wtorek, 25 lipca 2023

"MISZCZOSTWA" KRAKOWA 2023 - raporty graczy

Jako że sztuka pisania AARów w narodzie nie zanikła, a jedynie w dobie natłoku i szybkości podawanych informacji ginie w gąszczu newsów i banialuk, postanowiłem zrobić ten zbiorczy post dotyczący relacji z pierwszych (mam nadzieję) "Miszczostw" Krakowa, które odbyły się 22 lipca 2023.  Po co? Bo taki mam pomysł :)

TYTUŁOWA GRAFIKA WYDARZENIA

Wszystkie zamieszczone tu relacje były publikowane, każde w osobnym poście, na fejsbukowej grupie "Ogniem i Mieczem". Nie ingeruję w teksty poszczególnych Autorów, co najwyżej poprawiam zauważone literówki. Pomijam jedynie skądinąd słuszne peany na temat Miszcza Kamila oraz różnego rodzaju podziękowania. Tylko samo mięsko. Mapki i fotki też pochodzą od poszczególnych Autorów. Pierwsze trzy relacje w kolejności zajmowanych miejsc na podium, potem jak leci. Moja relacja znajduje się w osobnym wpisie (TUTAJ). Zapraszam do lektury i uczenia się od Mistrzów.

PIOTR "P." MIAZGA - I MIEJSCE

Pisząc ten raporcik krótki największą frajdę sprawiło mi robienie mapek. Nie są one w pełni w skali, oddają przybliżony przebieg gry.

Moja rozpiska:


Dokładniejsze opisy moich gier znajdują się pod zdjęciami. Tutaj tylko podsumowanie:

- Bitwa pierwsza - Łukasz "Quar" - RON 38 PS - Scenariusz Kluczowe Pozycje - 11:0

- Bitwa druga - Michał "Raven" - Tatarzy 34 PS - Scenariusz Kluczowe Pozycje - 8:0

- Bitwa trzecia - Sławek - Tatarzy 34 PS - Scenariusz Kluczowe Pozycje - 12:1

Udało mi się prześlizgnąć z trzeciego na pierwsze miejsce. Na pierwszym stole grę wygrał Adam, ale przez punkt karny za rozpiskę spadł w klasyfikacji. Tak naprawdę szkoda że nie była grana jeszcze jedna gra żeby porządnie rozstrzygnąć komu ta szabla się należy. Bo tak naprawdę o tym kto wszedł w top zdecydowało to jakie kto miał parowania i ile małych punktów mógł na nich ugrać...

 


Bitwa pierwsza - Łukasz "Quar" - RON 38 PS - Scenariusz Kluczowe Pozycje

Mieli
śmy okazje spotkać się na pierwszej grze w Warszawie, teraz przyszła pora na pierwszą grę w Krakowie. Łukasz nie miał jeszcze (nie)przyjemności grać z Tatarami i nie za bardzo wiedział z czym to się je... No i puścił mi na swoje tyły odział kazindzi z samodzielnością, który dwa razy rozjechał mu dowódcę zanim ten zdołał wydać rozkazy. Tak więc pozbawiona dowodzenia i na złych rozkazach armia RON musiała ganiać Tatara co skończyło się wygraną 11:0. Gra skończona złamaniem RON, kontrolowałem znaczniki od początku gry oraz wjechałem przeciwnikowi na tył swoją jednostką.
Nie ukrywam - raz mia
łem ciepło jak Łukasz swoją M kozaków wjechał w moją weterańską M'kę ordyńców i wypalił z broni palnej. Z pamięci: 3 trafienia, 3 rany, zagrożenie 4 - 2 wyniki nie zdane! Na szczęście dowódca dał przerzuty i ordyńcy utrzymali pozycje. 



Bitwa druga - Michał "Raven" - Tatarzy 34 PS - Scenariusz Kluczowe Pozycje


Tatar na Tatara... niedobrze, mała szansa na wysoki wynik. Spodziewałem się że raczej będzie około remisu.

Udało mi się w grze agresywnie pójść do przodu zajmując od razu znaczniki na prawej stronie. Dobry strzał z ordyńców M weteranów przegonił S'ke ordyńców z dzidami Michała (dowódca był poza zasięgiem aby dawać przerzuty), co otworzyło mi opcje atakowania pozostałych jednostek wielu-na-jednego. Lewą flankę oddałem z założenia, wysyłając tam tylko M kazindzi która miała jak najdłużej powstrzymywać dwie jednostki Michała przed wejściem na moje tyły. Dali radę - chyba ze 3 tury trzymali te S'ki w szachu.

Ostatecznie wygrana przez złamanie Michała. Kontrolowałem znaczniki od początku, plus zabiłem jednostkę. Wystarczająco dużo aby w 5 turze zabrać ostatnią motywację. Niestety jak przewidywałem wynik ugrany był dość niski - 8:0. Ciężko jest dopaść Tatara jeśli ten tego nie chce. Zwłaszcza że po wykorzystaniu amunicji strzelaliśmy do siebie 1 kostką... 



Bitwa trzecia - Sławek - Tatarzy 34 PS - Scenariusz Kluczowe Pozycje

I znowu lustro z Tatarem. Tym razem graliśmy w otwartym polu bez prawie żadnego terenu na środku stołu. Zacząłem mocnym otwarciem - M'ka weteranów ordyńców ruszyła do przodu i uderzyła w S'ke ordyńców Sławka, zmuszając ich do odwrotu (znowu dowódca był za daleko aby podbijać morale). Potem Sławek podprowadził swoich ordyńców na środek dając mi opcje atakowanie wielu-na-jednego. Tutaj Sławek popełnił błąd atakując mi swoimi wieloma jednostkami moje wiele jednostek. Efektywnie dowódca mógł zbierać 3 rany z jednostek, trzymając je wszystkie w dobrej formie. Ja z kolei Sławkowi zabijałem jednostkę za jednostką. Od początku też agresywnym wypadem M'ki ordyńców zająłem 2 znaczniki, co szybko doprowadziło do załamania armii przeciwnika. Tutaj udało mi się wbić wynik 12:1 - niestety moi M kazindzi nie zdołali na czas się wycofać i zostali rozstrzelani. 


PAWEŁ "PAVCIO" CWALINA - II MIEJSCE


Na gorąco spisuję moi drodzy wrażenia z wypraw na północ i południe Europy (choć czułem, że nie opuszczam terenów tak-zwanej małopolski w Rzeczypospolitej).

Moja kompanija była nie za duża, składała się z (tu dostosowałem nomenklaturę oddziałów do nazw w łacinie znanej wszystkim czytającym):

Podpułkownika w mojej skromnej osobie,

Rajtarów najemnych w rozmiarze oddziału S

Muszkieterów Pruskich w rozmiarze oddziału M

Rajtarów Obrony Krajowej w rozmiarze oddziału M

Dragonów Pruskich w rozmiarze oddziału S

Oraz Baterii lekkich dział dowodzonych przez Oficera który był weteranem (S)


W pierwszej bitwie zdziwiłem się niezmiernie gdy ukazały mi się bagna Kraju Kur (Kurlandii) która jest rewelacyjna pod względem klimatu. Armia dowodzona przez doświadczonego dowódcę Cezarego Młotka była mniejsza od mojej. Przy 4 punktach różnicy, oraz bonusie w postaci lepszego zwiadu zaczynałem z mocnym przeświadczeniem, że przegram, bo wszystkie kluczowe pozycje były w zasięgu przeciwnika (przeciwnik zastosował fortele i miał zdecydowanie lepszych zwiadowców), zwłaszcza, że odpowiednio wykorzystał forsowny marsz oraz kobylice (które, co mnie potem zaskoczyło, nie działają w terenie), więc przeciwnik je używał tylko by mieć 2x forsowny marsz. Dzięki temu prawie od samego początku przeciwnik kontrolował dwa punkty. Trudne położenie zmusiło mnie do agresywnych ataków, bardzo dużo dało to, że moi muszkieterzy pruscy wyposażeni w hiszpańskie muszkiety z demobilu górowali nad muszkieterami przeciwnika zasięgiem, natomiast lewą flankę mojej armii obsadzała bateria dział. Po rozbiciu dwóch oddziałów przeciwnika i przejęciu kluczowych punktów przeciwnik musiał poddać pola.


Druga bitwa to byli Szwedzi pod dowództwem zaprawionego w bojach Grzegorza Huby którego armia także miała 4 punkty różnicy w stosunku do mojej (30 do 34), na mojej lewej flance wystawiłem rajtarię krajową, która po przeciwnej stronie miała działo szwedzkie i Rajtarię Najemną, wśród łanów zboża przycupnęło moje działo, następnie naprzeciwko piechoty krajowej szwedzkiej stanęli muszkieterzy pruscy a na prawym skrzydle rajtaria najemna wraz z dragonami miała naprzeciw siebie Rajtarię Najemną szwedzka trzymającą punkt w lesie. Moi rajtarzy krajowi zajęli punkt strategiczny po czym zaszarżowali na Rajtarów najemnych przy dziale. Jakimś cudem obie jednostki zostały na swoich pozycjach po tym ataku (moja rajtaria nie wygrała walki, ale przegrała o niewiele więc nie mogła też się wycofać). W centrum szwedzka piechota krajowa skutecznym atakiem ogniowym doprowadziła do ucieczki pruskich muszkieterów, natomiast na prawej flance Rajtarzy najemni wraz z dragonami pruskimi przesunęli się do przodu. Od drugiej tury po lekkiej reorganizacji (bowiem to ja broniłem Prus za wszelką cenę przed Szwedzkim najazdem) zdezorganizowani muszkieterzy rozpoczęli powolny marsz w celu odzyskania straconej pozycji. Moja rajtaria krajowa kontynuowała walkę wręcz z rajtarią najemną szwedzką, aż w końcu została rozstrzelana przez działo szwedzkie, po czym moje działo dokończyło zniszczenia w oddziale rajtarii najemnej na moim lewym skrzydle. Przeciwnik wtedy stwierdził że będzie musiał zdobyć punkt na lewym skrzydle za pomocą działa. Na prawym skrzydle nastąpiła seria pojedynków ogniowych między rajtarami najemnymi. W trzeciej turze pojedynek artyleryjski wygrała moja artyleria, w centrum piechota się ostrzeliwała ale szwedzka piechota krajowa była zbyt dumna by poddać pola (i tak już było do ostatniego epizodu tej bitwy). Pomimo huraganowego ognia dział i dragonów Szwedzi stali na pozycjach kulom się nie kłaniając, aż doszło do tego że muszkieterzy pruscy wykonali ostateczne natarcie (by znaleźć się w odległości 4” od kluczowej pozycji) i wypalili z muszkietów, cóż to był za ostrzał, aż cały świat zamarł, okazało się że tej palby Szwedzi już wytrzymać nie mogli i wycofali się na z góry upatrzone pozycje, oddając pola muszkieterom pruskim którzy przejęli kontrolę nad kluczowym punktem pola bitwy.


Trzecia Bitwa z Mikołajem "Batura" Bieńkowskim władcą Siedmiu Gródów i jego wspaniale prezentującą się armią (na żywo wygląda to 100 razy lepiej niż na zdjęciach) to była seria błędów po obu stronach - zmęczenie zaczęło brać górę. Skończyło się na tym, że wymęczyłem zwycięstwo, bowiem Siedmiogród stawał dzielnie, a lekka jazda goniąca przez całe pole bitwy Muszkieterów Pruskich będzie im się śniła po nocach, natomiast szarża Kopijników na Rajtarów krajowych pozostanie na długo w mojej pamięci. Konni Hajducy i Jeźdźcy Szeklerscy to są bardzo dobre jednostki!

Podsumowanie jest takie, że podsumowania trzeba szybciej pisać bo tak to wszystko zaciera się w pamięci i ustawienia przeciwnika i swoje własne. Sprawdziły mi się prawie wszystkie oddziały, może prócz Rajtarów Najemnych natomiast, artyleria z weteranem to podstawa.


ADAM "WASIL" WASILEWSKI - III MIEJSCE


Dawno nie opisywałem swoich gier, a po takich Miszczostwach to grzech do tego nie wrócić. 

Tym razem jednak bez zdjęć bo ich nie robiłem za to wstawiam stylowe obrazki gdzie można zobaczyć z grubsza rozstawienie i jak wyglądały ruchy jednostek. Tereny uwzględniłem tylko te które miały lub mogły mieć znaczenie dla gry.

 

Brak wysłanej prawidłowej rozpiski prawie mnie eliminował z gry o tą zacną Szable więc przed turniejem przeszedłem dosłownie drogę od desperacji, przez złość i rezygnację aż do pogodzenia się z tym (no prawie…) Na sam turniej już jechałem z myślą "A, zagram chociaż jeden turniej na luzie bez parcia na zwycięstwo. Może zdobędę statuetkę 'Straży Tylniej' " tylko chyba każdy kto mnie zna wie że ja i brak parcia na zwycięstwo nie idziemy w parze. [Rzeczywiście, gdyby nie kara związana z tym zamieszaniem, Adam zająłby I miejsce - JK]

Przechodząc do opisu bitew. Opis nie jest tura po turze tylko sektorami stołu. Rozstawienie jednostek opisuję z swojej perspektywy.

Rozegrałem wszystkie trzy gry z scenariusze kluczowe pozycje (ani razu nie było sensu dla przeciwnika brać furażu)

Skład Moskwy:

Pierwsza gra z Łukasz Kędziora, Szwecja 31PS.


Za 6PS różnicy Szwedzi przesunęli dwa znaczniki i Wylosowali panikę i braki amunicji.

Zwiad wygrała Szwecja, wybierając Forsowny marsz i udane harce.

Moskwa wzięła Wysuniętą pozycję.

Szczerze, nie miałem jakiegoś wielkiego pomysłu na tą grę. Patrząc że musiałem zdobyć 2 punkty będące na połowie Szwedów które miały być bronione przez dobrze strzelające jednostki. Dopiero po rozstawieniu powstała szersza koncepcja gry.

Szwedzi na lewo wystawili S rajtarów, M piechoty krajowej, S rajtarów i na prawej S rajtarów.

Moskwa na lewej wystawiła dzieci bojarskie i dworian. W centrum strzelców grodowych i na prawej sotnie podjazdową.


Gra opierała się po pierwsze o walkę o punkt strategiczny na lewej flance broniący przez ¾ jednostek szwedzkich. W tej bitwie bojarzy starli się z rajtarami na skrajnej lewej i dworianie z rajtarami w centrum. Obie jednostki rajtarami zostały zdjęte z stołu. Szwedzka batalia nawet nie została ruszona przez Moskali, po prostu ją objechali jakby nie istniała (coś tam postrzelała ale za mało żeby zmusić do odwrotu jazdę Moskiewską).

Na prawej flance sotnia podjazdowa zrobiła sobie tańce wokół kolejnych rajtarów. Rajtarzy mieli za cel szarżować na podjazdową i rozbić ją w walce a później wejść na tył Moskwy i zabierać motywację w 12 calach od krawędzi stołu. Moskwa dzięki temu że wygrała inicjatywę i oddała ją mogła spokojnie patrzeć jak rajtarzy jadą do przodu a podjazdowa zrobiła myk marszem 8" od rajtarów w kierunku wzgórza z kolejnym punktem strategicznym. Wygrana kolejnej inicjatywy spowodowała że podjazdowa uniknęła starcia z rajtarami wyjeżdżając im z pola widzenia, wjeżdżając na wzgórze na flankę rajtarów i nawet w ostrzale po ruchu wbili 1D. Rajtarzy mając taką sytuację dostali obronę i strzelali się z podjazdową która specjalnie szykując się do szarży znalazła się na wzgórzu w szyku zwartym (nie przemyślałem tego że jeszcze warto żeby ten rozkaz szarży dostali… tylko dowódca był daleko - chyba jednak nie taki utalentowany ten Golowa) niemniej podjazdowa zajęła ten punkt i już go nie oddała a rajtarzy musieli odpuścić wzgórze żeby nie dostać szarży w plecy od dworian którzy już się na nich szykowali. Strzelcy grodowi zajęli 3 punkt na środku stołu i nie musieli się o niego martwić już przez całą grę.

Wynik 11:0 dla Moskwy


Druga gra przeciwko Arek Stamm z Kozakami 31PS


Tu plan bitwy 3 razy mi się zmieniał bo 3 razy zmienialiśmy stół (co było dość zabawnym kalejdoskopem – pierwszy stół beznadziejny do walki z kozakami, drugi stół w miarę do walki z kozakami i trzeci stół na którym szło już pokonać kozaków)

Ostatecznie stanęło na rozlokowaniu punktów strategicznych tak żeby 2 z 3 znajdowały się w otwartej przestrzeni po prawej stronie za to ten trzeci znajdujący się przy bagnie na środku chciałem sobie odpuścić (bo Kozacka zasada w terenie)

Z różnicy w PS Arek przesunął 1 punkt, wybrał wyrachowanie i rzucił 3 efekty: opóźnienie, braki amunicji i dobry dzień.

Zwiad wygrali Kozacy i wybrali pochwycenie języka na strzelców grodowych i udane harce.

Moskwa wzięła Forsowny marsz.

Kozacy w centrum wystawili S konnych mołojców i na prawej flance M rejestrowych, M mołojców weteranów i L mołojców.

Moskwa z opóźnienia wystawiła sotnie podjazdową w centrum, na prawej flance strzelców grodowych, dworian i bojarów z Forsownym marszem.


Cała bitwa poszła zgodnie z założonym planem. Bojarzy od razu pozgarniali na klatę ostrzał i się wycofali, reszta Moskwy pojechała do przodu. Konni mołojcy poszli na środek stołu ale nie zdążyli zająć terenu podmokłego co było kluczowe. Sotnia podjazdowa forsownym marszem ustawiła się tak by mieć możliwość szarży na flankę konnych mołojców.

Od drugiej rundy zaczęło się piekło. Podjazdowa wbiła się na flankę konnych mołojców. W 3 rundzie na spółkę z strzelcami grodowymi podjazdowa pozbyła się konnych mołojców. Dworianie zrobili ryzykowny manewr i poszli frontalnie na rejestrowych. Tu pomogły rzuty bo Kozacy zadali zaledwie 2D. Rejestrowi dostali 7D w walce zadając 2. Dworianie po wygranej zrobili przegrupowanie i w 3 rundzie dokończyli rejestrowych jednocześnie znajdując się na flance M mołojców weteranów. 4 Runda to najpierw szarża dworian na flankę mołojców gdzie mołojcy dali radę się odwrócić ale następnie dostali szarże w bok od dzieci bojarskich którzy leczyli D przez całą grę i zbierali ostrzał z gwintówek L mołojców. W 5 rundzie M mołojców dokończyła sotnia podjazdowa.

Wynik 12:0


Trzecia bitwa przeciwko Sławek Aftarczuk i jego RON 39PS. [W dalszej części posta także relacja od strony Sławka Aftarczuka - JK]


Widząc skład eR-O-eNu i wyniki z poprzednich dwóch gier już wiedziałem że to będzie ciężka bitwa.

Mając 2PS różnicy wziąłem przesunięcie jednego z znaczników do środkowego lasu.

Zwiad wygrał RON, wybrał Wysuniętą pozycję i pochwycenie języka na L dzieci bojarskich (jeżeli dobrze pamiętam)

Moskwa wzięła Forsowny marsz i podeszła strzelcami grodowymi bliżej środkowego lasu.

Koncepcji na tą grę miałem kilka. Wygrała opcja wciągnięcia RON w walkę na żywotność jednostek.

RON w centrum wystawił M Kozaków i S pancernych. Na prawej S Wolochów i S pancernych z rohatynami. Ja w centrum miałem strzelców grodowych. Na prawej całą resztę z czego sotnia podjazdowa cofnięta do zgarniania tego co się przebije przez moją jazdę.


Zaczęli Wołosi ostrzelałem dzieci bojarskich, Strzelcy zajęli las i to były te prostsze ruchy. Dalej jazda kozacka, co mnie zaskoczyło, z rozkazem ruch podeszła do strzelców i ich ostrzelała. Spodziewałem się że jednak z szarżą pójdą do przodu i zgarną szarżę od dworian po czym na dobicie pójdą pancerni. W tej perspektywie ruch kozakami był oczywistym manewrem wyciągnięcia którejś z moich jednostek do walki na kozaków a następnie dobicie pancernymi czyli podobnie ale jednak inaczej. To że pancerni i pancerni z rohatynami będą mieli w tej sytuacji szarże było pewne jak amen w pacierzu (czy co tam ma Moskwa) Chcąc wykonać mój plan zaszarżowałem dworianami w kozaków z rozkazem ruch i udało się z nimi o 1 wygrać. I tu zamiast się cofnąć po wygranej walce powiedziałem Sławkowi "graj"... RON oczywiście odkrywa rozkaz szarży na pancernych a ja zdębiałem… czemu się nie wycofałem??? Zapytałem się czy jeszcze mi pozwoli się cofnąć - raczej pewne że nie, błąd to błąd. Już w głowie miałem, „no to walka na dwa baty, a w następnej rundzie jeżeli utrzymam się w tej to walimy w kozaków szarże z grodowych, a jeżeli się dworianie nie utrzymają to strzelamy kozakom na flankę flankę i robimy ścisk”. Sławek jednak pozwolił mi się wycofać i to chyba pierwszy raz mi się zdażyło że w grze o wysoką stawkę przeciwnik pozwolił mi wykonać ruch. Cofnąłem się z myślą że pancerni i tak bez pomocy kozaków z impetem i pistoletami rozniosą tych dworian i się wycofam do terenu podmokłego zabierając impet pancernym, którzy pewnie będą chcieli mnie wykończyć - w końcu dworianie to złota jednostka a zostawiając ich pancerni mieliby ryzyko że robiąc cokolwiek innego dostaną flankę. Jednak zdążyło się tak że pancerni wygrali ale dworianie się utrzymali. Teraz myślałem że pancerni wycofają się z walki i zrobią miejsce kozakom. Ci jednak zostali w walce co prowadziło do tego co chciałem osiągnąć.


Wracając na prawą flankę. Sotnia podjazdowa widząc że sytuacja na lewej jest klarowna (byli tym backupem o którym pisałem na początku) zamiast wspierać dworian zastawili pułapkę na pancernych z rohatynami. Podjazdowa zrobiła szarże na Wolochow. Ci oczywiście zrobili odskok i po otrzymaniu kilku D się wycofali na tyle dużo żeby nie zasłaniać celu dla pancernych z rohatynami ale też na tyle mało że było za ciasno do zrobienia przegrupowania. Pancerni chwycili przynętę i wszarżowali się w podjazdową wygrywając o 1 i zrobili spodziewane przełamanie. Na to czekali bojarzy którzy szarżowali na pancernych. L bojarskiej wygrała walkę i tym razem pamiętałem żeby się wycofać i przygotować do następnej szarży (wiedząc że przeciwnik nie ma już punktów dowodzenia).


Prawie wszystko się układało po mojej myśli. Problemem było to że nie byłem pewny czy dworianie się dalej utrzymają i czy bojarskiej starczy kostek do rozbicia pancernych z rohatynami. Do tegoWołosi dalej mogli ostrzelać podjazdową i zmusić ją do wycofania wprost na pancernych. Na szczęście dalej gra potoczyła się zgodnie z planem. Dworianie na spółkę z ostrzałem od grodowych rozbili pancernych. Pancerni z rohatynami tanio skóry nie sprzedali ale jednak musieli paść pod Moskiewską masą (zostali zasypani czapkami). Wołosi zniknęli po walce z sotnią podjazdową bo nie zdołali się wycofać z odskokiem. Jazda kozacka zgarnęła potężny ostrzał od grodowych na flankę co wrzuciło ich w poziom czerwony i uratowało sotnie podjazdową od szarży w plecy.

Wynik 12:0.


Na pewno takiego wyniku nie wbiłbym gdyby nie zgoda Sławka na cofnięcie Dworian od walki. Jestem ciekawy jak by to się wtedy skoczyło gdybym musiał walczyć z kozacką i pancernymi jednocześnie. Scenariusz myślę że mógłbym wygrać bo 2 punkty bym utrzymał ale cała gra raczej skończyła by się wynikiem 6:2 w jedną lub drugą stronę lub remisem z wskazaniem na kogoś.

Gra z RON była pierwszą na tym turnieju w której musiałem stosować 2 linie (w pierwszej dworianie i bojarzy, w drugiej sotnia podjazdowa) i liczyć się z tym że gdzieś pierwsza się posypie albo przeciwnik zrobi przełamującą szarżę i w to miejsce na ratunek pójdzie sotnia podjazdowa. Problem lewej flanki był pod kruchą kontrolą podjazdowej i strzelców grodowych nie zależnie od sytuacji jaka by nie wystąpiła. RON po obcięciach dalej jest wymagającym przeciwnikiem z którym trzeba się liczyć że coś pójdzie nie tak.

Co do samej Moskwy. Wzmocnienia jakie dla niej zostały zrobione były z myślą o zgrupowaniu, na podjeździe miały być tylko smaczkiem. Z tą ilością weteranów jaka może mieć Moskwa na podjedzie zrobił się trochę potworek. Myślę że należy zamienić ulepszenie weteranów na coś innego lub je usunąć a umożliwić weteranów jeżeli Golowa jest z koneksjami. Sama armia jest bardzo przyjemna do prowadzenia i daje wiele możliwości ofensywnych.


DALEJ JUZ BEZ ZACHOWANIA KOLEJNOŚCI ZAJMOWANYCH MIEJSC


KRZYSZTOF KACPRZAK


Wyruszyłem do Krakowa taborem, w każdym tego słowa znaczeniu.

Wystawiłem podjazd na najmniejsze punkty w całym turnieju - tylko 29PS.

Pomysł był prosty, wykorzystać fortele z różnicy punktów by korzystnie ustawić znaczniki do kontroli i nie oddać ich przez całą grę. Pierwsze dwa razy się udało, w trzeciej bitwie niestety nie. Generalnie uważam to za dobry wynik.

Poniżej na zdjęciach uwieczniłem początkowe rozstawienia w każdej z rozgrywek. Jeśli na zdjęciu nie widać jednego ze znaczników, to znaczy że znajduje się pod taborem.

Bitwa I - vs Jan "f3hu" Oronowicz (HRE): 2:0
Bitwa II - vs Michał Staszyński (TUR): 2:0
Bitwa III- vs Paweł Pawluczuk (HRE): 0:2


SŁAWOMIR "AftarJr" AFTARCZUK

 

Zapytacie, jaka była moja taktyka na tym turniej? Śpieszę z odpowiedzią! Z racji na specyfikę turnieju, czyli gramy podjazd z małą ilością jednostek oraz gramy trzy rundy przy 40 graczach wiadome mi było, że z wynikiem 3:0 skończy 5 (w skrajnym przypadku 6 osób) więc nastawiłem się, że albo wygrywam całością, albo nie wygrywam wcale inaczej zbytnio nie widziałem sensu, czyli cel był prosty zdobyć 36 punktów w całym turnieju.

Grałem Podjazdem koronnym na 39 PS:

Zacznijmy od pierwszej gry. Pierwsza gra to był totalny mirror na RON, podjazd koronny na podjazd koronny, z tym że w moim podjeździe używałem jazdy wołoskiej a przeciwnik używał polskich dragonów. Zagraliśmy kluczowe pozycje, przeciwnik się bronił, ponieważ mieliśmy po tyle samo punktów. Zwiad wygrałem ja więc wybrałem pozorantów i udane harce przeciwnik zaś wybrał forsowny marsz. W pierwszej turze zdecydowałem się dodać jedną kostkę do rzutu o inicjatywę co poskutkowało tym, że ją wygrałem, a i przeciwnik musiał zacząć, więc byłem już aktywację do przodu. Zagrałem bardzo agresywnie jazdą wołoską, która podjechała i wystrzeliła w dragonów zrzucając ich na drugi stan żółty przeciwnik aktywował dragonów, lecz niestety nie trafili ani razu w ostrzale na jazdę wołoską na jeździe kozackiej i pancernych przyszykowałem szarże co się opłaciło przeciwnik próbował mnie flankować pancernymi, aczkolwiek lewą flankę udało mi się zabezpieczyć pancernymi z rohatynami.

Następnie w pierwszej turze przeciwnik wyjechał kozakami na środek gdzie udało mi się w nich szarżować z moich pancernych oraz ich odeprzeć do tyłu, gdyż po przegranej walce się wycofali przejąłem w tym momencie dwa znaczniki. Następna tura wyglądała dość podobnie poprzepychaliśmy się jazda wołoska ostrzela dragonów i tutaj moi Kozacy na pełnej prędkości wjechali w dragonów ich zabili. Pozostawieni pancerni zostali wypchnięci przez oddział kozaków, którzy przyjęli drugi znacznik i w tym momencie motywacja mi zaczęła spadać.

W szybkim skrócie gra wygląda tak, że do piątej rundy przeciwnik tracił po jednym oddziale, ale też bardzo mocno trzymał znaczniki, przez co w piątej rundzie zaczynałem z motywacją na poziomie 1. Udało się kilka razy zaszorować od tyłu w przeciwnika co dość ułatwiło rozprawienie się z przeciwnikiem, przez co w piątej rundzie zabiłem wszystkie oddziały na stole przeciwnika i wykonał odwrót samemu tracąc tylko jeden oddział zwykłych pancernych.

Wygrana to 12 do 1


Druga runda:

Okazała się, że mój kolega Grzegorz, z którym graliśmy niejedną grę w OiMa też wygrał 12 do jednego na Szwedów i jak się okazało po przejechaniu 450 km program sparował nas razem. Było mi to mocno nie w smak ze względu, że zagraliśmy ze sobą większość gier. Prawdę mówiąc, na razie tylko my regularnie gramy w Ogniem i Mieczem w Poznaniu, a trenowaliśmy już nieraz nasze rozpiski i za każdym razem ta Turcja spuszczała mi srogi łomot. Miałem lekko zmodyfikowaną rozpiskę, ponieważ zamiast polskich dragonów używałem jazdy wołoskiej z odskokiem. Niemrawo podszedłem do naszej rozgrywki, gdyż L-sipachów z przełamującą szarżą to nie lada wyzwanie.

Turcja się broniła mając 7 punktów mniej niż ja. Przeciwnik nakazał mi wystawić wszystkie punkty na swojej połowie więc rozstawiłem jeden punkt jak najbliżej krawędzi stołu, czyli 4 cale od krawędzi. Drugi punkt przeciw wystawił po drugiej stronie stołu a trzeci punkt ustawiłem jak najbliżej tylko się dało mojego pierwszego. Udało mi się wygrać Zwiad więc nakazałem by Grzegorz wystawił elkę sipachów jako pierwszych oraz wybrałem efekt wysuniętych pozycji, ponieważ Grzegorz wybrał forsowny marsz. Przegrałem inicjatywę więc zacząłem mocno otwarciem, czyli podjechałem do sipaków na 10 cali moimi Wołochami i ostrzelałem duży oddział sipahów. Następnie Grzegorz ustawił swoje gonulu na znacznik. Ja wykonałem ruch pancernymi z rohatynami. Grześ ruszył się Deli ja ruszyłem się pancernymi. sipachowie ruszyli na Wołochów, którzy zadeklarowali odskok. Rozkazy trzymałem do ostatniej chwili na moim dowódcy z racji tego by ten odskok się udał, był bardzo kluczowy i nagle duży oddział sipachów zadał tylko cztery punkty dezorganizacji. Na start drugiej tury przegrałem znów inicjatywę i sipachowie zaszarżowali znów Wołochów. Ci niestety zostali zniszczeni w walce wręcz, ale jeszcze się odgryźli i tak o to wielki oddział sipachów stał przed moim oddziałem jazdy kozackiej z kałkanami i weteranem oraz oddziałem pancernych, oddział sipahów nie przeżył, a następnie moi pancerni z rohatynami zaszarżowali na sipachów z kopiami na znaczniku. Dzięki przełamującej szarży wbili im 9 punktów dezorganizacji. Przełamująca szarża trochę nieświadomie dała mi wejść w krawędź przeciwnika i jak się okazało w drugiej turze, Turcja straciła 4 z pięciu punktów motywacji. Dwa punkty motywacji straciła za duży oddział sipachów i jeden punkt motywacji za to, że kontrolowałem więcej punktów kolejny punkt motywacji za bycie 12 cali pod krawędzi przeciwnika gdzie żaden oddział Turcji nie był w 12 calach. W trzeciej turze wygrałem rzut o inicjatywę (dołożyłem wszystkie kości do tego rzutu) i w pierwszej aktywacji pancernymi z dwóch kości dobiłem sipachów z kopiami, przez co przeciwnik wykonał odwrót I tak oto kolejną grę zakończyłem z wynikiem 12 do 1.


Zaczęła się presja zostałem jedynym graczem, który zrobił 24 punkty w dwóch grach czekała mnie walka o podium. Moim przeciwnikiem okazała się Moskwa. 37 punktów Moskwy do 39 punktów mojego podjazdu koronnego przeciwnik miał L dzieci bojarskich, sotnie, która jest bardzo potężnym oddziałem, dzieci bojarskie oraz Strzelców grodowych. Prawdę mówiąc, nie wiedziałem, jak to ugryźć więc chciałem spróbować manewru z Wołochami który udał się na Turkach, czyli wciągnąć przeciwnika zabić mu wielki oddział i wygrać w tę grę. Zwiad wygrałem ja. Wziąłem pochwycenie języka oraz wysunięte pozycje przeciwnik wybrał forsowny marsz za punkty różnicy w sile przeciwnik wrzucił token kluczowych pozycji do lasu i wykonał ruch strzelcami grodowymi w stronę tego lasu. Ustawiłem rozkazy Adam również ustawił rozkazy i tutaj muszę dodać, że w tej grze nauczyłem się, iż nie opłaca się być miłym dla oponenta i trzeba trzymać się zasad gry, ale o tym w dalszej części. Przegrałem inicjatywę więc na początku wyjechałem moimi kozakami, ostrzelałem strzelców grodowych. Przeciwnik wypalił strzelcami w kozaków zbijając ich w żółty stan a w tym momencie ja użyłem mojego dowódcy i zmieniłem rozkaz kozakom na rozkaz szarży (by mieć kontr szarżę). Dworianie zaszarżowali w kozaków. Walka była krwawa, ale o dziwo szarża dzieci bojarskich nie była tak dobra wygrali starcie o 1 punkt przewagi. Ja mając w pogotowiu pancernych ucieszyłem się gdy usłyszałem od przeciwnika bym grał i odsłoniłem żeton rozkazu, na którym była szarża. Dostawiłem moich pancernych do dworian, po czym mój przeciwnik stwierdził, że w sumie to on się wycofa. Zapytałem go, z jakiej zasady to wynika skoro jest już moja faza i dostawiłem już oddział. Z racji tego, że wygrał poprzednie starcie z kozakami o jeden punkt przewagi mógł zasadowo się wycofać w swojej turze, ale tego nie zadeklarował a ja chcąc być miłym pozwoliłem mu na to co okazało się brzemienne w skutkach, bo zamiast atakować w oddział dworian, który był złoty z moich weterańskich kozaków i pancernych zaatakowałem z samych pancernych i przyjąłem kontrszarżę dworian. Jeżeli bym nie pozwolił przeciwnikowi na wycofanie, na co miałem zupełnie prawo, bo była już moja tura i odsłoniłem tajny żeton rozkazów, to dworianie by nie mieli premii do impetu oraz musieliby rozdzielić ataki na kozaków jak i pancernych, gdzie ja bym atakował dwoma oddziałami w jeden. Oczywiście przyjąłbym jeden punkt dezorganizacji na kozakach, ale to by im niezbyt dużo zmieniło. I tak do końca gry pancerni utkwili w dworianach a kozacy w szarym polu, gdyż PO oderwaniu się przeciwnika Kozacy stali w miejscu. Myślałem: skoro nie na prawej flance, to może na lewej pójdzie lepiej. Sotnia podjazdowa podjechała pod znacznik, ja szarżowałem moimi pancernymi z rohatynami oraz chcąc zablokować dojście do znacznika wielkiemu oddziałowi moskiewskiemu, wykonałem przełamującą szarżę. Niestety była ona zbyt krótka i w momencie gdy duży oddział moskiewski we mnie szarżował, znalazł się w zasięgu objective i go przejął. Pancerni tanio skóry nie sprzedawali i bardzo mocno się odgryzali, zabrakło mi niestety wygranego choć jednego rzutu na inicjatywę, by dołączyć kozaków do walki w bok dzieci bojarskich albo zaszarżować sotnię. Niestety gdy RON traci impet uderzenia i zostanie zbity na czerwony stan, co nie jest takie trudne, bo wystarczą dwa ostrzały, RON nagle stoi w miejscu i nic nie robi. Przez cztery rundy ani razu nie wygrałem inicjatywy, mimo że co rundę dodawałem jakąś ilość kości. Zaczęło się dobijanie martwego, Moskwa swoją ilością punktów dezorganizacji po prostu przepchnęła moje jednostki RON, które były w mniejszych oddziałach. I tak oto bitwa zakończyła się w czwartej rundzie wycofaniem wojsk polskich i przegrałem 12 do zera. Prawdopodobnie sytuacja na prawej flance by wyglądała troszkę inaczej gdyby jednak udało się zabić złoty oddział przeciwnika a były na to szanse i to bardzo spore, jeżeli nawet nie w pierwszej rundzie to na początku drugiej, gdyż  bym atakował dwoma oddziałami naraz, nawet jeśli przyjąłbym kolejny ostrzał strzelców. Zabicie dworzan pozwoliłoby mi na wejście w strefę wystawienia przeciwnika, jakiś objazd na tył i szary od tyłu. Jednak grając o pierwsze miejsce na dobrych graczy trzeba liczyć na błędy u przeciwnika jakieś złe ustawienia i w sumie nie ustępować, bo będąc miły pozwoliłem mojemu oponentowi się wycofać, a gdy przy deklaracji strzału do mnie powiedziałem, że mam zasadę wybornych jeźdźców i jestem w szyku rozproszonym usłyszałem odpowiedź, że nie zadeklarowałem tego i rzucił po prostu kośćmi…

No cóż, moralnie czuję się zwycięzcą.


Przemyślenia po turnieju:

RON nie jest najgorszą frakcją ma bardzo duży impet bardzo dobrze się gra agresywnie jest bardzo mobilny. Uważam osłabienie RONu za dość dobrze wykonane, aczkolwiek moim zdaniem próg między żółtym stanem a czerwonym powinien być wydłużony, ponieważ przy odjęciu punktów dezorganizacji jednostki RONu bardzo szybko wchodzą w stan czerwony i wtedy już jest nam naprawdę bardzo trudno cokolwiek zrobić [Po swoich grach, choć z gorszym skutkiem ;) - mam dokładnie takie same wrażenia - JK].

Jestem ciekaw czy ktokolwiek grał w furaż. Sam zagrałem trzy razy scenariusz kluczowych pozycji.

Dowódca wyszkolenia 4 jest bardzo ważny. Zawsze mi tego rozkazu brakuje czy chociażby interwencji.

Oraz dodawanie kości na rzut o inicjatywę też bardzo pomaga i przy czwórkowym generale pozwala nam to mieć czasami przewagę nad przeciwnikiem, który wybierze trójkowego generała, ponieważ poświęcenie tej jednej kości do tego rzutu nie jest wtedy aż tak bolesne.


AREK STAMM [Mój przeciwnik w pierwszej bitwie ;) - JK]


Grałem Kozakami armią na 31 PS, a jej skład był następujący:
Wszystkie trzy bitwy turniejowe rozegrałem można powiedzieć historycznie, ponieważ za przeciwników miałem RON, Moskwę i Turcję. Brakowało tylko czwartej gry przeciwko Tatarom.
Pierwsza gra przeciwko Jarosławowi Krajniewskimu i jego podjazdowi koronnemu za 35 PS i scenariusz "Kluczowe pozycje"
Opis gry został już przedstawiony przez mojego przeciwnika, więc nie będę go powtarzał a dam tylko swoje przemyślenia z gry.
W końcu udało mi się dobrze zagrać przeciwko armii RON. Na prawym skrzydle konnym mołojcom udało się wjechać w pole i dzięki darmowej akcji mogli się spieszyć i dzięki temu dawać twardy opór przeciwnikowi oraz kontrolować znacznik. O dziwo udało im się ustać do końca gry, dzięki czemu na koniec kontrolowałem wszystkie znaczniki.
Na lewym skrzydle skuteczny ogień mołojców i rejestrowych odrzucił kozaków RON i przejąłem znaczniki. Potem tylko pozostawała kwestia trzymania ich na dystans dzięki broni gwintowanej. Gdy udało mi się wyrzucić z lasu dragonów, mogłem obrócić moją L mołojców dla wsparcia moich konnych i ponownie wykorzystać zalety broni gwintowanej.
Podsumowując uważam tę grę za dobrą, udało mi się wykorzystać zalety terenu i broni gwintowanej dzięki czemu gra zakończyła się dla mnie sukcesem.
Druga gra odbyła się przeciwko Adamowi Wasilewskiemu [patrz - opis Wasila wyżej - JK] i jego Moskwie za 37 PS. Wybór scenariusza przy mało mobilnej armii kozackiej był oczywisty.
Tutaj ponownie nie będę się wdawał w opis bitwy, bo zostało to już przedstawione. Potrójne losowanie stołów nie było szczęśliwe dla mojej armii, ponieważ ostatecznie wylądowała na stole, który nie do końca dawał możliwość wykorzystania terenu.
W tej grze popełniłem już kilka błędów, które dość istotnie wypłynęły na wynik, a mianowicie część PS wydałem na wymuszenie lokalizacji wszystkich znaczników na swojej połowie, a resztę (teraz już wiem, że błędnie) na efekty losowe. Teraz przesunąłbym znacznik w swoją stronę, no ale jak to mówią "uczymy się na własnych błędach". Rozgrywka ta pokazała mi też, że jeszcze nie dostatecznie znam zalety i wady innych armii, dlatego fortel "pochwycenie języka" został przeze mnie źle wykorzystany i zamiast żądać wystawienia dzieci bojarskich wskazałem strzelców grodowych.
Kolejnym błąd popełniłem przy wystawianiu jednostek, dzięki czemu przeciwnik miał czyste pole szarży na rejestrowych, którzy coś w tej bitwie kiepsko celowali, i nie wytrzymując impetu szarży dość szybko zeszli ze stołu, co w połączeniu z brakiem kontroli nad wskaźnikami oraz pokonaniem moich konnych spowodowało spadki motywacji i wycofanie kozaków z pola bitwy.
Podsumowując popełniłem kilka błędów, których później nie udało się już nadrobić i moja armia została zmieciona, ale to był pierwszy raz przeciwko Moskwie i w dodatku gra ze zdobywcą 3 miejsca, więc nie ma czego żałować.
Trzecia rozgrywka przeciwko Łukaszowi Enma Nóżce i jego Turcji była dość ciekawa. Ta sama liczba PS spowodowała, że wybór scenariusza był oczywisty.
W tej grze ponownie nie ustrzegłem się błędów, ustawienie M mołojców i moich rejestrowych za polem zboża w połączeniu z rozkazem obrony uniemożliwiło im dotarcie do dwóch znaczników, które do końca gry kontrolowała Turcja, której M gonullu skutecznie trzymała w zasięgu dwa znaczniki. Dodatkowo L mołojców stojąca na otwartej przestrzeni została zaszarżowana z dwóch stron i nie udało jej się utrzymać na polu bitwy, dodatkowo wysunięcie się beszli na moje tyły spowodowały, że moi rejestrowi zamiast przeć do znacznika musieli cofnąć się w zasięg 12 cali od własnej krawędzi, co przedłużyło trochę agonię mojej armii. Dobrze spisali mi się konni, którzy po wjechaniu na wzgórze i spieszeniu się kontrolowali znacznik i częstowali beszli i sipahów ogniem, ale niestety nie tak skutecznie jak bym sobie tego życzył.
Podsumowując wynik 8-4 uważam za dość dobry, może gdybym na początek dał rejestrowym i M mołojców rozkaz ruch w celu przejęcia znacznika, i później przerzucił się na obronę to skończyłoby się to lepiej dla mojej armii.
Podsumowując turniej to jestem mega zaskoczony jego jakością i organizacją (jako osoba posiadająca pruskie geny bardzo podobał mi się porządek turnieju), oby więcej takich. Swoje miejsce w środku tabeli uważam za sukces, zagrałem trzy gry, które mnie czegoś nauczyły, zwłaszcza, iż dwie z nich były przeciwko armią z którymi jeszcze nie miałem styczności, co było nowym doświadczeniem.
Jedyny minus jaki przychodzi mi do głowy został już wskazany przez organizatora, a mianowicie przy występujących obecnie kartach jednostek oraz całym dodatkowym wsparciem (znaczniki, rozkazy, regulaminy, instrukcje) naprawdę przydałoby się na stołach miejsce na takie rzeczy, aby nie musieć ich rozkładać na polu bitwy i nie burzyć jego estetyki.

Zdjęć bitew za bardzo nie dam, ale żeby nie było pusto to wrzucę trzy byle jakie zdjęcia mojej armii.