wtorek, 16 maja 2023

BITWA POD KONOTOPEM 1659

 RYS HISTORYCZNY (króciutko)

W połowie XVII wieku przez ziemie Rzeczpospolitej przetoczył się szereg wojen, z których słynny „potop” był tylko jedną z wielu. Początek nieszczęść królestwa (tak rozwiązywano skrót ICR – Initium Calamitatis Regni zamiast Ioannes Casimirus Rex, czyli król Jan Kazimierz) rozpoczął się w 1648 roku słynnym buntem Bohdana Chmielnickiego na Ukrainie. W 1654 roku pogrążoną w chaosie Rzeczpospolitą zaatakowało Carstwo Rosyjskie, w 1655 Szwecja, wkrótce potem Brandenburgia i Siedmiogród. Walki toczyły się ze zmiennym szczęściem, a szczególnym teatrem działań była właśnie Ukraina, oddana przez samego Chmielnickiego w ręce Moskwy ugodą perejasławską. Część kozackich elit widziała jednak swą przyszłość u boku Królestwa Polskiego, co doprowadziło w 1658 roku do podpisania unii hadziackiej. Projekt ten, który tworzył federację na kształt „Rzeczpospolitej Trojga Narodów” nie wszedł jednak w życie, z widoczną stratą dla wszystkich stron.


Stronę kozacką w unii hadziackiej reprezentował Iwan Wyhowski, ruski szlachcic, wcześniej pisarz wojska zaporoskiego, hetman po śmierci Bohdana Chmielnickiego. Nie cieszył się jednak powszechnym poparciem kozaków – niemal cała lewobrzeżna Ukraina (Zadnieprze) opowiadała się za sojuszem z Moskwą. Spowodowało to wkroczenie armii moskiewskiej pod dowództwem księcia Aleksieja Trubeckiego i oblężenie położonego blisko granicy Konotopu. Zdobycie tego ufortyfikowanego miasta było kluczem do kontroli całego pogranicza. Na odsiecz miastu ruszył Iwan Wyhowski na czele armii kozackiej, wspartej siłami tatarskimi oraz niewielkim (1-2 tysiące) kontyngentem koronnej jazdy polskiej.

W kierunku zbliżającej się odsieczy książę Trubecki wysłał cześć wojsk oblegających Konotop – jazdą moskiewska dowodzili kniaziowie Siemion Pożarski oraz Siemion Lwow. Do starcia doszło 8 lipca 1659 roku pod wsią Sosnówka (10 km na południowy zachód od Konotopu) na przeprawie przez niewielką rzeczkę Kukułka (Sosnówka). Pierwsze natarcie przyniosło sukces jeździe moskiewskiej, która zapuściła się pogoń za pozorującymi ucieczkę Tatarami. Rosjanie wpadli w pułapkę i zostali wybicie przez przeważające siły dowodzone przez samego chana Mehmeda Gireja w nadrzecznych chaszczach. Na odgłos toczących się walk w kierunku przeprawy ruszył następnie Grigorij Romodanowski. Na wiadomość o klęsce Pożarskiego wojska te zatrzymały się na przeprawie, o którą zamierzały oprzeć swoją obronę. Jednak nacisk wojsk kozackich, wspartych polską dragonią, odepchnął Romodanowskiego od rzeki, który zaczął się cofać w kierunku Konotopu. Kiedy został zaatakowany od tyłu przez powracających po wcześniejszych starciach Tatarów, los armii moskiewskiej był przesądzony.

Klęska wojsk moskiewskich była całkowita – w samej bitwie oraz podczas odwrotu zginęło lub dostało się do niewoli blisko 5 tysięcy żołnierzy moskiewskich oraz wspierających ich Kozaków Iwana Bezpały. Większość jeńców została zamordowana na rozkaz chana tatarskiego. Klęska, zadana przez pogardzane wojska kozackie, była szokiem dla księcia Trubeckiego, który musiał odstąpić od oblężenia Konotopu i rozpoczął odwrót w kierunku Putywla. Bitwa pod Konotopem do dziś uznawana jest na Ukrainie za największe zwycięstwo wojsk kozackich (ukraińskich) nad armią moskiewską (rosyjską) w historii.

