poniedziałek, 2 września 2019

V TURNIEJ o Buławę Prezydenta Dąbrowy Górniczej

 Stało się tradycją, że gdzieś w okolicach końca wakacji spotykamy się w Muzeum na Turnieju "Ogniem i Mieczem" o Buławę Prezydenta Dąbrowy Górniczej. Nie inaczej było i tym razem - w ostatnią sobotę wakacji, 31 sierpnia 2019, w gościnnym  gmachu MMS (czyli dąbrowskiej "Sztygarki") zjawili się ludzie jakby z innego świata ("egzotyczni" - cytując gdańską klasyczkę), pasjonaci przesuwania po blacie stołu malutkich kolorowych żołnierzyków. Grono było tyleż duże co zacne: oprócz gospodarzy z Klubu Gier zjawili się goście ze Śląska, Wrocławia, Krakowa, Warszawy... W sumie 25 graczy, choć jeden postanowił tylko kibicować. To nasz lokalny rekord, ale w sumie i turniej był jubileuszowy.

Opisywanie wszystkich gier przekracza moje możliwości i cierpliwość potencjalnego czytelnika, ale z całej masy zdjęć postanowiłem wybrać te kilkadziesiąt, okraszając swoim komentarzem.

 To dziwne, ale na ponad 200 fotek ani jednej nie mam z... bigosem. A był on serwowany za tym właśnie przejściem.

Humory rzecz jasna dopisywały. W końcu każdy chłopak nosi buławę w kieszeni.

Losowanie par na pierwszą rundę. Było jedna wyzwanie - Marek vs Misiek - ale pozostałych graczy sparował los.

I RUNDA BITEW

Marek (Tatarzy) vs Misiek (Szwecja), żołnierze z 14 Dońskiego Pułku Kozaków na tle będzińskich koszar bacznie przypatrują się bitwie. Misiek wygrał 5:1 i po pierwszej rundzie znalazł się na drugim miejscu klasyfikacji generalnej. Tam trafił...ale o tym za chwilę.

Wasil (RON, Lubomirski) vs Jatagan (Turcja) - ta bitwa, mimo że rozegrana na samym początku turnieju, miała dość znaczący wpływ na dalszy przebieg turnieju. Lubomirski jednak okazał się nieco opieszały, przez co zabrakło jednej tury do zwycięstwa. Skończyło się remisem 3:3.

Starcie szwedzko - koronne, czyli Wojtas vs Robson, 3:3.

Boćwiniarz Miszczu vs pludracy Lukasa, 4:2.

Stanisław (może lepiej byłoby: Stasiek) prowadzi swoich bitnych Kozaków przeciwko RON Dudersona.
Duderson: Ku swojemu zaskoczeniu jestem słabszy i wylosowuję obronę wioski. Zamiast efektów wpakowuję 6 dragonów do domków i wspieram ich 6 pancernymi rajtarami. Przeciwnik bez powodzenia usiłuje wyprzeć ich czernią dodatkowo blokując sobie ostrzał stojących za nimi mołojców. Scenariusz mój, straty podobne 4:2, ale czuję, że ze Stanisława będą ludzie - nabierze doświadczenia i jeszcze będzie wygrywał tury. Koniec końców i tak zajął lepsze miejsce ode mnie.
Mistrz kontra OiM-\owa młodzież. Gabryś (Szwecja) nie miał większych starć w starciu z Alkiem - wynik 1:5.
Alek: Pierwsza była Walka Patroli. Zwykle dość remisowy scenariusz. Przeciwnikiem był młody Gabryś, z 11 PSową rozpiską szwedzką na piechocie i dwóch działach. Postawił budynek spory na (swoim jeszcze) bliższym punkcie, ja na dalszym las, w środku zagajnik. Pech Gabrysia polegał na starcie na tym, że zamieniliśmy się stronami i do budynku, który zapewne chciał obsadzić, zrobiło się bardzo daleko. Efekty były cienkie - rezerwy (o których zapomniałem) i coś jeszcze -zupełnie bez znaczenia, chciałem rozbić duży klocek Rajtarii, więc z różnicy zwiadu wziąłem rozczłonkowanie x2 (rozczłonkowałem dwa inne klocki muszkieterów - jak zwykle się nie udało). W lasku stanął przewodnik. Udało się nie dopuścić do zbadania 2 punktów poza środkiem (pierwszy raz w życiu) i pogonić większą część armii przeciwnika. Różnica w małych 11 punktów finalnie (małe straty u mnie) - bardzo duże u przeciwnika.
 
