie jak z Indianami na Dzikim Zachodzie dwa stulecia później … Podwładni Mariona żołnierze dopuszczali się grabieży, z czego najboleśniejszą w skutkach była grabież monasteru w Samarze
            Zachowania Mariona jeszcze w sierpniu sprowadziło na forteczkę katastrofę. Traf chciał, że z wyprawy na Morze Czarne wracał Iwan Sulima z 6 tysiącami bojowo nastawionych Kozaków. Trochę się zirytował widząc żołnierzy za świeżo usypanymi wałami. Tłumaczył się potem że sądził, iż ma do czynienia z Niemcami, nie dając jednocześnie uzasadnienia, skąd mieliby się wziąć nad Dnieprem. Jest faktem, że załoga Kudaku była autoramentu cudzoziemskiego, ale przecież na służbie Rzeczypospolitej. W każdym razie czy to od razu, czy po jakimś oblężeniu – źródła nie są w tej kwestii zgodne – Sulima twierdzę zdobył a jej obrońców wymordował (niemal jak Gajusz Julisz Cezar pod Zetą: „po drabinach ciemnej nocy na wały wlazł, warty powycinał, fortecę wziął”), samego Mariona „na cel wystawiając gołego”. Był to – dodajmy – cel dla łuczników. Może tak – a może nie, bo istnieje jeszcze inna wersja śmierci Mariona: „Żywcem wziąwszy, najpierw rękę mu odsiekli i za pazuchę włożyli, w pludry prochu nasypali, postawili u słupa nad Dnieprem, zapalili i proch rzucił go do Dniepru.” 
Wymordowaniem załogi Kudaku przerazili się sami Zaporożcy, którzy na wieść o zbliżaniu się Koniecpolskiego wydali Sulimę i jego najbliższych współpracowników w obawie przed zemstą panów koronnych.  Kozacki watażka został jeszcze tego samego roku, 12 grudnia, ścięty w Warszawie. Sam król próbował go ratować w uznaniu zasług kozackich w walkach ze Szwedami – zaatakowali swoimi czajkami i zdobyli jeden ze Szwedzkich okrętów w Prusach. „Nawrócony do wiary katolickiej Sulima, mieczem katowskim jest ścięty, a potem ciało na cztery części porąbane, na czterech rogach miasta zawieszone.” Jedynym towarzyszem Sulimy, który uniknął wtedy wykonania wyroku, był Paweł Pawluk – niestety, niezbyt się to ułaskawienie Rzeczypospolitej opłaciło, bo nie minęły dwa lata, jak stanął na czele powstania kozackiego. Poddał się wówczas po klęsce pod Kumejkami, ale tym razem swojej głowy nie uchronił.
            Na wieść o tragedii Koniecpolski od razu powziął decyzję o odbudowie twierdzy, jednak sprawa ciągnęła się prze kilka lat, przynajmniej do 1639 roku, kiedy osobiście pojechał na miejsce aby przypilnować robót. W międzyczasie naciskał na króla i inne wpływowe w kraju osoby, aby cel ten urzeczywistnić. W zachowanym liście Władysława IV do hetmana, wysłanym z Gdańska 24 stycznia 1636 roku czytamy: „Co się tycze fortu, skąd by jego miało być dokończenie i konserwacja w niedostatku skarbowym, nie widziemy. Rozumiemy jednak, że ołowiu, prochów i knotów, które są w Barze, zażyć i posłać się tam może; a na praesidium trzysta z tych, którzy dragońską służeli, dawszy im starszego tamtemu miejscu sposobnego, obrócić. Którym lubo teraz nie masz sposobu, obmyśli potym Rzeczpospolita zasłużone, zważywszy, co na tym forcie całości i bezpieczeństwu należy.” 

 Plan Getkanta poprawnie zorientowany

 Do dnia dzisiejszego zachował się tylko zachodni fragment twierdzy. Reszta jest bezpowrotnie zniszczona przez kamieniołom, działający w latach 1944-1994, w miejscu którego znajduje się niewielkie jezioro.

           Nieco później (24 marca z Wilna) znowu pisał król do swego hetmana radząc mu, skąd i w jaki sposób ma pozyskać fundusze na odbudowę twierdzy – chodziło o wydany 6 marca Uniwersał do miast nad-Dnieporowych, aby pomocy dodały na dokończenie fortecy na Kudaku. Pisze także o kapitanie piechoty „niemieckiej” Janie Żółtowskim, przewidzianym na komendanta twierdzy, któremu „przydawszy do tych trzech set dragonów, jakośmy 24 ianuarii pisali, jeszcze dwieście, aby tem bezpieczniej i dokończone, i dotrzymane to miejsce być mogło.” Jak wynika z zachowanej korespondencji pomiędzy królem Władysławem IV a hetmanem Koniecpolskim, dla obu odbudowa twierdzy w Kudaku stanowiła priorytet, niestety nie do przezwyciężenia, chyba za sprawą nieudolności niektórych urzędników państwowych, głównie tych od ściągania podatków („Kończenie fortu baczymy dla defektu pieniędzy przyszło do innego czasu odłożyć.”)
            Zirytowany hetman postanowił osobiście pojechać na Ukrainę dopilnować odbudowy twierdzy. Nie jest jasna data tego wyjazdu:  Dubiecki pisze o jesieni 1637 roku, podczas gdy wydawca listów Koniecpolskiego (Agnieszka Biedrzycka) sugeruje rok 1639. Prawdopodobniejsza wydaje się ta pierwsza data – a to za sprawą chronologii wydarzeń z życia Adama Koniecpolskiego, jednego z oficerów twierdzy. Z drugiej strony w roku 1637 wybuchło powstanie Pawluka, więc nie był to dobry czas na budowę. Według Mariana Dubieckiego z końcem roku 1639 „twierdza była już skończoną” co niekoniecznie musi stać w sprzeczności zarówno z obecnością hetmana w Kudaku w lipcu 1639 (skąd wysłał list do króla) jak również z treścią listu Władysława IV do hetmana z 9 sierpnia 1643 roku, w którym mowa jest o sumach „na dokończenie fortu kudackiego”. 


             Hetman Koniecpolski przybył pod Kudak na czele 4-tysięcznej armii i rozłożył się obozem pod samym fortem. Wraz z nim przybyli Dominikanie, którzy pod wałami wznieśli swój kościół. Nie wszystkie źródła o nich wspominają, ale ich istnienie wydaje się być niepodważalne – jeszcze w XIX wieku miejscowa tradycja mówiła o „jackowych” (czyli dominikańskich) mogiłach. Armii towarzyszyć miała także duża grupa robotników, których celem było dokończenie twierdzy. Dokładnego zakresu robót nie znamy, ale sam hetman w sierpniu 1639 roku pisał: „Iżem fortu tego dnieprowego na kilka łokci w okrąg do góry podniósłszy i w dobrej go obronie, porządek, ostawiwszy jeszcze przy nim do dalszego wykończenia J.M.P. wojewodzina Racławskiego” (chodzi o Stanisława Potockiego, pułkownika chorągwi kozackiej, który w twierdzy pozostał nie dłużej niż miesiąc). Także w instrukcji spisanej w Kudaku 3 sierpnia 1639 roku, przeznaczonej na odchodne dla gubernatora twierdzy, pisał hetman: „Koło dokończenia fortu tego i ze wszystkim zawarcia pilno chodzić, jeżeli by też in sua perfectione według abrysu danego w tym roku nie mógł stanąć w dobrej defezie, naokoło go obstawiawszy, ostatek do wiosny odłożyć, wszak Rzeczpospolita naznaczoną na ten fort oddała sumę świętszą, będzie-li tego potrzeba, obmyśli.”
            Hetmanowi i tym razem towarzyszył Beaplan, ale autorem owego „abrysu” był inżynier królewski Fryderyk Getkant. Jego ręką nakreślony na pergaminie plan odnalazł w Sztokcholmie i opublikował Aleksander Czołowski. Drugą osobą, która miała jakiś udział w powstaniu twierdzy, był Eliasz Arciszewski, brat słynnego kondotiera Krzysztofa – pułkownik i dworzanin królewski. Na planie owym narysowano nie tylko nową twierdzę, ale także jej położenie względem samej rzeki oraz dawnego fortu Mariona. Jest na tyle szczegółowy, ze daje nam dość dobre wyobrażenie (uzupełnione współczesnym stanem pozostałości) o wyglądzie fortyfikacji.
            Nowy Kudak wzniesiony został z ziemi i drewna jako twierdza bastionowa w stylu staro holenderskim (Czołowski pisze o nowoholenderskim). Sercem twierdzy był majdan, niemal kwadratowy, o boku równym około 135 metrów (30 łokci, 225 prętów). Otoczony był wałem, oszkarpowanym darnią, z którego narożników wychodziły 5-boczne bastiony. Ogólny kształt nie był do końca regularny, gdyż dostosowany do przebiegu brzegu Dniepru – kurtyna od strony rzeki miała układ kleszczowo-piłowy. Także bastiony od strony rzeki nie mały regularnego, pięciobocznego kształtu. Pozostałe wymiary twierdzy przedstawiały się następująco: szerokość wału u podstawy ok. 29 metrów (48 łokci), jego wysokość 8,5 m. (14 łokci) do tego tzw. parapet (mniejszy wał dla osłony żołnierzy). Przed wałem (z trzech stron) znajdował się rów, którego głębokość sięgała nawet 13 m. (22 łokcie); jego dolna szerokość wynosiła 12, górna zaś 19 m. (odpowiednio: 20 i 32 łokcie). Rów był suchy; z trzeciej strony zamiast niego znajdowała się rzeka. 

 Przekrój wałów i fosy na planie Getkanta

        Wał okalający twierdzę wzmocniony był dwoma rzędami częstokołów: jeden, sterczący poziomo, znajdował się tuż pod parapetem, drugi (pionowy) między podstawą wału a rowem. Niewielki wał znajdował się także po przeciwnej stronie rowu (od zewnątrz). Od południowego wschodu na planie widoczny jest także rawelin, choć nie jestem pewien, że ten element został rzeczywiście zrealizowany.
 Obrazek znaleziony w necie jako ilustracja Kudaku

Przekroje teoretyczne wałów - pierwszy w górnym lewym rogu ma jeden rząd pali wychodzących pod kątem poniżej parapetu. Takie rozwiązanie zastosowaliśmy w modelu, choć z opisów twierdzy wynika, że w twierdzy były dwa rzędy - drugi biegł pionowo między fosą a wałem.

Na zdjęciu powyżej widać bramę. Nie ma żadnych źródeł wskazujących, jak ona mogła wyglądać. Model został wypracowany na podstawie pewnych analogii, w tm podpatrzonych w ospreyowskim "Russian Fortresses 1480-1682", zob. ilustracje poniżej.  


            Jedyna brama do fortu (zwana „Kryłowską” znajdowała się pośrodku zachodniej (a właściwie północno-zachodniej) kurtyny i wychodziła wprost na pozostałości pierwszej twierdzy. Przez rów miał być przerzucony most zwodzony. Drugie wąskie przejście, zamykane furtą, wychodziło wprost w kierunku rzeki, skąd czerpano wodę (w późniejszym czasie już wewnątrz majdanu wykopano studnię. Wewnątrz twierdzy wzniesiono drewniany dom dla komendanta, cekhauz oraz domki i budy dla żołnierzy.

 Model twierdzy Kudak - wykonanie dla Dąbrowskiego Klubu Miłośników Gier Historycznych Robert "Kozi" Kozłowski
            Początkowo planowana załoga twierdzy miała liczyć 300 dragonów wraz artylerią (armaty miały przypłynąć Dnieprem ze Smoleńska zaś ołów, proch i kule z Baru). Z czasem (może na skutek doświadczeń z powstaniem Pawluka) liczbę te powiększono: w skrypcie na obrady sejmu 1638 roku hetman postulował konieczność 600 pieszych (przy czym odtąd nie jest już mowa o dragonach a raczej piechocie cudzoziemskiej, składającej się z 5 kompanii) i stu konnych (jedna chorągiew) kozaków. Taką samą liczbę podawał w liście do króla z 23 maja 1639 roku. W kolejnym liście, pisanym już z Kudaku 18 lipca, pisał nawet o potrzebie półtora tysięcznej załogi. Komentując zaś tureckie obawy wspominał, że przecież bezpieczniejsze dla Turcji jest dwa czy trzy tysiące żołnierzy w twierdzy niż kilkadziesiąt tysięcy swawolnych Kozaków. Nieco inny skład załogi podawał napis na nagrobku  dowódcy twierdzy: 600 piechoty i kilkuset dragonów. W 1647 ówczesny dowódca twierdzy został także rotmistrzem niewielkiej, 50-konnej chorągwi pancernej, która także weszła w skład załogi twierdzy. 

 Kudak, kwiecień 2016 (fot. W. Procko, OFM Cap.) - poniżej mniej więcej to samo z GoogleMaps. Dobrze widać jezioro (dawny kamieniołom) znajdujące się we wschodnim fragmencie twierdzy


Wydaje się także, że w pewnym okresie załogę Kudaku mogli tworzyć – czy raczej wspierać –  również Kozacy rejestrowi. Z listu Władysława do hetmana wynika, że dwustu takich Kozaków z Iwaszko Bohunem i Fedkiem na czele właśnie z Kudaku wyprawili się w maju 1643 na umocniony gródek moskiewski  w Kozackim Przewozie nad Donem. Szerzej o załodze Kudaku TUTAJ.
            Zaopatrzenie twierdzy w artylerię i niezbędne dla niej materiały zaprzątały cały czas głowę i myśli hetmana. jako jeden z czterech arsenałów koronnych miał być Kudak w 1639 roku wyposażony w 11 dział, w tym 1 kolubrynę bastardową, 4 działa regimentowe i 6 żelaznych; jeśli chodzi o amunicję na wyposażeniu było 200 granatów, 1050 kul czterofuntowych i 50 dwunastofuntowych. Według aktu kapitulacji twierdzy jesienią 1648 roku liczyła ona 13 dział  (6 spiżowych, 7 żelaznych) – przynajmniej tyle dostało się Kozakom, bo mogło ich być więcej. Około roku 1874 znaleziono w pozostałościach twierdzy jakieś zagwożdżone polskie działa, najprawdopodobniej ukryte przez obrońców. Że dział tych mogło być więcej, możemy wnioskować także na podstawie listu wysłanego przez ówczesnego gubernatora twierdzy 9 maja 1648 roku – jest w nim mowa m.in. o wysłaniu moździerza naprzeciw nadciągającej w stronę Kudaku armii koronnej Stefana Potockiego. 

 Tu i seria zdjęć poniżej - wały zachowanej części Kudaku dzisiaj (fot. P. Lasocki OFM Cap.)


            Pierwszym gubernatorem został Jan Wojsław Żółtowski a jego zastępcą (komendantem i jednocześnie dowódcą chorągwi jazdy) Adam Koniecpolski, syn będzińskiego starosty Zygmunta Koniecpolskiego i jednocześnie stryjeczny bratanek samego hetmana (o nim szerzej zobacz: Kudak a sprawa zagłębiowska). Po Adamie funkcję kapitanów dzierżyli jego kuzyni, Jakub i Stanisław, obaj polegli pod Kudakiem w walkach z Kozakami, jeden przed (kiedy prowadził dostawę żywności do fortu)  a drugi w czasie powstania Chmielnickiego. Zdawać by się mogło, że wielki hetman swoim krewniakom załatwia dobre synekury – nic jednak bardziej mylnego. Służba na granicy Zadnieprza równała się niemal zesłaniu, a żaden Koniecpolski nigdy dowódcą Kudaku nie był.

Treść nagrobka Jana Żółtowskiego, pierwszego gubernatora Kudaku (wg. Szymona Starowolskiego)

            Jan Żółtowski był gubernatorem Kudaku dość krótko, do 1640 roku, kiedy to utonął i został pochowany obok kościoła dominikanów, nieopodal twierdzy. Wiernie wypełniał pozostawioną przez hetmana „instrukcję”, czym zaskarbił sobie wdzięczność nie tylko swego bezpośredniego przełożonego. Jak głosił napis na jego nagrobku „Ceniony przez króla, kochany przez żołnierzy, niezmordowany w pracach wojennych, zasłużył na wdzięczność potomnych.”.  Po nim funkcję tę objął Krzysztof Grodzicki, jeden z najzdolniejszych polskich artylerzystów tamtych czasów, który na tym stanowisku pozostał aż do powstania Bohdana Chmielnickiego w roku 1648 (wcześniej, w roku 1644, brał też udział w bitwie pod Ochmatowem).

 Jeden z dwóch pomników znajdujących się na terenie twierdzy (fot. P. Lasocki OFM Cap.)

            Nie znamy szczegółów życia codziennego w twierdzy, ale z nielicznych zachowanych opisów rysuje się obraz niezbyt idylliczny. I nie o samo zagrożenie kozackie tutaj chodzi. Towarzyszący odwiedzającemu Kudak w roku 1647 księciu Jaremie Wiśniowieckiemu Bogusław Maskiewicz zanotował taką uwagę: „Pod wałem przekop głęboki, a w zamku samym chałupek z gliny ulepionych, maluchnych, że w drugą rakiem leść trzeba, pełno było, w których różni rzemieślnicy mieszkali.” (Z tego opisu dowiadujemy się także, że jednym z obowiązków kapitana było coroczne podniesienie wału o  1 łokieć.). Do twierdzy przylegała niewielka osada, Słobódka, gdzie „domów było ze sześćdziesiąt, których ludzie zachorzy [przybysze] mieszkali, gruntów nie wyrabiając dla niebezpieczeństwa od ordy i jeśli kto robił, bardzo niewiele i ostrożne. Na rybach bardzo mieli się dobrze. Zboże bajdakami od Kijowa i innych włości podwożono im. Nad samym Dnieprem był bazar, gdzie przedawano od rzemienia i innych drobiazgów. W pół mili od Kodaku stała wieża wysoka, która na ośm mil wokoło widziała. na tej wieży ustawiczna straż bywała, t.j. ludu ognistego sto i konnych dziesięć.” Inny opis Słobódki mówi o „pewnej ilości lepianek, domków i niskich jak kretowiska ziemianek”, zatem życie tutaj nie należało do łatwych, aby to wówczas jedyna stała osada ludzka w promieniu kilkudziesięciu kilometrów! Najbliżej – dwie mile ówczesne, czyli jakieś dwadzieścia kilometrów – leżała Samarya (Samara, „pałanka zaporożska” mająca pod sobą pewien okręg futorów, pasiek, zimowników pastwisk i pól).
            Mimo usilnych starań króla i hetmana, twierdzy ciągle brakowało pieniędzy na zapewnienie podstawowych potrzeb. Załoga ustawicznie żaliła się, że cierpi głód.

 Pięknie zachowany południowo-wschodni bastion z drugim pomnikiem. Jak widać z treści napisu, historia nie jest najmocniejszą stroną Ukraińców... (fot. P. Lasocki OFM Cap., poniżej także)


            Według słów króla Władysława IV „Forteca Kudak, jako jest na gruncie naszym dla zatrzymania Kozaków i więtszego pokoju państw tureckich osadzona.” Oczywiście stała ością w gardle nie tylko Kozakom (pisaliśmy już o ataku Sulimy) ale także Tatarom. W liście do Koniecpolskiego Behadur Gerej pisał: „Jeżeli ten tam zamek budować i kończyć chcecie, wiedzcie o tym, że Tatarowie z Wielkiej i małej Nohajej tamtędy zawsze przechodzą, zaczym dobra by rzecz była, żeby ci ludzie, którzy w tym zamku zostają, żadnej im przyczyny nie dawali.” Ile w tym prawdy – nie wiem. Sam hetman z nutka ironii pisał: „na Kudaku jako świat stanął, żaden się nigdy Tatarzyn nie przeprawował, bo prędzej by go bystrość wody między kamienie okrutne zaniosła, aniż bachmat na drugą stronę rzeki.”
Także Turcy wyrażali swoje zaniepokojenie i w budowie Kudaku widzieli pretekst do przyszłej wojny. W styczniu 1640 roku załoga twierdzy widziała „łunę na niebie od ognia, które to pogaństwo pali i coraz to się bliżej przymyka ku państwom koronnym.” Zdarzało się oczywiście, że załoga twierdzy musiała interweniować zbrojnie w chwilach zagrożenia. O jednym z takich starć z Kozakami Dońskimi, do którego doszło w roku 1643 nad Wilczą Wodą (dopływ Samary) czytamy w jednym pism hetmana. W roku 1644 część załogi Kudaku razem z gubernatorem Krzysztofem Grodzickim mogła wziąć udział w bitwie pod Ochmatowem. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że powstanie twierdzy przyczyniło się do uspokojenia Ukrainy mniej więcej na jedną dekadę, aż do wybuch powstania Chmielnickiego.
Wiosną 1648 roku, na wieść o jakimś wrzeniu kozackim, w stronę Kudaku wyruszyła 6-tysięczna armia koronna pod dowództwem Stefana Potockiego, syna nowego hetmana wielkiego koronnego Mikołaja Potockiego (Koniecpolski zmarł w 1646). Źle przygotowana wyprawa skończyła się – jak wiadomo – klęską u Żółtych Wód. Właśnie nieopodal Kudaku (pod Kamiennym Zatonem, jakies 3 mile od twierdzy) Kozacy rejestrowi przeszli na stronę powstańców. Ominęli twierdzę, co oczywiście wiedział Grodzicki, i 9 maja doniósł o tym hetmanowi, prosząc przy tym o pilne wzmocnienie samej twierdzy. Z listu wynika, że w tym czasie załoga Kudaku liczyła zaledwie 400 ludzi. Hetman jednak, pobity pod Korsuniem i wzięty do tatarskiej niewoli, nie mógł oczywiście tej prośby spełnić. W pożodze ogarniającego Ukrainę powstania naddnieprzańska fortyfikacja stawała się jedną z ostatnich ostoi Rzeczypospolitej. Nic dziwnego, że długo się ostać nie mogła. Rozpoczęło się kilkumiesięczne oblężenie twierdzy przez kilkutysięczną armię kozacką, najpierw pod wodzą Szumiejki, następnie zaś Maksyma Nestoreńki. Jesienią Chmielnicki był już pod Lwowem, a załoga Kudaku wciąż trzymała się w twierdzy, wokół której zalegało 4 tysiące kozackich trupów. Jednak na skutek ogólnego wyczerpania oraz kończących się zasobów, dowiedziawszy się o klęsce armii koronnej pod Piławcami, Grodzicki musiał poddać twierdzę (1 października 1648, według niektórych autorów 26 września). Znane są szczegółowo warunki honorowej kapitulacji, podpisanej przez Nestoreńkę i jego pułkowników. Podpisanej, ale nie dotrzymanej. Tragiczne losy załogi po kapitulacji twierdzy to już temat na inną opowieść...

 Wnętrze (majdan) twierdzy dziś. Fotki powyżej: P. Lasocki OFM Cap., poniżej W. Procko OFM Cap