poniedziałek, 19 maja 2014

RAPORT Z NOCNEGO GRANIA

Chciałem poczekać na zdjęcia, które robił nasz muzealny fotograf, no ale będziemy się widzieć dopiero za dni kilka, więc szkoda czekać. Coś tam sam też pstrykałem, więc zaczynamy.

Zgodnie z planem wraże armie spotkały się 17 maja około godziny 18. Dywizja Kozacka (zmontowana według rozpiski "Dywizja Kozacka - jesień 1648 roku"), dowodzona przez Krajarka i Norberta, wyglądała następująco (to nie jest fotka z bitwy, tylko z wcześniejszego popisu):


Hetman nakaźny (####, 5 PS
PUŁK DOBOROWY (PS 7, Motywacja 17):
pułkownik (###)
esauł (#)
rota mołojców (8 podstawek)
rota mołojców (12)
rota mołojców rejestrowych (6)
rota mołojców rejestrowych weteranów (4)
sotnia jazdy (3)

PUŁK 1 (PS 5, Motywacja 7)
pułkownik (###)
rota mołojców (10)
rota mołojców rejestrowych (4)
sotnia jazdy (3)

PUŁK 2 - taki sam jak 1

PUŁK CZERNI (PS 3, Motywacja 7)
watażka (o losowaniu dowodzenia przypomniało nam się gdzieś tak w okolicach 2 lub 3 tury)
1 wataha, 13 podstawek + czerńcy

Ponadto:
2 x Tabor (w każdym trzy wozy, w jednym dwa z działkiem, w drugim jeden)
2 x plastuni (4 podstawki)
2 x harcownicy (4 podstawki)

W sumie dawało to - jeśli wszystko dobrze policzyłem - 36 PS. Artylerii nie wystawialiśmy, bo spodziewaliśmy się niezbyt silnej dywizji osmańskiej. A i tak różnica wyniosła aż 7 punktów, co pozwoliło kebabom losować dwa poważne efekty i jeden pomniejszy. Gorzej losowanie chyba nie mogło wypaść: jeden pułk kozacki opóźniony, i na dodatek był to pułk doborowy, jedyny, który reprezentował jakąś siłę. Na stole wyglądało to komicznie, bo Kozacy, niby silniejsi, w rzeczywistości niemal ginęli w natłoku Turków.

Sztab turecki obmyśla taktyki.

Składu armii tureckiej nie opiszę, chyba że Berthold lub Zyga coś podpowiedzą. Na pewno na moim lewym skrzydle przyszło mi się mierzyć z pułkiem janczarów (2 x 12), wzmocnionym moralnie przez mehter, oraz niewielkim oddziałkiem deli. Sipahów i innych beszli nie odróżniam  :)

Z lotu ptaka wyglądało to mniej więcej tak (fotka wykonana już po pierwszych ruchach):

Najdalej po lewej stronie widać janczarów wchodzących do wioski. Przyszło im się tam mierzyć z harcownikami, których udało się wykurzyć z zabudowań dopiero chyba po 3 turach, a i to dzięki wsparciu jazdy. Od razu powiem dwa słowa o plastunach, bo potem... zapomnę. Przez całą bitwę nie pojawili się na stole. W każdej fazie reorganizacji o nich zapominaliśmy. Nie ich wina, ale okazali się najmniej przydatną jednostką wśród Kozaków.
Na przeciw wioski jeden pułk, osłaniany przez tabor, w środku widać drugi pułk. Mołojcy rejestrowi, jak się ustawili za wozami, tak stali do końca bitwy odpierając szaleńcze ataki tureckie. Rejestrowi za wozami - to jest jednak moc! W lesie po prawej stronie spieszona jazda, na samym dole czerń.

Sztab turecki i ich wojska.

 Dowództwo kozackie - tutaj chwilowo byłem zastąpiony przez Andrzeja, gdyż musiałem obsługiwać też kilka innych stołów, z innymi grami.

Sama bitwa była dość specyficzna, ze względu na okoliczności. Nie zawsze w pełni ortodoksyjnie trzymaliśmy się zasad (na przykład prawe skrzydło już się ruszyło, a lewe jeszcze wydawało rozkazy). Gra miała charakter otwartego pokazu, momentami aż gęsto było od widzów, którym trzeba było tłumaczyć co to takiego. Taka pozytywistyczna praca u podstaw, może Wargamer doceni :) Trudno o tym spotkaniu powiedzieć, żeby odbyło się w domowym zaciszu. Trudno było się skupić na samej rozgrywce, ale też w tym przypadku bardziej chodziło o promocję sytemu niż grę jako taką.

W sumie bitwa była dość statyczna, zwłaszcza Kozacy niewiele się ruszali. To Turcy, mimo że liczebnie słabsi, parli do przodu:

 Lewe skrzydło i centrum w okolicach 6 tury: janczarzy niczym walec przechodzą przez wieś, ale taboru i mołojców niemal nie ruszą. W centrum przez bagna pcha się pułk doborowy, do końca gry dojdzie na skraj lasku. W przedostatniej (7) turze wyglądało to tak:


Walk na prawym skrzydle żaden skryba nie uwiecznił. Z ciekawszych wydarzeń należy odnotować turecką próbę obejścia lasku (tego ze spieszoną jazdą) i zaatakowania z flanki pułku czerni. Udałoby się, gdyby tym ostatnim nie przyszła w sukurs silna rota (6 podstawek) rejestrowych z pułku doborowego. 

W sumie nie liczyliśmy dokładnie, ale bitwa skończyła się remisem. Turcy mieli większe straty, ale opanowali wszystkie zakładane wcześniej punkty za scenariusz, na co Kozacy idąc w tym tempie nie mieli szans. Graliśmy bez ciśnienia, więc te punkty były na początku ustalone tak "na pałę", jak w podjazdowej walce patroli niej więcej.

Jako się rzekło, były też inne stoły, z innymi grami, moimi "drewniakami". Czasami musiałem biegać pomiędzy FORTECĄ, HNEFATAFL a ALQUERQUE. Mimo że przyjemna - czego nie kryję - była to jednak dość wyczerpująca praca.



Jak dostanę zdjęcia, wrzucę je tutaj, ale to dopiero za kilka dni.

Następne większe granie już za niecały miesiąc, 14 czerwca. Tym razem potykać się będą dywizje szwedzka przeciw RON. Skład personalny grających ten sam. Tymczasem poszły listy przypowiednie...

2 komentarze:

  1. Sił głównych nie można opóźnić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A racja!!! Nawet Berthold na to nie wpadł...

    OdpowiedzUsuń