Przemo (Turcja) swoją pierwszą bitwę zagrał przeciwko Siedmiogrodowi Pułkownika i przegrał 2:4.

 Pojedynek wagi ciężkiej i znowu mało "historyczne starcie Turcji (Bombel) ze Szwecją (Elt) - 2:4. Zważywszy na wynik, uśmiech na twarzy zdaje się być uzasadniony:

 

Płeć piękna (Grojszek i jej Zaporożcy) vs weteran Skoscianski (Siedmiogród): 2:4

Nie ma to jak widok Kozaków zajmujących strefę furażu :)
Michał (Turcja) potykał się z Moskwą MSZ - a w tle dawny kościół pod wezwaniem (nie)miłościwie wówczas panującego cara Aleksandra :) - 2:4

Szeperd (Moskwa) vs Sławek (Tatarzy) i chyba najczęstszy wynik tej pierwszej serii bitew, czyli 2:4.

Starcie kozacko-siedmogrodzkie (Krzysiek vs Jasiek) skończyło się wynikiem... 4:2.

II SERIA BITEW:

Jatagan vs Grojszek, 4:2 Jednym z mankamentów turnieju byłlekki niedobór potrzebnych terenów, stąd obecność na polu bitwy... toruńskiej kamienicy. (pierniczki z jej środka dawno już wyjedzone :)).

Krzysiek vs Skoscianski, i znowu ten zaskakujący wynik: 4:2.
Nawet Gabryś dostał swoją szansę trafiając na Marka i remisując 3:3
Lukas vs Robson, 5:1
Po oszałamiającym sukcesie w pierwszej bitwie Misiek trafił na Alka, ale jak potem stwierdzić, wygrać z mistrzem to żaden wstyd (1:5, więc i tak nie najgorzej)
Alek:Drugi scenariusz - atakowałem Furaż z 12 PSową weterańską Szwecją. Przeciwnik odpuścił jeden furaż, który szybko spaliłem i pod koniec wyskoczył poszarżować z drugiego i spalił się drugi furaż. Straty po mojej stronie żadne - przeciwnika bardzo duże. 11 małych punktów przewagi znowu.

Kolejny pojedynek wagi ciężkiej: Duderson vs Elt, 1:5.
Duderson: Zdobywanie wioski tym razem. Przeciwnik losuje świetne efekty: zły dzień, teren, entuzjazm, 2xniesubordynacja, posiłki. Pierwsza tura nieźle - szarża na moją szpicę kończy się zdezorganizowaniem rajtarów wroga, dragoni wroga zajmują domek. Na początku drugiej tury przeciwnik przypomina sobie, że mógł odrzucić entuzjazm, żeby zdać test automatycznie, pozwalam na cofnięcie i sytuacja się zagęszcza - zamiast zdezorganizowanych rajtarów wroga mam uciekających dragonów. Co prawda potem udaje się rajtarię wroga pogonić, ale drugi oddział rajtarów na tej flance odpiera pohusarzoną i staje na boku moich rajtarów. Opancerzeni rajtarzy wchodzą do wioski, ale przebywanie w niej w sąsiedztwie 8 podstawek dragonów weteranów wroga okazuje się dla nich niezdrowe i pryskają po stracie podstawki. Drudzy rajtarzy dostają szarżę z flanki i giną na domku. W tym momencie jest już pozamiatane, duże straty, wróg brak, scenariusz 2:4, i 1:5 w dużych.

Stała para, grająca w klubie przynajmniej raz w miesięcy. Tym razem górą okazał się Jasiek (4:2 z Michałem).

Stasiek vs Przemo, 3:3.

MSZ vs Pułkownik, 4:2.

Pojedynek Bombla z Szeperdem skończył się jedynym tego dnia zwycięstwem historycznym 6:0.
Przed III serią bitew trzeba było nieco schłodzić rozgrzane walką i upałem  umysły, na co najlepszą metodą jest zejście do kopalni. Fedrować na grubie gościom nie kazaliśmy, tę atrakcję zostawimy sobie na następne spotkanie:). Jak widać nie wszyscy zeszli do podziemia, ci najbardziej opieszali zostali, żeby dokończyć swoje bitwy.


III SERIA BITEW

Po drugiej bitwie musiał nas opuścić Szeperd, zresztą nie był to jego najlepszy dzień. Jako organizator musiałem uzupełnić parę i stąd moja wesoła bitwa z Robsonem. Naprędce skręciłem podjazd koroniarzy do walki z koroniarzami Robsona. Wynik 4:2 dla Robsona.

Niewiele brakowało, a zamiast z Robsonem grałbym z miss Grojszek. Nie ja jeden chciałem :) Ostatecznie do walki stanął Michał, zapatrzył się i... przegrał 2:4

Misiek jak na huśtawce, najpierw 5:1, potem 1:5, aż trafił na Jatagana i wynik się powtórzył, niestety ten drugi...
Wojtas vs Jasiek, 4:2.
Bombel vs Miszczu. Nie wiem jak oni to zrobili, ale przez dwie i pół godziny zagrali całe... dwie tury :)

Sławek z Dudersonem swoją ostatnią bitwę zremisowali 3:3. 
Duderson: Nocny atak. 2 z 3 czat dostają chaos, ale o dziwo odpierają wroga. Trzecia czata zmusza do ucieczki 3 ordyńców, a 6 dezorganizuje do końca bitwy. W drugiej turze 6;z dzidami zaczyna tour po obozie niszcząc lub zmuszając do ucieczki: 3 rajtarów pancernych, 2 zwykłych, 3 pohusarzonej, 3 dragonów. Szczęśliwie przedtem dezorganizuję ostrzałem na bliskim 2 kolejne oddziały ordyńców. Skitrane w rogu mojego obozu jednostki na skutek paniki są albo zdezorganizowane, albo uciekające. Proponuję poddanie bitwy na 5:1, ale przeciwnik woli poszukać historyka. I tutaj zaskakujący zwrot akcji: 3 doborowych kozaków z dwójką opanowanych pancernych rajtarów zmuszają siły wroga do ucieczki i z 6:0 robi się 3:3. Uff...

Lukas vs Wasil, 2:4.

MSZ vs Skoscianski, 4:2.

Marek vs Przemo, 2:4.
OiM-owa młodzież, czyli Gabryś kontra Stasiek, 1:5.
 Krzysiek vs Pułkownik, 1:5.
Starcie decydujące o tym, kto z Dąbrowy wyjedzie z buławą. Emocje sięgnęły zenitu gdy się w pewnym momencie okazało, która to tura gry, piąta czy szósta. Spór praktycznie nie do rozstrzygnięcia, słowo przeciwko słowu. Postawiony w niewdzięcznej roli rozjemcy musiałem rzucić kością i choć wyszło tak jak mówił Elt, to i tak wygrał Alek 4:2.
 Elt: Trzecia bitwa, póki co najtrudniejsza w moim życiu - przeciw Eltowi, ze Szwecją 7 PS. Atak na wioskę. na starcie szpicą zajął domek i go z niego nie mogłem wyjąć, w bitwie miałem małe straty - on bardzo duże i stracił małego szefa. Pod koniec wyszedł z domku i zajął 2 domki z 3. Na szczęście punktami za straty (zostało mu na stole 2 dragonów i duży szef) nadrobiłem wynik i skończyło się 4:2 dla mnie w dużych (4 punkty różnicy w małych, jeśli dobrze pamiętam). Oczywiście pod koniec (zmęczenie) wyszedł mały kwas - którą gramy turę. Kość rzucona przez Organizatora (celowo dużą literą) przyznała rację przeciwnikowi, co jak okazało się finalnie (w moim przypadku) bez znaczenia pod względem zwycięstwa w turnieju.
Ostateczna klasyfikacja turnieju ukształtowała się następująco:

Wobec nieobecności Prezydenta Dąbrowy Górniczej buławę Zwycięzcy wręczał Zastępca Dyrektora muzeum dr Andrzej Wójcik.


Pula nagród była dość atrakcyjna, w przeliczeniu na peeleny jakieś 2000 zł. To wszystko oczywiście dzięki sponsorom, czyli:

Muzeum Miejskie "Sztygarka": replika buławy (a tak naprawdę to wyjątkowo w tym roku berła królewskiego) oraz muzealne gadżety
Instytut Pamięci Narodowej, Oddział Katowice:  gry planszowe i publikacje
WARGAMER: podręczniki i gadżety związane z "Ogniem i Mieczem"

WSZYSTKIM SPONSOROM SKŁADAM SERDECZNE PODZIĘKOWANIA (i już teraz uśmiecham się na kolejną edycję :))


Po nagrody można było podchodzić (i wybierać) w kolejności zajmowanych miejsc (z jednym małym wyjątkiem):


No i to właściwie na tyle. Do zobaczenia na następnym dąbrowskim turnieju.

MONT JOYE!!!
(wszystkie fotki poza ostatnią Marta MMS - dzięki)

poniedziałek, 12 sierpnia 2019

ZGRUPOWANIE KORONNE vs PLUDRACKIE


Po szczęśliwych doświadczeniach z Turcją i Kozakami, przyszła pora na Szwedów Norberta. Moje Zgrupowanie, z dobrym animuszem choć na lichych koniach, stanęło do walki. Siły starczyło na 23 PS. Dwie kompanie dragonów (5 podst.) poszły w zwiadzie, dalej szli doborowi pancerni (5), tacyż z rohatynami (6), doborowi kozacy z rohatynami (2x5) i bez (5) oraz jedna chorągiew husarii (3). Szwedów było za 27 PS.
Scenariusz: Kluczowy Teren, wyszły dwa wzgórza. Efekty…, cóż, takie sobie: Zły dzień na Szweda (z 4 na 3 rozkazy), Entuzjazm i Straty marszowe. Dopiero po bitwie uświadomiłem sobie, że zupełnie zapomniałem o tych dwóch ostatnich… Z taktyk wziąłem Pozorantów a ze zwiadu dwa Forsowne marsze, za 4 i 6 punktów.


Lewe skrzydło Korony: daleko w przedzie dragoni ze zwiadu, między lewym kluczowym wzgórzem a zagajnikiem, wyszli prosto na pludraków. Trzeba ich będzie ratować już w pierwszej turze. Po lewej stronie doborowi kozacy z rohatynami. Za chwilę ruszą, wsparci chorągwią husarską z centrum na szwedzkich rajtarów, którzy w zwiadzie wyszli wprost na nasze pozycje.




Centrum i prawe skrzydło. Doborowi pancerni z rohatynami mieli jako Pozoranci przejść do centrum i stanąć w luce na lewo od husarii (widocznej na wcześniejszym zdjęciu) ale w miarę jak ukazywało się ustawienie Szwedów, trzeba było ten plan zweryfikować. Przez to oba skwadrony pancernych znalazły się na skrzydle, pozostawiając w centrum samych kozaków, bo husaria ruszyła do szarży na lewym skrzydle. Norbert znowu mnie zaskoczył dość specyficznym ustawieniem: główne siły na jego lewym skrzydle, podczas gdy artyleria z jakąś lekką osłoną blokuje skrzydło prawe. Sprytne i – co najgorsze – skuteczne.




TURA 1 Atak lewego skrzydła. Forsowny marsz nie przyniósł zamierzonego efektu, bo postanowiłem dzięki niemu ratować dragonów w centrum uchodząc sprzed grożącej szarży. Tylko husaria przesunęła się na lewo i wspólnie kozakami zaatakowała rajtarów, z których część zginęła, część uciekła. Artyleria z flanki niby coś tam strzelała, ale raczej na wiwat dla koroniarzy. Kozacy z dragonami mają za zadanie utrzymać lewe kluczowe wzgórze.

Poniżej szarża lewego skrzydła:


Rajtarów już nie ma, ale husaria znalazła się na krawędzi pola bitwy. To był jej pierwszy i niestety ostatni triumf w tej batalii, choć wtedy jeszcze tego nie wiedziałem.

 Sytuacja na prawym skrzydle wydawała się stabilna: pancerni zajmują kluczowe prawe wzgórze. Najbardziej po prawej stronie doborowi kozacy z rohatynami, przerzuceni z centrum (Pozoranci) w celu wzmocnienia najbardziej zagrożonego kierunku. Szwedów już widać tuż za zasięgiem kul.


TURA 2 Doszło do walk w centrum. Dzięki inicjatywie udało mi się uchronić dragonów (spieszyli się ale z zachowaniem koniowodnych) przed szarżą rajtarów, którzy musieli potykać się z kozakami spod wzgórza. To był mój najsłabszy i może właśnie przez to walka skończyła się przykrym remisem. W tym czasie zdradzieccy kozacy, sojusznicy Szwedów, zajęli kluczowe wzgórze. Po lewej stronie moja jazda po szarży na lewym skrzydle.



Na prawym skrzydle Szwedzi śmiało cisną do przodu, co nazbyt zmieszało polskie chorągwie które zachowały się zbyt statycznie. Manewr pozornego uskoku miła wciągnąć pludraków w zasadzkę. Plan był może dobry, tylko Szwed weteran, dzięki czemu zdał wszelkie niezbędne testy. Walka była nieuchronna. Lewy i środkowy skwadron to byli zwykli rajtarzy, ci z prawej opancerzeni. U mnie opancerzenie przedstawiało się dokładnie odwrotnie.




TURA 3 Na lewym skrzydle doborowi kozacy z rohatynami ruszyli do szarży aby odbić wzgórze. Husaria powoli wracała w okolice, gdzie toczyły się walki.




Z kolei na prawym skrzydle coś jak partia szachów. Pancerni z rohatynami na wzgórzu obserwują rozwój sytuacji, za nimi pancerni bez rohatyn. Oba skwadrony (w sumie 4 chorągwie przecież!) w ogóle nie okazały swojej doborowości! Obie strony czają się, kto pierwszy wykona skok.




TURA 4 Nie trzeba było długo czekać. Jazda koronna ruszyła ze wzgórza i obok niego. Nieszczęście sytuacji polegało na tym, że nigdzie nie było impetu.




Widok na to starcie od góry.




Rezultat walki: jazda RON triumfuje na wzgórzu, Szwedzi w odwrocie, opancerzeni rajtarzy uciekają w okolice krawędzi stołu.




Kiedy na prawym skrzydle słychać było szczęk oręża i trwały zażarte walki, sytuacja w centrum zdawała się być opanowana: doborowi kozacy i dragoni pilnują wzgórza, kozacy na tyłach zebrali się z ucieczki, husaria wciąż w marszu.




TURA 5 i pierwszy kluczowy moment. Piątka moich doborowych pancernych postanowiła zaatakować zebranych z ucieczki opancerzonych rajtarów na prawym skrzydle. Szarża tyleż śmiała co nieudana, na dodatek zakończona własną ucieczka i dużymi stratami. W tym samym czasie Szwedzi po krwawej walce zajmują też prawe kluczowe wzgórze. Spojrzałem na znaczniki Motywacji: zostały 4 (nie licząc tych odwróconych na czas ucieczki).




W tym samym czasie doszło do grożącego od początku starcia ataku rajtarów na moich dragonów w centrum – to był drugi kluczowy moment. Rezultat był opłakany: przegrana, ucieczka, przekroczony punkt złamania… Właściwie to był koniec.




Zagraliśmy jeszcze 6 turę, w czasie której Szwedzi umocnili się na wzgórzach. Z armii koronnej na polu bitwy został tylko skwadron doborowych kozaków z rohatynami. Reszta zginęła lub uciekła.




Przebieg całej bitwy, bez lewego skrzydła.

Przegrałem w piątej turze – do tego momentu wszystko przebiegało nie bez trudu, ale z dobrym skutkiem. Za scenariusz 4:0 dla Norberta. Nie liczyliśmy dokładnie, ale moje straty były gdzieś w zakresie 50-75% (wiele podstawek uciekło). W sumie bitwa zakończyła się moją strategiczną porażką, co spowodowało tylko chęć jak najszybszego rewanżu.
Jeszcze mały klubowy bonusik: Norbert przyniósł skończony przez siebie zamek:



piątek, 2 sierpnia 2019

ZGRUPOWANIE CO SPOTKANIE :)



Króciutko o wczorajszym spotkaniu w klubie. Było parę gier, głównie w OIM. Zaczęliśmy z Michałem od Zgrupowania, które ostatnio piłujemy. oczywiście znowu RON vs Turcja, ale tym razem to ja byłem słabszy (23 PS do 25). Wystawiłem swoje Zgrupowanie, które określam jako klasyczne, czyli podjazd dość pancerny (choć nie z tych najbardziej) ale ze słabym zwiadem.
ZWIAD:
 - dragoni (5 podstawek)
PODSTAWA:
- doborowi kozacy z rohatynami (5)
- doborowi pancerni (5)
- kozacy (5)
DODATKOWE:
- doborowi pancerni z rohatynami (6)
- doborowi kozacy z rohatynami (5)
- husaria (3)
Z wozem i dowódcą ### wyszły 23 PS, Zwiad 8, Poziom motywacji niski, bo tylko 18.

TURCJA MICHAŁA tym razem grała z ostatnim poziomem, czy SILAHDARAMI (ciągle jeszcze nie mam płynności w pisaniu nazwy tej formacji :) ). Szczegółów tej armii nie znam, ale to co pamiętam wpisałem na mapkę. Silahdarowie pochłonęli dużo zaopatrzenia, tak, że nawet wzięcie wielbłądów nie pomogło zbyt wiele, i wiele chorągwi, zwłaszcza tych lekkich, była raczej bez jakiegoś specjalnego wyposażenia.

Na prawej flance hufiec walny, na lewej skrzydłowy. Ten wyłom pośrodku stołu - miejsce ostatecznie kluczowe dla losów bitwy - to efekt między innymi tureckich dział stojących na wzgórzu i mających pod ostrzałem niemal całą "dolinkę". Tym razem zresztą artyleria, zwłaszcza  średnia, strzelała wyśmienicie i w dwóch salwach dwa razy zmiotła mi po podstawce doborowych pancernych na centralnej górce...
Scenariusz wyszedł pierwszy, podstawowy, czyli Zajęcie Terenu. Na środku trzy górki, zajęcie każdej warte 2 punkty zwycięstwa. Miałem możliwość wybrania taktyki, wziąłem Pozorantów. Padło na pancernych (początkowo stali na lewej flance) którzy w ostateczności współtworzyli hufiec walny (razem z husarią, pdr i kdr. Hufiec skrzydłowy to dwa skwadrony kozaków oraz dość niezależni dragoni (ci ze zwiadu) z lewej strony stołu. Tu od razu był problem. bo na przeciw nich pojawili się nagle deli (2 x 2). Miałem do wykorzystania dwa forsowne marsze (jeden za 4, drugi za 6 punktów), i nawet myślałem o wycofaniu tych dragonów, ale ostatecznie dragonami zostałem, a do przodu wysunąłem husarię i pancernych z rohatynami na prawym skrzydle, które zdawało się być głównym teatrem zmagań. O razu muszę podkreślić ustawienie Turcji: wszystkie trzy działa (w tym jedno średnie, a na tym zgrupowaniu Turcja może mieć nawet dwa średnie!) na jednym ze wzgórz strasznie ograniczały działania na mojej lewej flance. Jak się potem okazało, głównym miejscem zmagań była "dolinka" położona głęboko na RONowskich tyłach, pomiędzy trzema wzgórzami: środkowym, lewym kluczowym i tym na tyłach RON. Tamtędy poszło główne tureckie uderzenie. Co ciekawe, dragoni ze stratami, ale jednak przetrwali pierwszy impet szarżujących deli. Lewa kluczowa górka od początku była praktycznie moja. Główna bitwa była w centrum i tu był moment, gdzie dostałem srogie baty (w pewnym momencie miałem jeden (!) znacznik motywacji od poziomu złamania). Ci Siladharowie rzeczywiście wyczesali mi środek (fakt, że trochę przez mnie odpuszczony). Ostatecznie udało mi się opanować sytuację, ale było na ostrzu noża.


Poniżej kilka fotek z tej bitwy.

 Lewa flanka, początek bitwy. Dragoni ze straży przedniej z dużymi stratami przetrwali atak deli!  Beszli z tureckiego zwiadu nie bardzo wiedzą co maja robić, bo na przeciw siebie maja dwa oddziały jazdy kozackiej (na fotce widać tylko fragment jednego) i nie wiedzą, jaki będzie wynik szarży deli po drugiej stroni zagajnika.
Tu widać, jak sytuacja się wyklarowała. Z piątki dragonów przetrwały tylko dwie podstawki (uciekały, ale zostały zebrane) ale lewa flanka oraz - co za tym idzie - lewe kluczowe wzgórze były moje już do końca gry.

Początek bitwy, ustawienie hufca walnego już po forsownych marsszach husarii i doborowych pancernych z rohatynami. jakaś jazda turecka stoi u stóp centralnego wzgórza. Za nimi dziesiątka segbanów, siedzi w lesie i będzie tak siedzieć do końca bitwy. na lewo od nich silahdarowie, z którymi przyjdzie mi się mierzyć po raz pierwszy i jeszcze jakieś dwie jazdy.

 Nazwa zobowiązuje. Jeśli to ma być hufiec walny to nie może robić niczego innego, jak walić do przodu.

Poszło dobrze. No... prawie dobrze... A właściwie.... do dupy. Jasne że husaria wsparta doborowymi kozakami śmigała daleko na tureckich tyłach (opanowując przy tym prawe wzgórze), ale co się stało w środku! Dwa oddziały jazdy pancernej, oba doborowe, oba mocno przetrzebione (ten z rohatynami miał 2 z 6 bazowych podstawek!) pierzchały przed jazdą turecką. Poziom motywacji spadł do 1 i bezprzykładna klęska była na wyciągnięcie ręki. Przyszła jednak nowa tura, testy morale zdane i można było odetchnąć.

 Dolinka w centrum, koniec bitwy. Pancerni zdołali się ogarnąć, husaria wróciła z prawego skrzydła i jeszcze kozacy z lewej flanki - Wszyscy oni zdołali osiągnąć ostateczne przełamanie i wygrać bitwę. resztki tureckiej jazdy umykają pomiędzy kluczowymi (lewym i środkowym) wzgórzami.
Mapka jeszcze raz na podsumowanie :)

Potem przychodzili kolejni gracze, i bitew było więcej. mamy nowego adepta Ogniem i Mieczem - Adrian od kilku tygodni przychodzi w każdy czwartek. jeszcze nie wybrał, czym chce grać, ale ogrywa to co mam w muzeum. Kilka fotek od Marty.


środa, 26 czerwca 2019

AKCJA LATO 2019

To zaczynamy, już dziś. Spotkania w Muzeum w każdy wakacyjny czwartek (oprócz 15 sierpnia, bo wtedy jest Święto Wniebowzięcia NMP) od 9 do 19. Do tego tego tradycyjnie drugie niedziele miesiąca, w lipcu i sierpniu (w godzinach 12 - 18) no i na koniec V Turniej o Buławę Prezydenta DG - 31 sierpnia. Sporo tego :)