W 2022 roku Konotop ponownie stał się areną walk rosyjsko-ukraińskich. Zajęty został przez wojska rosyjskie 25 lutego w ramach operacji na północnym wschodzie kraju. 15 marca otwarty został korytarz humanitarny dla ewakuujących się mieszkańców miasta. Okupacja nie trwała jednak długo – już w pierwszych dniach kwietnia Rosjanie opuścili Konotop. Miasta i okolic broniła – i walczy nadal – 58 Brygada Piechoty Zmechanizowanej im. Iwana Wyhowskiego, na co dzień stacjonująca w Konotopie. Mimo ogromnych zniszczeń miasto stara się powrócić do normalnego funkcjonowania.


"Razem do zwycięstwa" - godło konotopskiej Brygady Piechoty Zmechanizowanej im. Iwana Wyhowskiego, walczącej w obecnej wojnie rosyjsko-ukraińskiej.

Aby wspomnieć tamte wydarzenia postanowiliśmy w ramach Nocy Muzeów 2023 w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności przypomnieć zwiedzającym tę mało znaną w Polsce bitwę.


REKONSTRUKCJA

Jako że nie jest to pierwsza nasza tego typu figurkowa "rekonstrukcja", pewne schematy działania mamy już przećwiczone. Na przykład - wielkość stołu. Trzy połączone blaty o wymiarach 120x180 cm każdy, co razem daje obszar o powierzchni 360x180 cm wydaje się optymalny: wystarczająco duży a jednocześnie na wyciągnięcie ręki w każdym punkcie. Symulacja odbywa się według zasad "Ogniem i Mieczem" (teraz trzeba dopisać, że chodzi o pierwszą edycję), trochę jednak zmodyfikowanych (odpuszczamy zazwyczaj wytyczne, motywacje i kilka innych rzeczy celem usprawnienia pokazu). Nie jest to gra turniejowa tylko towarzyska, więc na pewne szczegóły bez problemu można się umówić. Balans też bardziej jest podporządkowany odtworzeniu wielkości walczących sił, choć staramy się, aby żadna ze stron nie była przesadzona. Historyczny jest zawsze anturaż, czyli makieta konstruowana w oparciu o historyczne mapy oraz rzeczywiste elementy terenu, skład i rozstawienie początkowe walczących wojsk itp. Figurek jest zazwyczaj na tyle dużo, że nawet nie wszystkie biorą udział w grze. Wiedząc to, od razu (choć to pomysł Zbyszka Zk1944, za co wielkie dzięki) założyliśmy, że samo oblężenie Konotopu będzie statyczną częścią pokazu, zrobioną w oparciu o model twierdzy Kudak (na szczęście model składa się z dwóch połówek, dzięki czemu wystarczy tylko jedna położyć na stole). Już dzień przed planowaną bitwą zaczęliśmy rozstawianie - w ten sposób jeden pełny pułk kozacki stanął w obrębie wałów twierdzy, wokół której rozlokowała się cała piechota i artyleria moskiewska. To była jedna trzecia stołu. Na pozostałych dwóch trzecich rozegraliśmy samo starcie, które miało miejsce w rzeczywistości jakieś 10 kilometrów od Konotopu, czyli bitwę nad rzeczką Kukułką w okolicach wsi Sosnówka. Tam rozlokowały się główne siły.
Pułk kozacki Hrehorego Hulanickiego broni się w Konotopie oblężonym przez siły moskiewskie

Nad polem bitwy przeleciał dron: 


Nie licząc sił związanych oblężeniem w starciu nad rzeką wzięły udział następujące siły:

ARMIA kozacko-tatarsko-polska Iwana Wyhowskiego, dowodzona przez Krzysztofa Kacprzaka):
- trzy pułki kozackie, maksymalne, w całości piesze, bez wozów taborowych
- pułk konny (w sumie stał w trzeciej linii, nie brał udziału w walkach)
- dwa pułki jazdy polskiej (z założenia dowodzone przeze mnie, ale bardziej zajęty byłem gadaniem, jak zwykle ;) - w każdym po dwie chorągwie husarii, 4 kozackie, 2 kozaków z rohatynami, i 2 pancernych (w jednym pułku z rohatynami). Tu oczywiście historyczność była nieco zaburzona, bo nie było aż tylu koroniarzy w tej bitwie
- trzy czambuły tatarskie (plus jeszcze Lipkowie, którzy tak jak jazda kozacka stali i się przyglądali. (Tatarzy wchodzili od drugiej tury, o czym za chwilę)

ARMIA moskiewska wzmocniona kozakami dońskimi, dowodzona przez Zbyszka Zk1944 Krywosza:
- pułk jazdy pomiestnej Boriatyńskiego
- pułk rajtarii
- pułk jazdy pomiestnej
- pułk dragonów polowych
- pułk kozaków dońskich
plus sotnia wyborowa i zawojewodczicy

Pole bitwy chwilę po rozpoczęciu działań. Jeden pułk kozacki na prawo od wsi Sosnówka (trochę mołojców stoi we wsi) dwa pozostałe na lewej flance. Tuż za wsią dwa pułki jazdy polskiej.  W drugiej linii widać jazdę kozacką i Lipków; Tatarzy dopiero się pojawią. Po drugiej stronie rzeki (na potrzeby pokazu traktowanej jak strumień, który nawet nie spowalniał ruchów tylko zabierał impet i dawał -1 do wyniku walki dla stojących w wodzie) - cała moskiewska dywizja.
Dwa pułki jazdy polskiej gotowe do bitwy
Na pierwszym planie siły moskiewskie, za rzeką Kozacy lewego skrzydła
Jazda polska i Kozacy lewego skrzydła na pozycjach wyjściowych
Wieś Sosnówka
Rolę Iwana Wyhowskiego pełnił... Wołodymir Zełeński, ze sztandarem z herbem Konotopu...

Inicjatywę w pierwszej turze miała strona moskiewska. Plan sił sojuszniczych zakładał - tak w sumie trochę historycznie - wpuszczenie szarżujących moskali na naszą stronę rzeki i ostrzelanie ich z obu stron przez mołojców, po czym miał nastąpić atak jazdy polskiej. Książę Trubecki jednak nie dał się wpuścić w tak prostą zasadzkę i postanowił na swojej stronie poczekać na atak. Jazda polska garnęła się do boju, więc rychło (czyli w drugiej turze) przeszła przez rzeczkę i zaatakowała na całym środkowym froncie.
Atak jazdy polskiej w centrum. Tu widoczna początkowa faza ataku - jeden pułk poszedł na pułk rajtarów, drugi na pułk jazdy pomiestnej. Walki w centrum toczyły się przez całą bitwę, Polacy niespiesznie, acz systematycznie, przebijali się przez moskiewskie szeregi.

Pod koniec pierwszej tury (czyli w praktyce od drugiej) losowaliśmy, z której strony pojawią się Tatarzy. Historycznie rzecz biorąc niemal wszystkie źródła (ale właśnie: niemal) sugerują, że Tatarzy pojawili się od południa (czyli na prawej flance Kozaków). Jednak żeby trochę urozmaicić grę zdecydowaliśmy się na to losowanie: 1-2 wchodzą od południa, 3-4 od północy, 5-6 z obu stron. Wypadło 5.
Północne (lewe) skrzydło Tatarów pojawiło się na wprost szykującej się do ataku przez rzekę jazdy pomiestnej
Południowe (prawe) wyszło na tyły pułku dragonów polowych i jazdy Boriatyńskiego
Widok lewego skrzydła od strony Kozaków - po lewej stronie Tatarzy, w środku mołojcy (przez całą niemal grę bijący ze swych gwintowanych strzelb), po prawej atak jazdy polskiej. Widoczne na fotografii czajki kozackiej nie brały udziału w walkach, tylko oznaczały stopniowy upływ czasu.
Pierwszy atak polski, w którym biorą udział oba skwadrony (każdy po 6 podstawek) polskiej husarii (w rzeczywistości husaria nie brała udziału w bitwie, ale daliśmy ją tutaj dla... malowniczości oraz dla wyrównania sił, wszak sami Kozacy to praktycznie tylko piechota, na dodatek bez wozów). W tym ataku husaria straciła swe kopie niemal ich nie używając - ta szóstka na dole zdjęcia idzie "wężykiem wężykiem", ta w prawym górnym rogu kontratakowana była z flanki. Jednak co husaria to husaria, i nawet tak osłabiona w pierwszej fazie ataku, potem pokazała swoją siłę (o szczegółach więcej powiedziałby Zbyszek).
Pierwszy klin wbity w moskiewskie szeregi, oddalające się od rzeki

W trzeciej turze doszło do walk tatarsko-moskiewskich na obu flankach. Dwa czambuły atakujące od południa zostały niemal doszczętnie (nie od razu, ale w ciągu dwóch, trzech tur) wybite. Nie pomógł nawet ostrzał mołojców z drugiej strony rzeki. Nie byłem bezpośrednim świadkiem wydarzeń, więc nie znam szczegółów, ale coś się w szeregach tatarskich posypało. Północny oddział Tatarów miał więcej szczęścia i na dłużej związał siły moskiewskie.
Na południu
Na północy (ciekawe, że ten teren wystawiałem jako pole, a chłopaki przez całą grę myśleli że to... bagno i cisnęli się wąskim przesmykiem ;) )

W centrum kolejne chorągwie poszły za ciosem pierwszego uderzenia i stopniowo przekraczały rzeczkę włączając się do boju. Walki były krwawe i epickie. Pułk rajtarów trzymał się mocno, ale stopniowo spychany był na tyły. Gorzej z lżejszą  jazdą moskiewską. Jedna szóstka husarii, już bez kopii, biła wrogi  skwadron po skwadronie, w pewnym momencie znajdując się niemal na tyłach armii moskiewskiej, choć nie obyło się bez strat.

Początek czwartej tury przyniósł - o czym już wspomniałem - rozbicie południowej grupy Tatarów. Chwile się jeszcze opierali, bezskutecznie:
Tatarskie dożynki...

W centrum pola bitwy rządzi husaria, zwłaszcza ta na pierwszym planie: 

Za to na północy starcie tatarsko-moskiewskie niemal utknęło na linii rzeki:

W pewnym momencie na środku stało się niemal pusto, zwłaszcza jeśli chodzi o siły moskiewskie. Wprawdzie jedna szóstka husarii (zredukowana do trzech podstawek) cofa się i jest już w okolicach mostu, to druga ciągle hasa i czyści pole niemal w pełnym składzie:

W okolicach czwartej, może piątej tury, na południowej (prawej) flance zrobiło się trochę pusto. Tatarzy pojawili się i znikli, jazda moskiewska pognała za nimi a pozostali dragoni polowi byli na tyle nieliczni, że skusili stojących przez cały czas za rzeka mołojców, do ruszenia ze swoich pozycji. Rozpoczął się powolny, acz w huku i dymie strzelających strzelb, atak przez rzekę:

Powoli zbliżała się godzina 22 czasu rzeczywistego, a mniej więcej na tę planowane było zakończenie bitwy. Czajki dopływały już niemal do mostu. Sytuacja była następująca: atak, prowadzony głównie przez jazdę polską w centrum pola bitwy, odepchnął wojska moskiewskie od rzeki w kierunku Konotopu. Trochę to mało historyczne, bo akurat rola jazdy polskiej nie jest specjalnie akcentowana w przekazach źródłowych - tym gorzej dla przekazów ;) Odwrotnie rzecz się miała z Tatarami, którzy w rzeczywistości odegrali niemal kluczową rolę (także później wyrzynając moskiewskich jeńców), a u nas, cóż... połowa zginęła lub uciekła z pola bitwy. Mówię o tej połowie na prawej flance - bo na lewej przez cały czas trwały walki w okolicach rzeczki. Pułki kozackie w zasadzie stały na swoich pozycjach przez całą bitwę grzejąc ze swoich samopałów (może warto dodać, że w całej bitwie nie używaliśmy artylerii, która stała pod samym Konotopem) - dopiero pod sam koniec część mołojców ruszyła przed siebie. Ale słońce już zachodziło, bitwa się kończyła...
Widok centrum pola bitwy po zakończeniu walk. Zaznaczony atak jednej szóstki husarii, począwszy od przejścia rzeki obok mostu.
Jak to pięknie na FB ujął dowodzący armią sojuszniczą Krzysiek: Armia moskiewska była...
...i się zmyła....


*   *   *
Tym samym kolejny projekt związany z pokazem historycznej bitwy w systemie "Ogniem i Mieczem" zakończył się. Na zakończenie kilka podziękowań: przede wszystkim dla Krzyśka i Zbyszka, że stanęli do walki; Zbyszek z doświadczenia wiedział, że mój udział w turlaniu kostek będzie raczej iluzoryczny. To była pierwsza bitwa w tym miejscu, mam nadzieję że nie ostatnia, ale następnym razem musi nas być trochę więcej. Podziękowania także dla Roberta, że zdążył z pomalowaniem dla mnie prezydenta Zełeńskiego. No i rzecz jasna dla pracowników Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności za pomoc wszelaką i techniczną. Duże ukłony także dla Bartka ze Szkoły dla Chłopców "Kuźnica" w Katowicach, który uratował mnie w kwestii transportu blatów. Dziękuję!!! Do następnego razu :)

PS
Póki co mam pewne obawy, czy w drugiej edycji "Ogniem i Mieczem" da się zrobić coś podobnego. No cóż - pożyjemy, zobaczymy...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz