środa, 16 kwietnia 2014

DREWNIAKI - HNEFATAFL

Ostatnio ten blog jest nieco zmonopolizowany tematyką OGNIEM I MIECZEM, pora na nieco inny temat.

Działalność Klubu Gier najbardziej objawia się podczas letnich imprez plenerowych na terenie miasta. Oczywiście nie wszystko da się ze sobą wziąć pod chmurkę, stąd mój pomysł na tzw. "drewniaki". To kilka gier historycznych (w sensie: znanych już przed wiekami), przygotowanych z drewna specjalnie na tego typu pokazy plenerowe. O FORTECY pisałem już TUTAJ - teraz kolej na HNEFATAFL


HNEFATAFL (stół króla, stół królewski) to gra znana od wieków (a nawet od tysiącleci, bo grano w nią jeszcze chyba przed naszą erą) głównie na północy Europy, szczególnie popularna wśród wikingów. Jedna z jej odmian do dziś jest narodową grą Finlandii (Tablut). Jeszcze nie tak dawno (a może nawet nadal, tego nie wiem) Grenlandczycy słynęli z tego, że byli dobrymi szachistami. Nie dziwię się - co mieli chłopaki robić, jeśli nie grać, w długie zimowe wieczory. A tysiąc lat temu? Kobiet prawie nie było, zboża też, więc nie było co pić... Myślę, że w tedy właśnie grali w hnefatafl.

Zasady gry są nieco rekonstruowane, gdyż nie zachowała się żadna oryginalna instrukcja:) Trochę mają zabawy archeolodzy, którzy próbują na podstawie zachowanych plansz odgadnąć dokładne zasady. Do dziś istnieje kilka wariantów gry, w muzeum przyjęliśmy następujące zasady:

1. Plansza ma wymiary 9x9 pól (istnieją też inne plansze, zawsze kwadraty o nieparzystej liczbie pól, od 7x7 do 19x19). Dwaj gracze dysponują swoimi pionkami - jeden ma "króla" i ośmiu "żołnierzy", drugi dwunastu "żołnierzy". Rozstawienie początkowe pokazuje poniższe zdjęcie. "Król" (nieco wyższy od pozostałych pionków) zajmuje centralne miejsce na polu zwanym "tronem", jego "żołnierze" obok niego.


2. Celem grającego stroną królewską jest doprowadzenie "Króla" do jednego z narożników (istnieją też wersją, że wystarczy go doprowadzić do jednej z krawędzi planszy). Celem przeciwnika jest oczywiście niedopuszczenie do tego. Straty bojowe są drugorzędne - "Krół" może stracić wszystkich "żołnierz", byleby tylko dotarł do celu.

3. Ruchy wykonuje się naprzemiennie. Zazwyczaj pierwszy ruch należy do strony królewskiej. Ruchy wykonuje się na przemian. Wszystkie pionki, także "Król" poruszają się tak samo jak wieża w szachach, czyli o dowolną liczbę pół w pionie lub poziomie. Nie można ruszać się po skosie, przeskakiwać innych pionków ani stawiać dwóch na tym samym polu. Grający jasnymi pionkami (w naszej wersji oczywiście) nie może oczywiście zajmować pól narożnych. Dodatkowo można też grać w ten sposób, że gdy "Król" opuści już swój "tron", nie może na niego wrócić a żaden inny pionek nie może na tym polu zakończyć swojego ruchu.

4. Zbijanie pionków polega na dostawieniu drugiego swojego pionka, aby pionek przeciwnika był wzięty w kleszcze z dwóch przeciwnych stron (w pionie lub poziomie). "Król" może w tej procedurze uczestniczyć jak każdy inny pionek, ale jego z kolei trzeba otoczyć z wszystkich czterech stron albo z trzech, gdy czwartą stroną jest "tron" lub krawędź boczna planszy (w niektórych wersjach gra się tak, że "Króla" nie można otoczyć. Można wjechać bezpiecznie pomiędzy dwa wrogie pionki, wtedy te kleszcze nie obowiązują. Szczególny przypadek zachodzi wtedy gdy grający jasnymi zablokuje wszystkie cztery narożniki, każdy z dwóch stron. Są tacy złośliwcy. Zazwyczaj więcej z nimi nie gram, ale i na to jest sposób: wówczas bije się taki pion nie biorąc go w kleszcze z dwóch przeciwnych stron, ale po przekątnej.

5. Podobno w niektórych odmianach przed każdym ruchem wykonywano także rzut specjalną czterościenną (?) kością. Gdy wynik wychodził nieparzysty, nie można było wykonać ruchu.

Zabawa jest przednia, sprawdza się na każdej plenerowej imprezie. Koszt przygotowania też niewielki - w moim przypadku drewniana tablica i kij do miotły, pocięty i częściowo zabejcowany.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz