poniedziałek, 27 stycznia 2020

ROZPOZNANIE BOJEM

Tegoroczną Akcję Zima w naszym Klubie zakończyliśmy z dość dużym przytupem - bitwą multidywizyjną na 80 PS na stronę. Bez większego planu, bez głębszych przemyśleń - ot, takie spotkanie przy stole nie znających się graczy. Z uwagi na ograniczenia czasowe poziom gry ustawiliśmy na 80 PS. Strona litewsko-szwedzka (Łukasz) rozwiązała to sprytniej - 50 PS na RON, 30 na Szwedów. Co do armii koronno-kozacko-tatarskiej umówiliśmy się korespondencyjnie: ja wziąłem 40 PS (co starczyło na pułk doborowy, pułk zwykły i mały regiment rajtarów bez pancerzy) Artur za 40 PS wystawił 2 i pół pułku kozackiego oraz czambuł tatarski jako Straż Przednia. Stół (wymiary 240x180 cm) był już wcześniej przygotowany, rzeka na całej długości stanowiła strumień. Na szybko ustaliliśmy cel scenariusza: zdobycie kamiennego mostu.

Kozacy zajęli lewe skrzydło z zadaniem podejścia pod most. Koroniarze mieli flankować od prawej, ale ze względu na ograniczenia strefy rozstawienia mieli tam dość ciasno. Tatarzy poszli w tak dalekie obejście, że w konsekwencji w ogóle nie pojawili się na placu boju. To był jeden z naszych błędów.

 Na pierwszym planie upakowani między polami koroniarze, za rzeką dywizja kozacka; kamienny most jest celem scenariusza.

 Strona przeciwna: gros sił stanął na lewej flance, na przeciw koroniarzy, których przewyższał liczebnością co najmniej półtorakrotnie. Garść piechoty stanęła przed kościołem otoczonym kamiennym murem. W środku obok wioski stanęła średnio-ciężka bateria artylerii ogarniająca przedpole. Spodziewałem się nawały przeciwnika na to przedpole w kierunku kamiennego mostu, ale rzeczywistość okazała się nieco inna...

Widok pola bitwy od strony litewsko-pludrackiej.

Ogólny przebieg bitwy.

Pierwsze tury były bardziej manewrowe. Już na początku od salwy z centrum pola bitwy padły dwie podstawki doborowych pancernych koroniarzy, co w znacznym stopniu ostudziło mój zapał pchania się na środek pola bitwy, gdzie zresztą nieprzyjaciel miał dość znaczną przewagę. Postanowiłem wziąć go na przeczekania, wciągnąć w pułapkę i lekko obejść moją prawą stroną. Niestety, boćwiniarz był dość sprytny i w pułapkę wciągnąć się nie dał i na dodatek sam zachodził mnie z flanki. Gdyby Tatarzy weszli w tym momencie z dalekiego obejścia bitwa mogłaby mieć częściowo inny przebieg, ale ich wejście zaplanowane było w 6 turze. Pewnie, nie powalczyliby zbytnio, ale przynajmniej trochę zaabsorbowali przeciwnika.

 Centrum pola bitwy: pułk doborowy czai się czekając na walny atak nieprzyjaciela, bojąc się wyjść do przodu gdzie stoją średnie i ciężkie działa, z majorem artylerii. Kozacy jednym taborem przekraczają strumień żeby przyjąć na siebie część ognia artylerii - na tyle skutecznie, że po jakichś trzech turach zostały z nich tylko drzazgi...

 Na lewej flance kozacka ława w zasadzie bez przeszkód podchodzi pod kamienny most, zajmuje go a potem nawet postanawia szturmować kościół, widniejący w oddali.

Skrzydło koronne nieco zmieszane po celnych salwach artylerii. rajtarzy zajmują jedno ze wzgórz, ale nieprzyjaciel jest tutaj szybszy i bardziej zdecydowany.

Około 4 tury zaczęły się pierwsze walki na prawej, koronnej flance. Rajtarzy odparli pierwsze ataki, a litewski cios początkowo trafił w próżnię. Nie zauważyłem niestety chorągwi husarskiej bez kopii, która zaczynała grę na dalekich tyłach aż tu nagle pojawiła się na wprost rajtarów. To starcie nie mogło zacząć się dobrze. Przez chwilę (jedną, dwie tury) sytuacja wahała się na ostrzu noża, ale ostatecznie jako pierwszy został rozbity doborowy pułk Lubomirskiego (seniora). Gdyby konsekwentnie unikał frontalnego starcia i stopniowo wycofywał się za strumień (podczas gdy Kozacy twardo już trzymali most) bitwa mogła skończyć się inaczej. Gdyby...

Centrum i lewe skrzydło w momencie, gdy prawe (koronne) praktycznie zostało rozbite. Roty mołojców podchodzą pod kościół i pod wieś, piechota szwedzko-litewsko chroni się w zabudowaniach i za kamiennym murem. działa obok wsi cały czas strzelają (praktycznie wszystkie testy na uzupełnianie amunicji zdane).
Koroniarze na chwilę przed zagładą.

Stopniowe zbliżanie się armii kozackiej poprzez most i strumień w kierunku wsi i kościoła. Nieliczna w tym rejonie bitwy piechota przeciwnika chroni się pod osłoną zabudowań. Rozpaczliwy szturm na kościół (trochę z nudów, bo to nie był cel scenariusza) w 8 (ostatniej) turze gry nie powiódł się. 

Bitwę zakończyliśmy po 8 turze - w zasadzie z braku czasu na kontynuację. Most utrzymany był przez Kozaków, czyli cel scenariusza zrealizowany, ale wobec całkowitego zniesienia sojuszniczej armii koronnej, nie wiadomo jak długo by im się to udało. Straty na pewno mieliśmy większe, więc uznaliśmy zwycięstwo armii litewskiej wspartej sojusznikami zza morza. Tatarzy w ogóle na placu boju się nie pojawili...

Grało się jak zwykle przednio, choć z uwagi na ograniczenia czasowe i naprędce organizowane spotkanie, nie była to taka mega bitwa jak rozgrywane choćby w Niepołomicach, raptem 80 PS na stronę.

Na innych stołach toczyło się też parę innych bitew,  jakieś podjazdy OiM, coś napoleońskiego (heksy) i karciana wersja Szczęść Boże (czyli o fedrowaniu na grubie).


To Byłoby na tyle.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza