czwartek, 12 maja 2016

HISTORIA KUDAKU albo o rycerstwie spod kresowych stanic


O rycerstwie spod kresowych stanic
O obrońcach naszych polskich granic

         [z piosenki harcerskiej]

Poniższy tekst powstał niejako przy okazji tworzenia modelu twierdzy Kudak.  Sam tekst dla znawców tematu i epoki nie wniesie wiele nowego, powstał głównie w oparciu o znane już od lat teksty, czyli głównie Dubieckiego i Czołowskiego. Cytaty pochodzą bezpośrednio z Korespondencji hetmana Koniecpolskiego i paru innych wydawnictw źródłowych (Starowolski, Radziwiłł, Maskiewicz i in.). Znane mi ukraińskie publikacje bazują na tych samych materiałach i nie wnoszą chyba nic nowego. Dla szczególnie zainteresowanych mogę podesłać ze szczegółowymi przypisami.
W kwestii ilustracji - część z nich (w tym mapy i plany) dostępne są w sieci. Zdjęcia współczesnego Kudaku (z kwietnia 2016 roku) dostałem od dwóch braci kapucynów mieszkających w okolicy (Paweł Lasocki OFM Cap., Wołodymir Procko OFM Cap.) Im, oraz świeckiemu Aleksandrowi Kirylukowi składam tym samym szczególne podziękowania.
Tekst publikowany jednocześnie na obu blogach

*     *     *
 
 Fotka z sieci

            Pomysł utworzenia twierdzy na kresach dawnej Rzeczypospolitej zrodził się po zakończeniu wojny z Moskwą (pokój polanowski zawarty 14 czerwca 1634 roku) najprawdopodobniej w głowie samego hetmana wielkiego koronnego Stefana Koniecpolskiego. Planowana twierdza miała być pierwszym tego typu samodzielnym stałym umocnieniem, twierdzą nie związaną z miastem czy zamkiem. Głównym celem była obserwacja sytuacji na „dzikich polach” i kontrolowanie zakusów Imperium Osmańskiego, przy okazji także miejscowych Kozaków zaporoskich i Tatarów.

 Kudak na mapie Beaplana. Uwaga - oryginalna mapa jest odwrotnie orientowana, czyli północ znajduje się na dole. 
 Mapa z kolekcji Dawida Rumseya

 Fragment mapy Ukrainy, 1708

 Fragment mapy dołączonej do opracowania A. Czołowskiego

 Fragment mapy z Muzeum w Rapperswil - porohy (w tym kudacki) jeszcze przed budową twierdzy

Mapa Dniepru

            Dzięki szczęśliwie zawartemu pokojowi z Turcją w 1634 udało się w ostatniej chwili uniknąć ataku na Polskę sułtana Amurata. Jednym z warunków porozumienia było ukrócenie kozackich „chadzek” na ziemie tureckie.  W związku z tym na sejmie w Warszawie (31 styczeń – 14 marzec 1635) uchwalono konstytucję Pohamowanie inkursji morskich od wojska zaporoskiego, w której czytamy: „(…) postanawiamy, aby za upatrzeniem przez ingeniery miejsca nad brzegiem Dnieprowym, gdzie się będzie naysposobniey Hetmanom naszym zdało, zamek był zbudowany: który to zamek firmo praesidio ludzi tak pieszych iako i konnych, y municyą woienną, dostatecznie opatrzony będzie. A na tym prędsze zbudowanie iego, y na wzwyż mianowane praesidia summę sto tysięcy złotych Polskich z tych przyszłych podatków, na raty, skarb żeby w robocie zamku tego omieszkanie nie było, wydać ma.” Jak pisze M. Dubiecki pomysł hetmański nie był nowy – omawiał go z królem Władysławem jeszcze przed sejmem, 25 października w kamienicy Kornaktowskiej przy lwowskim rynku: „Założenie twierdzy u progów Dnieprowych, tamującej wszelkie ze stosunkowanie bez wiedzy władz polskich Kozaków regestrowych z Zaporożem, zostało na owym zjeździe postanowionem.”
            Już po zakończeniu sejmu, w maju 1635, hetman wraz z inżynierem Wilhelmem Beauplanem i oddziałem wojska wyruszył na Ukrainę w celu wybrania miejsca pod przyszłą twierdzę i rozpoczęcia jej budowy. Pod koniec czerwca był już w Toruniu, z czego wniosek że na kresach bawił krótko pozostawiając tam odpowiednich ludzi.
            Drugim ważnym towarzyszem hetmana w jego drodze na Ukrainę był pułkownik Jean de Marion (zwany czasem Jan Marjan), który jeszcze od Zygmunta III dostał list przypowiedni na zwerbowanie 200 piechoty, z którą walczył m.in. pod Chocimiem. Koniecpolski właśnie jego i jego ludzi przeznaczył na załogę przyszłej twierdzy.  Razem na miejsce budowy fortyfikacji wybrali miejsce położone tuż nad Dnieprem, w zakolu rzeki, przy pierwszym porohu zwanym koja dackim, naprzeciw ujścia niewielkiej rzeczki Samary.

 Plan Kudaku autorstwa Getkanta z zaznaczonym położeniem pierwotnej twierdzy

            Po odjeździe Koniecpolskiego (a w sierpniu także Beaplana) nad Dnieprem pozostał tylko niewielki oddział Mariona. Wprawdzie Beaplan pisze w swoim opisie Ukrainy, że rozpoczął w lipcu budowę twierdzy, ale najprawdopodobniej jego udział był niewielki i tylko na wstępnym etapie prac. A. Czołowski odnalazł indygenat syna Mariona, który wspominał o zasługach jego ojca dla Rzeczypospolitej: „Hetman Koniecpolski nie znalazł odpowiedniejszego od jana Marjana i jemu polecił nakreślić i zbudować warownie przy kojdackim porohu, co tenże wykonał na pożytek i obronę Rzeczypospolitej z całym wysiłkiem i umiejętnością.”
            Marian Dubiecki, który miał okazję zwiedzić okolicę, tak ją opisał pod koniec XIX wieku:  „Dniepr w tem miejscu jest dość wąski. Działa twierdzy z łatwością mogły panować nad nurtami rzeki, nad ujściem Samary, zdala zarysowującem się na widnokręgu przeciwległego wybrzeża. Patrząc ze wzgórza, gdzie twierdza miała stanąć, wybornie uwydatniało się jej przeznaczenie; a było niem stanowcze przecięcie wszelkiego ze stosunkowania wyższego Niżu, ziem ukrainnych, osiedlonych, zamieszkałych przez Kozaków regestrowych i mnogie tysiące tych, co nie weszli do regestru.”  I dalej: „Plan, naszkicowany dłonią Beaplana, opierał się na najnowszych, jak na owe czasy, zasadach sztuki fortyfikacyjnej. (..) Wznoszono Kudak na wzór pomysłów tak zwanego staro-niderlandzkiego systemu, panującego wtedy na Zachodzie, lecz z pewnemi modyfikacjami, zastosowanemi tak do miejscowości, która nie jest wcale niziną, jak również i do owej szkoły Errarda de Bar le Duc, na której wzorach kształcił się twórca planu Kudaku. Bo chociaż stanęły wały bez murowanego okrycia, lecz wyniosłe i mające bastyony u wyskakujących kątów.”
            Prace przebiegały szybko i ich efekt, w postaci niewielkiego fortu, widoczny był już w lipcu. Od nazwy porohu twierdzę zaczęto nazywać: Kojdak, Kodak, Kudak. „Był to czworobok, mający nader wystające bastyony. Fosy głębokie dookoła go obiegały: z jednej zaś strony, opierając się o jar głęboki, spływający ku rzece, rowy te mienić się mogły nawet przepaścią, przez którą przebrnięcie stanowczo niemożliwem się stawało.” Brama wjazdowa do twierdzy, poprzedzona mostem zwodzonym, znajdowała się od zachodniej strony twierdzy, pomiędzy kleszczami
            Załoga fortu liczyła 200 żołnierzy piechoty, nic nie wiadomo na temat jej ewentualnego wyposażenia w artylerię, ale najprawdopodobniej miała przybyć dopiero wiosną 1636 roku…
            Trzeba przyznać, że Marion dość niezręcznie wziął się za administrowanie podległym sobie fortem, być może władza uderzyła mu do głowy: „Nie tylko kozakom przejścia, ale też łowienia ryb i polowania około rzeki bronił i niektórych nieposłusznych pojmał i okowawszy ich, dwudziestu więził. Zakazywał też kozakom broń i strzelby sprzedawać”. Zupełnie jak z Indianami na Dzikim Zachodzie dwa stulecia później … Podwładni Mariona żołnierze dopuszczali się grabieży, z czego najboleśniejszą w skutkach była grabież monasteru w Samarze
            Zachowania Mariona jeszcze w sierpniu sprowadziło na forteczkę katastrofę. Traf chciał, że z wyprawy na Morze Czarne wracał Iwan Sulima z 6 tysiącami bojowo nastawionych Kozaków. Trochę się zirytował widząc żołnierzy za świeżo usypanymi wałami. Tłumaczył się potem że sądził, iż ma do czynienia z Niemcami, nie dając jednocześnie uzasadnienia, skąd mieliby się wziąć nad Dnieprem. Jest faktem, że załoga Kudaku była autoramentu cudzoziemskiego, ale przecież na służbie Rzeczypospolitej. W każdym razie czy to od razu, czy po jakimś oblężeniu – źródła nie są w tej kwestii zgodne – Sulima twierdzę zdobył a jej obrońców wymordował (niemal jak Gajusz Julisz Cezar pod Zetą: „po drabinach ciemnej nocy na wały wlazł, warty powycinał, fortecę wziął”), samego Mariona „na cel wystawiając gołego”. Był to – dodajmy – cel dla łuczników. Może tak – a może nie, bo istnieje jeszcze inna wersja śmierci Mariona: „Żywcem wziąwszy, najpierw rękę mu odsiekli i za pazuchę włożyli, w pludry prochu nasypali, postawili u słupa nad Dnieprem, zapalili i proch rzucił go do Dniepru.” 
Wymordowaniem załogi Kudaku przerazili się sami Zaporożcy, którzy na wieść o zbliżaniu się Koniecpolskiego wydali Sulimę i jego najbliższych współpracowników w obawie przed zemstą panów koronnych.  Kozacki watażka został jeszcze tego samego roku, 12 grudnia, ścięty w Warszawie. Sam król próbował go ratować w uznaniu zasług kozackich w walkach ze Szwedami – zaatakowali swoimi czajkami i zdobyli jeden ze Szwedzkich okrętów w Prusach. „Nawrócony do wiary katolickiej Sulima, mieczem katowskim jest ścięty, a potem ciało na cztery części porąbane, na czterech rogach miasta zawieszone.” Jedynym towarzyszem Sulimy, który uniknął wtedy wykonania wyroku, był Paweł Pawluk – niestety, niezbyt się to ułaskawienie Rzeczypospolitej opłaciło, bo nie minęły dwa lata, jak stanął na czele powstania kozackiego. Poddał się wówczas po klęsce pod Kumejkami, ale tym razem swojej głowy nie uchronił.
            Na wieść o tragedii Koniecpolski od razu powziął decyzję o odbudowie twierdzy, jednak sprawa ciągnęła się prze kilka lat, przynajmniej do 1639 roku, kiedy osobiście pojechał na miejsce aby przypilnować robót. W międzyczasie naciskał na króla i inne wpływowe w kraju osoby, aby cel ten urzeczywistnić. W zachowanym liście Władysława IV do hetmana, wysłanym z Gdańska 24 stycznia 1636 roku czytamy: „Co się tycze fortu, skąd by jego miało być dokończenie i konserwacja w niedostatku skarbowym, nie widziemy. Rozumiemy jednak, że ołowiu, prochów i knotów, które są w Barze, zażyć i posłać się tam może; a na praesidium trzysta z tych, którzy dragońską służeli, dawszy im starszego tamtemu miejscu sposobnego, obrócić. Którym lubo teraz nie masz sposobu, obmyśli potym Rzeczpospolita zasłużone, zważywszy, co na tym forcie całości i bezpieczeństwu należy.” 

 Plan Getkanta poprawnie zorientowany

 Do dnia dzisiejszego zachował się tylko zachodni fragment twierdzy. Reszta jest bezpowrotnie zniszczona przez kamieniołom, działający w latach 1944-1994, w miejscu którego znajduje się niewielkie jezioro.

           Nieco później (24 marca z Wilna) znowu pisał król do swego hetmana radząc mu, skąd i w jaki sposób ma pozyskać fundusze na odbudowę twierdzy – chodziło o wydany 6 marca Uniwersał do miast nad-Dnieporowych, aby pomocy dodały na dokończenie fortecy na Kudaku. Pisze także o kapitanie piechoty „niemieckiej” Janie Żółtowskim, przewidzianym na komendanta twierdzy, któremu „przydawszy do tych trzech set dragonów, jakośmy 24 ianuarii pisali, jeszcze dwieście, aby tem bezpieczniej i dokończone, i dotrzymane to miejsce być mogło.” Jak wynika z zachowanej korespondencji pomiędzy królem Władysławem IV a hetmanem Koniecpolskim, dla obu odbudowa twierdzy w Kudaku stanowiła priorytet, niestety nie do przezwyciężenia, chyba za sprawą nieudolności niektórych urzędników państwowych, głównie tych od ściągania podatków („Kończenie fortu baczymy dla defektu pieniędzy przyszło do innego czasu odłożyć.”)
            Zirytowany hetman postanowił osobiście pojechać na Ukrainę dopilnować odbudowy twierdzy. Nie jest jasna data tego wyjazdu:  Dubiecki pisze o jesieni 1637 roku, podczas gdy wydawca listów Koniecpolskiego (Agnieszka Biedrzycka) sugeruje rok 1639. Prawdopodobniejsza wydaje się ta pierwsza data – a to za sprawą chronologii wydarzeń z życia Adama Koniecpolskiego, jednego z oficerów twierdzy. Z drugiej strony w roku 1637 wybuchło powstanie Pawluka, więc nie był to dobry czas na budowę. Według Mariana Dubieckiego z końcem roku 1639 „twierdza była już skończoną” co niekoniecznie musi stać w sprzeczności zarówno z obecnością hetmana w Kudaku w lipcu 1639 (skąd wysłał list do króla) jak również z treścią listu Władysława IV do hetmana z 9 sierpnia 1643 roku, w którym mowa jest o sumach „na dokończenie fortu kudackiego”. 


             Hetman Koniecpolski przybył pod Kudak na czele 4-tysięcznej armii i rozłożył się obozem pod samym fortem. Wraz z nim przybyli Dominikanie, którzy pod wałami wznieśli swój kościół. Nie wszystkie źródła o nich wspominają, ale ich istnienie wydaje się być niepodważalne – jeszcze w XIX wieku miejscowa tradycja mówiła o „jackowych” (czyli dominikańskich) mogiłach. Armii towarzyszyć miała także duża grupa robotników, których celem było dokończenie twierdzy. Dokładnego zakresu robót nie znamy, ale sam hetman w sierpniu 1639 roku pisał: „Iżem fortu tego dnieprowego na kilka łokci w okrąg do góry podniósłszy i w dobrej go obronie, porządek, ostawiwszy jeszcze przy nim do dalszego wykończenia J.M.P. wojewodzina Racławskiego” (chodzi o Stanisława Potockiego, pułkownika chorągwi kozackiej, który w twierdzy pozostał nie dłużej niż miesiąc). Także w instrukcji spisanej w Kudaku 3 sierpnia 1639 roku, przeznaczonej na odchodne dla gubernatora twierdzy, pisał hetman: „Koło dokończenia fortu tego i ze wszystkim zawarcia pilno chodzić, jeżeli by też in sua perfectione według abrysu danego w tym roku nie mógł stanąć w dobrej defezie, naokoło go obstawiawszy, ostatek do wiosny odłożyć, wszak Rzeczpospolita naznaczoną na ten fort oddała sumę świętszą, będzie-li tego potrzeba, obmyśli.”
            Hetmanowi i tym razem towarzyszył Beaplan, ale autorem owego „abrysu” był inżynier królewski Fryderyk Getkant. Jego ręką nakreślony na pergaminie plan odnalazł w Sztokcholmie i opublikował Aleksander Czołowski. Drugą osobą, która miała jakiś udział w powstaniu twierdzy, był Eliasz Arciszewski, brat słynnego kondotiera Krzysztofa – pułkownik i dworzanin królewski. Na planie owym narysowano nie tylko nową twierdzę, ale także jej położenie względem samej rzeki oraz dawnego fortu Mariona. Jest na tyle szczegółowy, ze daje nam dość dobre wyobrażenie (uzupełnione współczesnym stanem pozostałości) o wyglądzie fortyfikacji.
            Nowy Kudak wzniesiony został z ziemi i drewna jako twierdza bastionowa w stylu staro holenderskim (Czołowski pisze o nowoholenderskim). Sercem twierdzy był majdan, niemal kwadratowy, o boku równym około 135 metrów (30 łokci, 225 prętów). Otoczony był wałem, oszkarpowanym darnią, z którego narożników wychodziły 5-boczne bastiony. Ogólny kształt nie był do końca regularny, gdyż dostosowany do przebiegu brzegu Dniepru – kurtyna od strony rzeki miała układ kleszczowo-piłowy. Także bastiony od strony rzeki nie mały regularnego, pięciobocznego kształtu. Pozostałe wymiary twierdzy przedstawiały się następująco: szerokość wału u podstawy ok. 29 metrów (48 łokci), jego wysokość 8,5 m. (14 łokci) do tego tzw. parapet (mniejszy wał dla osłony żołnierzy). Przed wałem (z trzech stron) znajdował się rów, którego głębokość sięgała nawet 13 m. (22 łokcie); jego dolna szerokość wynosiła 12, górna zaś 19 m. (odpowiednio: 20 i 32 łokcie). Rów był suchy; z trzeciej strony zamiast niego znajdowała się rzeka. 

 Przekrój wałów i fosy na planie Getkanta

        Wał okalający twierdzę wzmocniony był dwoma rzędami częstokołów: jeden, sterczący poziomo, znajdował się tuż pod parapetem, drugi (pionowy) między podstawą wału a rowem. Niewielki wał znajdował się także po przeciwnej stronie rowu (od zewnątrz). Od południowego wschodu na planie widoczny jest także rawelin, choć nie jestem pewien, że ten element został rzeczywiście zrealizowany.
 Obrazek znaleziony w necie jako ilustracja Kudaku

Przekroje teoretyczne wałów - pierwszy w górnym lewym rogu ma jeden rząd pali wychodzących pod kątem poniżej parapetu. Takie rozwiązanie zastosowaliśmy w modelu, choć z opisów twierdzy wynika, że w twierdzy były dwa rzędy - drugi biegł pionowo między fosą a wałem.

Na zdjęciu powyżej widać bramę. Nie ma żadnych źródeł wskazujących, jak ona mogła wyglądać. Model został wypracowany na podstawie pewnych analogii, w tm podpatrzonych w ospreyowskim "Russian Fortresses 1480-1682", zob. ilustracje poniżej.  


            Jedyna brama do fortu (zwana „Kryłowską” znajdowała się pośrodku zachodniej (a właściwie północno-zachodniej) kurtyny i wychodziła wprost na pozostałości pierwszej twierdzy. Przez rów miał być przerzucony most zwodzony. Drugie wąskie przejście, zamykane furtą, wychodziło wprost w kierunku rzeki, skąd czerpano wodę (w późniejszym czasie już wewnątrz majdanu wykopano studnię. Wewnątrz twierdzy wzniesiono drewniany dom dla komendanta, cekhauz oraz domki i budy dla żołnierzy.

 Model twierdzy Kudak - wykonanie dla Dąbrowskiego Klubu Miłośników Gier Historycznych Robert "Kozi" Kozłowski
            Początkowo planowana załoga twierdzy miała liczyć 300 dragonów wraz artylerią (armaty miały przypłynąć Dnieprem ze Smoleńska zaś ołów, proch i kule z Baru). Z czasem (może na skutek doświadczeń z powstaniem Pawluka) liczbę te powiększono: w skrypcie na obrady sejmu 1638 roku hetman postulował konieczność 600 pieszych (przy czym odtąd nie jest już mowa o dragonach a raczej piechocie cudzoziemskiej, składającej się z 5 kompanii) i stu konnych (jedna chorągiew) kozaków. Taką samą liczbę podawał w liście do króla z 23 maja 1639 roku. W kolejnym liście, pisanym już z Kudaku 18 lipca, pisał nawet o potrzebie półtora tysięcznej załogi. Komentując zaś tureckie obawy wspominał, że przecież bezpieczniejsze dla Turcji jest dwa czy trzy tysiące żołnierzy w twierdzy niż kilkadziesiąt tysięcy swawolnych Kozaków. Nieco inny skład załogi podawał napis na nagrobku  dowódcy twierdzy: 600 piechoty i kilkuset dragonów. W 1647 ówczesny dowódca twierdzy został także rotmistrzem niewielkiej, 50-konnej chorągwi pancernej, która także weszła w skład załogi twierdzy. 

 Kudak, kwiecień 2016 (fot. W. Procko, OFM Cap.) - poniżej mniej więcej to samo z GoogleMaps. Dobrze widać jezioro (dawny kamieniołom) znajdujące się we wschodnim fragmencie twierdzy


Wydaje się także, że w pewnym okresie załogę Kudaku mogli tworzyć – czy raczej wspierać –  również Kozacy rejestrowi. Z listu Władysława do hetmana wynika, że dwustu takich Kozaków z Iwaszko Bohunem i Fedkiem na czele właśnie z Kudaku wyprawili się w maju 1643 na umocniony gródek moskiewski  w Kozackim Przewozie nad Donem. Szerzej o załodze Kudaku TUTAJ.
            Zaopatrzenie twierdzy w artylerię i niezbędne dla niej materiały zaprzątały cały czas głowę i myśli hetmana. jako jeden z czterech arsenałów koronnych miał być Kudak w 1639 roku wyposażony w 11 dział, w tym 1 kolubrynę bastardową, 4 działa regimentowe i 6 żelaznych; jeśli chodzi o amunicję na wyposażeniu było 200 granatów, 1050 kul czterofuntowych i 50 dwunastofuntowych. Według aktu kapitulacji twierdzy jesienią 1648 roku liczyła ona 13 dział  (6 spiżowych, 7 żelaznych) – przynajmniej tyle dostało się Kozakom, bo mogło ich być więcej. Około roku 1874 znaleziono w pozostałościach twierdzy jakieś zagwożdżone polskie działa, najprawdopodobniej ukryte przez obrońców. Że dział tych mogło być więcej, możemy wnioskować także na podstawie listu wysłanego przez ówczesnego gubernatora twierdzy 9 maja 1648 roku – jest w nim mowa m.in. o wysłaniu moździerza naprzeciw nadciągającej w stronę Kudaku armii koronnej Stefana Potockiego. 

 Tu i seria zdjęć poniżej - wały zachowanej części Kudaku dzisiaj (fot. P. Lasocki OFM Cap.)


            Pierwszym gubernatorem został Jan Wojsław Żółtowski a jego zastępcą (komendantem i jednocześnie dowódcą chorągwi jazdy) Adam Koniecpolski, syn będzińskiego starosty Zygmunta Koniecpolskiego i jednocześnie stryjeczny bratanek samego hetmana (o nim szerzej zobacz: Kudak a sprawa zagłębiowska). Po Adamie funkcję kapitanów dzierżyli jego kuzyni, Jakub i Stanisław, obaj polegli pod Kudakiem w walkach z Kozakami, jeden przed (kiedy prowadził dostawę żywności do fortu)  a drugi w czasie powstania Chmielnickiego. Zdawać by się mogło, że wielki hetman swoim krewniakom załatwia dobre synekury – nic jednak bardziej mylnego. Służba na granicy Zadnieprza równała się niemal zesłaniu, a żaden Koniecpolski nigdy dowódcą Kudaku nie był.

Treść nagrobka Jana Żółtowskiego, pierwszego gubernatora Kudaku (wg. Szymona Starowolskiego)

            Jan Żółtowski był gubernatorem Kudaku dość krótko, do 1640 roku, kiedy to utonął i został pochowany obok kościoła dominikanów, nieopodal twierdzy. Wiernie wypełniał pozostawioną przez hetmana „instrukcję”, czym zaskarbił sobie wdzięczność nie tylko swego bezpośredniego przełożonego. Jak głosił napis na jego nagrobku „Ceniony przez króla, kochany przez żołnierzy, niezmordowany w pracach wojennych, zasłużył na wdzięczność potomnych.”.  Po nim funkcję tę objął Krzysztof Grodzicki, jeden z najzdolniejszych polskich artylerzystów tamtych czasów, który na tym stanowisku pozostał aż do powstania Bohdana Chmielnickiego w roku 1648 (wcześniej, w roku 1644, brał też udział w bitwie pod Ochmatowem).

 Jeden z dwóch pomników znajdujących się na terenie twierdzy (fot. P. Lasocki OFM Cap.)

            Nie znamy szczegółów życia codziennego w twierdzy, ale z nielicznych zachowanych opisów rysuje się obraz niezbyt idylliczny. I nie o samo zagrożenie kozackie tutaj chodzi. Towarzyszący odwiedzającemu Kudak w roku 1647 księciu Jaremie Wiśniowieckiemu Bogusław Maskiewicz zanotował taką uwagę: „Pod wałem przekop głęboki, a w zamku samym chałupek z gliny ulepionych, maluchnych, że w drugą rakiem leść trzeba, pełno było, w których różni rzemieślnicy mieszkali.” (Z tego opisu dowiadujemy się także, że jednym z obowiązków kapitana było coroczne podniesienie wału o  1 łokieć.). Do twierdzy przylegała niewielka osada, Słobódka, gdzie „domów było ze sześćdziesiąt, których ludzie zachorzy [przybysze] mieszkali, gruntów nie wyrabiając dla niebezpieczeństwa od ordy i jeśli kto robił, bardzo niewiele i ostrożne. Na rybach bardzo mieli się dobrze. Zboże bajdakami od Kijowa i innych włości podwożono im. Nad samym Dnieprem był bazar, gdzie przedawano od rzemienia i innych drobiazgów. W pół mili od Kodaku stała wieża wysoka, która na ośm mil wokoło widziała. na tej wieży ustawiczna straż bywała, t.j. ludu ognistego sto i konnych dziesięć.” Inny opis Słobódki mówi o „pewnej ilości lepianek, domków i niskich jak kretowiska ziemianek”, zatem życie tutaj nie należało do łatwych, aby to wówczas jedyna stała osada ludzka w promieniu kilkudziesięciu kilometrów! Najbliżej – dwie mile ówczesne, czyli jakieś dwadzieścia kilometrów – leżała Samarya (Samara, „pałanka zaporożska” mająca pod sobą pewien okręg futorów, pasiek, zimowników pastwisk i pól).
            Mimo usilnych starań króla i hetmana, twierdzy ciągle brakowało pieniędzy na zapewnienie podstawowych potrzeb. Załoga ustawicznie żaliła się, że cierpi głód.

 Pięknie zachowany południowo-wschodni bastion z drugim pomnikiem. Jak widać z treści napisu, historia nie jest najmocniejszą stroną Ukraińców... (fot. P. Lasocki OFM Cap., poniżej także)


            Według słów króla Władysława IV „Forteca Kudak, jako jest na gruncie naszym dla zatrzymania Kozaków i więtszego pokoju państw tureckich osadzona.” Oczywiście stała ością w gardle nie tylko Kozakom (pisaliśmy już o ataku Sulimy) ale także Tatarom. W liście do Koniecpolskiego Behadur Gerej pisał: „Jeżeli ten tam zamek budować i kończyć chcecie, wiedzcie o tym, że Tatarowie z Wielkiej i małej Nohajej tamtędy zawsze przechodzą, zaczym dobra by rzecz była, żeby ci ludzie, którzy w tym zamku zostają, żadnej im przyczyny nie dawali.” Ile w tym prawdy – nie wiem. Sam hetman z nutka ironii pisał: „na Kudaku jako świat stanął, żaden się nigdy Tatarzyn nie przeprawował, bo prędzej by go bystrość wody między kamienie okrutne zaniosła, aniż bachmat na drugą stronę rzeki.”
Także Turcy wyrażali swoje zaniepokojenie i w budowie Kudaku widzieli pretekst do przyszłej wojny. W styczniu 1640 roku załoga twierdzy widziała „łunę na niebie od ognia, które to pogaństwo pali i coraz to się bliżej przymyka ku państwom koronnym.” Zdarzało się oczywiście, że załoga twierdzy musiała interweniować zbrojnie w chwilach zagrożenia. O jednym z takich starć z Kozakami Dońskimi, do którego doszło w roku 1643 nad Wilczą Wodą (dopływ Samary) czytamy w jednym pism hetmana. W roku 1644 część załogi Kudaku razem z gubernatorem Krzysztofem Grodzickim mogła wziąć udział w bitwie pod Ochmatowem. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że powstanie twierdzy przyczyniło się do uspokojenia Ukrainy mniej więcej na jedną dekadę, aż do wybuch powstania Chmielnickiego.
Wiosną 1648 roku, na wieść o jakimś wrzeniu kozackim, w stronę Kudaku wyruszyła 6-tysięczna armia koronna pod dowództwem Stefana Potockiego, syna nowego hetmana wielkiego koronnego Mikołaja Potockiego (Koniecpolski zmarł w 1646). Źle przygotowana wyprawa skończyła się – jak wiadomo – klęską u Żółtych Wód. Właśnie nieopodal Kudaku (pod Kamiennym Zatonem, jakies 3 mile od twierdzy) Kozacy rejestrowi przeszli na stronę powstańców. Ominęli twierdzę, co oczywiście wiedział Grodzicki, i 9 maja doniósł o tym hetmanowi, prosząc przy tym o pilne wzmocnienie samej twierdzy. Z listu wynika, że w tym czasie załoga Kudaku liczyła zaledwie 400 ludzi. Hetman jednak, pobity pod Korsuniem i wzięty do tatarskiej niewoli, nie mógł oczywiście tej prośby spełnić. W pożodze ogarniającego Ukrainę powstania naddnieprzańska fortyfikacja stawała się jedną z ostatnich ostoi Rzeczypospolitej. Nic dziwnego, że długo się ostać nie mogła. Rozpoczęło się kilkumiesięczne oblężenie twierdzy przez kilkutysięczną armię kozacką, najpierw pod wodzą Szumiejki, następnie zaś Maksyma Nestoreńki. Jesienią Chmielnicki był już pod Lwowem, a załoga Kudaku wciąż trzymała się w twierdzy, wokół której zalegało 4 tysiące kozackich trupów. Jednak na skutek ogólnego wyczerpania oraz kończących się zasobów, dowiedziawszy się o klęsce armii koronnej pod Piławcami, Grodzicki musiał poddać twierdzę (1 października 1648, według niektórych autorów 26 września). Znane są szczegółowo warunki honorowej kapitulacji, podpisanej przez Nestoreńkę i jego pułkowników. Podpisanej, ale nie dotrzymanej. Tragiczne losy załogi po kapitulacji twierdzy to już temat na inną opowieść...

 Wnętrze (majdan) twierdzy dziś. Fotki powyżej: P. Lasocki OFM Cap., poniżej W. Procko OFM Cap

środa, 11 maja 2016

WIOSNA NA KUDAKU

Garść najnowszych fotek z Kudaku. Wszystkie wykonane 30 kwietnia przez przebywającego w Dniepropietrowsku kapucyna Pawła. Jak wydać na tablicy z kudackiego ponika (tego drugiego) - znajomość historii u naszych wschodnich sąsiadów jest raczej na niskim poziomie.


poniedziałek, 9 maja 2016

OBLĘŻENIE - zasady v. 1.0



Zasady Oblężenia
Poniżej znajdują się założenia wypracowane w pierwszych testach walk na twierdzy Kudak, do dalszych uściśleń i modyfikacji.

1. Siły walczących stron.
Gracz broniący twierdzy określa siły, jakimi będzie się bronił. Jako, że nie ma oficjalnych rozpisek „fortecznych”, można to zrobić dowolnie, z zastosowaniem ogólnych zasad OiM. (Przykładowo historyczna załoga Kudaku wyglądałaby następująco: 10 podstawek dragonów pieszo, 3 podstawki jazdy kozackiej bez rohatyn, dowódca ###, oficer # – co razem daje jakieś 7PS, do tego artyleria). Piechota może być zeskwadronowana dowolnie w Jednostki liczące 2-4 podstawek. Następnie przeciwnik dobiera siły ze swoich armii w sposób następujący:
- może wybrać jednostki za dwukrotność PS obrońcy. Dodatkowo za każde pełne 10 PS ma 1 dodatkowy PS, który może wydać na artylerię.
- armia oblężnicza może być formowana analogicznie jak dywizja, z tym że bez konieczności głównodowodzącego (w grze nie ma Wytycznych), z dowolnych regimentów/pułków. W każdym regimencie/pułku można wziąć tyle artylerii, ile przewiduje maksymalny rozmiar oddziału, nawet jeśli weźmiemy jednostki tylko z podstawy pułku.
- kiedy już mamy cała artylerię strony oblegającej, można zamienić działa lekkie na moździerze (w stosunku 1:1) lub średnie (w stosunku 2:1).
2. Rozstawianie.
Jako pierwszy wystawia się Oblegający – wystawia jeden pułk/regiment i ustawia go (skwadronując) nie bliżej niż 45 cm. od wałów twierdzy. Następnie Obrońca wystawia jeden skwadron/chorągiew i tak dalej na przemian. Wszystkie jednostki Obrońcy są w szyku rozproszonym. Po wyczerpaniu podstawek Jednostek dalej naprzemiennie wystawia się artyleria i na końcu dowódcy. Wszyscy dowódcy mogą być wystawiani jako piesi.
Jeżeli twierdza nie ma bramy, należy w jednej z kurtyn oznaczyć miejsce, gdzie znajduje się furtka do ewentualnych Wycieczek sił Obrońcy.
3. Inicjatywa.
Na początku rzuca się K10 na Zasadzkę. Wynik 1-5: Zasadzka się udaje i w pierwszej turze Obrońca nie może strzelać z jakiejkolwiek broni (i nie ma żadnych rozkazów startowych, natomiast na początku 2 tury może wydać wszystkim darmowy rozkaz Obrona; za pozostałe rozkazy musi płacić punktami rozkazów). Dodatkowo jeden skwadron Oblegającego może znaleźć się u podnóża wałów i w fazie Ruchu wejść na wały na opisanych niżej zasadach.
W pierwszej turze Inicjatywa zawsze należy do Oblegającego (nie może jej oddać) w następnych obowiązuje rzut K10, gdzie oprócz możliwości normalnego podbijania wyniku Oblegający dodaje +2 do rzutu.
Startowe rozkazy dla Oblegającego zawsze są darmowe, a dla Obrońcy zależą od Zasadzki – jeśli się nie udała, też ma darmowe.
4. Szturm.
Normalny rozkaz Szarża zastępowany jest rozkazem Szturm (może być ten sam żeton) i może być wydany tylko piechocie i pieszym dragonom. Szturm jest podobny do Szarży i obowiązuje do momentu przekroczenia wałów i znalezienia się wewnątrz twierdzy. następnie kończy się jak zwykła Szarża i trzeba jednostce wydać nowy rozkaz.
Jednostka z rozkazem Szturm porusza się w szyku rozproszonym w kierunku najbliższego punktu twierdzy (ruch podstawowy + dodatkowy w Fazie po Ruchu). Po ruchu może strzelić (z ewentualnymi zwykłymi ograniczeniami) ale tylko do momentu, zanim pojawi się w fosie lub – gdy jej brak – 10 cm od korony wału. Kumulują się modyfikatory za strzał po ruchu, za osłonę i za szyk rozproszony Obrońcy, maksymalnie -3. Odporność jednostek Obrońcy na wałach +6, za wałami normalnie jak w terenie zabudowanym.
Jednostka z rozkazem Szarża nie może być Zdezorganizowana.  Szturmuje aż do straty pierwszej podstawki – wtedy rzucamy K10 i jeśli wypadnie „0” jednostka szturmuje dalej. Kiedy straci (w wyniku ostrzału lub Walki wręcz) przynajmniej połowę podstawek, testujemy normalnie Morale i nie zdany test oznacza od razu Ucieczkę.
Niezależnie od przebytego dystansu, Jednostka w Szarży musi się zatrzymać u podnóża wału i dopiero w następnej turze nań wejść (czyli, jeśli nie liczyć Zasadzki, może to być dopiero w 4 turze).
Obrońca może normalnie ostrzeliwać z wałów dodając do zasięgu każdej broni palnej (oprócz dział i pistoletów) +5cm.
5. Ostrzał.
Artyleria Obrońcy strzela na normalnych zasadach.
Artyleria Oblegającego ma kilka modyfikacji:
5a. Pociski dymne. W fazie Strzał po Ruchu artyleria lekka i średnia może strzelać pociskami dymnymi. Procedura: dla każdego strzelającego działa należy wyznaczyć punkt, na którym gracz będzie próbował postawić zasłonę dymną. Punkt ten musi znajdować się w strefie widoczności i zasięgu danej armaty. Wszystkie punkty dla każdego działa muszą być wyznaczone przed rzutami kością. Następnie wykonuje się rzut K10 dla każdego wyznaczonego punktu, wynik 1-5 udaje się postawić zasłonę dymną. W następnej turze okrąg o promieniu 5cm wokół tego punktu zasłania widoczność, w kolejnej zaś dym słabnie i widoczność jest słabsza (-1 do Wyszkolenia przy strzelaniu). Oczywiście można w tym samym punkcie położyć nową zasłonę dymną, kiedy dym już słabnie.
5b. Ostrzał wałów. Artyleria lekka i średnia (lub ciężka, jeśli pojawi się kiedyś w grze) może strzelać w wały zwykłymi kulami. Należy wyznaczyć punkt, do którego strzela artyleria, następnie rzucić K10 normalnie jak przy strzale. Odporność wałów wynosi:
wał ziemny: 13
wał licowany kamieniem: 15 (liczby szacunkowe, wymagające testów)
Jeśli ostrzał okazał się skuteczny, odcinek wału 2cm w każdą stronę od wyznaczonego punktu (czyli szerokość podstawki) uważa się za uszkodzony. Odporność piechoty podniesiona jest tylko do 4 (zamiast 6) a do wyniku walki dodaje się tylko 1 dla Obrońcy (zamiast 2). Ponadto w turze*, kiedy nastąpiło trafienie, podstawka Obrońcy (jeśli tylko choć fragmentem stykała się ze zniszczonym odcinkiem wałów) nie może strzelać oraz ma -1 do walki wręcz (podobnie jak w przypadku ogłuszenia przez moździerz). (*dotyczy tury, w której Atakujący miał Inicjatywę; jeśli Inicjatywę miał Obrońca, skutki ostrzału obowiązują w fazie Strzał po ruchu oraz już w następnej turze do ewentualnej walki wręcz)
5c. Moździerze. Jedyna broń, która może skutecznie ostrzeliwać Obrońcę za wałami. Nie mają szybkiego ładowania, więc strzelają raz na turę. Tabele statystyk dla różnych moździerzy będą podane osobno. Skuteczność każdego typu moździerza znajduje się w odpowiedniej tabeli, do tego każdy wynik „0” powoduje przytłumienie ostrzelanego Obrońcy: w turze*, kiedy nastąpiło trafienie, podstawka Obrońcy nie może strzelać oraz ma -1 do walki wręcz (podobnie jak w przypadku ogłuszenia przez moździerz). (*dotyczy tury, w której Atakujący miał Inicjatywę; jeśli Inicjatywę miał Obrońca, skutki ostrzału obowiązują w fazie Strzał po ruchu oraz już w następnej turze do ewentualnej walki wręcz)
6. Fosa.
Artyleria Obrońcy nie może strzelać do Jednostek znajdujących się w fosie (lub – jeśli jej nie ma – 10 cm od podnóża wału). Piechota może ich ostrzelać, ale z -1 do Wyszkolenia (musi się wychylić).
W fosie suchej może dojść do walki wręcz (np. z Wycieczką Obrońcy).
7. Szturm na wały – procedura.
Każda Jednostka (skwadron)  szturmująca wały może mieć podstawkę drabiniarzy – nie liczy się ona do liczebności, może być zwykły znacznik. Ustawia się ją przy wale i następnie dwie podstawki mogą wspiąć się na wały (jeśli przetrwają walkę wręcz, w następnej turze mogą do nich dołączyć kolejne dwie itd. aż do momentu, gdy wszystkie podstawki Jednostki znajdą się po drugiej stronie wału. Przez cały ten czas Jednostka zachowuje koherencję (jest traktowana jako całość, także do liczebności przy określaniu wyniku walki). Jedną z przechodzących przez drabiniarzy podstawek może być oficer (pieszy)
Po przejściu wałów następuje walka jak w zwykłym terenie zabudowanym.
8. Walka na wałach
- Obrońcy mają Odporność +6
- Atakujący ma -1 do Wyszkolenia w walce wręcz
- Brak jakichkolwiek flanek i tyłów dla obu stron
- +2 do wyniku walki dla Obrońcy
9. Bastiony.
W bastionach zasadniczo można wystawiać działa oraz – jeśli model na to pozwala – także piechotę. Jeśli nie (np. w moim Kudaku bastion jest za mały) za bastionem można wystawić dwu- lub trzypodstawkowy skwadron piechoty. Może on w przypadku walki bezpośredniej zająć miejsce armaty, która tym samym wycofana jest na tyły. Obydwa oddziały (czyli działo i piechota) muszą mieć rozkaz Obrona i poświęcić na to Manewr.
Artyleria w bastionie może się obracać w dowolną stronę. Niezależnie od modelu zawsze jest traktowana tak, jakby przylegała frontem do krawędzi wału.
10. Wycieczka.
Obrońca ma możliwość przeprowadzenia Wycieczki swoich oddziałów za wały. Wycieczka może się odbyć przez bramę lub – w przypadku jej braku – przez wyznaczony przed grą punkt w kurtynie wału. Procedura: na początku swojej Fazy Ruchu Obrońca może wziąć skwadron (lub więcej) swoich oddziałów z maksymalnie 1 dowódcą i wystawić go w odległości do 20 cm od punktu naprzeciw bramy (jeśli jest fosa, to po drugiej jej stronie, jeśli nie – bezpośrednio za bramą. Oddział może dostać dowolny rozkaz do wykorzystania jeszcze w tej samej turze. Oddział walczy na normalnych zasadach a ewentualne Ucieczki kierowane są nie do krawędzi stołu a do bramy. Kiedy oddział dotrze z powrotem do bramy (nawet Uciekający) ustawia się go w dowolnym miejscu twierdzy bez rozkazu.

sobota, 7 maja 2016

OBLĘŻENIE

Drugi test na Kudaku. Jako, że testowaliśmy z Norbertem, oczywistym było, że w akcji wezmą udział Szwedzi. Poniżej znajduje się krótka relacja z oblężenia - na fioletowo będą komentarze i przemyślenia, które pojawiły się w trakcie i po bitwie. Zaczynamy.

Obrońcy to znowu klasyczna załoga Kudaku, nieco tylko silniejsza niż ostatnio, a więc:
- 12 podstawek dragonów (3x4)
- jedna 3-podstawkowa chorągiew kozacka
- artyleria: 2 x działo lekkie, 1 x organki, 1 x działo średnie
- dowódcy.
Gubernator twierdzy dostał zasadę Generał artylerii - jak zwał, tak zwał, w każdym razie raz na turę każde działo, które było w jego zasięgu dowodzenia, mogło przerzucić jeden strzał, za punkty dowodzenia. Miał trzy rozkazy, co wydawało się dość silną opcją, ale w grze trzeba było te punkty poświęcać na co innego (głównie obsadzanie artylerii. Po bitwie pomyślałem, że jako doskonały organizator i artylerzysta powinien podnosić Wyszkolenie artylerii RON do poziomu 5.

Szwedzi:
- 1 regiment piechoty na full - w sumie 3x4 muszkieterów i 2x4 pikinierów. 
- 1 regiment dragonów - 2x4. Umówiliśmy się, że konie są w pobliżu, więc w każdej chwili mogą z nich schodzić i wchodzić, ale przez całą grę byli spieszeni.
- artyleria: 1 x działo średnie, 4 x działo lekkie, 2 x moździerz.
 - dowódcy: główny, oficer + generał artylerii

Rozstawienie: ustaliliśmy, że wystawiamy się naprzemiennie. Atakujący wystawia regiment, obrońca skwadron, potem działo za działo. Po grze policzyłem PS i wyszło 11 (RON) przeciw 21. To skłoniło mnie do następującego pomysłu, który przetestujemy następnym razem. Najpierw obrońca deklaruje ile ma PS. Potem atakujący dobiera tak swoją armię, aby była maksymalnie 2 x większa oraz - dodatkowo, za każde 10PS swojej armii może dodać jeden punkt na artylerię. Armię wybiera z dostępnych oficjalnych regimentów i podjazdów, z tym, że do każdego może wziąć maksymalną dopuszczalną artylerię (np. dwie armaty u Szwedów już za pierwszy poziom. W tej konkretnej sytuacji Norbert miałby 2 regimenty piesze (każdy po 8 muszkieterów i 4 pikinierów) każdy z dwoma działkami. Regiment dragoni plus jeszcze coś, aby mieć maks 22PS, co dałoby dodatkowe dwa punkty na artylerię. Zatem mógłby mieć 6 PS na działach, które mógłby rozdysponować dowolnie, na zasadzie: każde działo lekkie może zamienić na moździerz, dwa działa lekkie na jedno średnie. Każdy regiment miałby swojego oficera/oficerów, a dowódca główny nie byłby potrzebny, gdyż i tak nie ma wytycznych.

Rozstawienie początkowe widać na poniższym zdjęciu - nie widać dwóch działek szwedzkich na górce w lewym górnym narożniku. RON ma artylerię w bastionach (w prawym dwa działa lekkie, w lewym jedno średnie) oraz organki w środku kurtyny. Te organki dwa razy traciły załogę na skutek ostrzału szwedzkiej artylerii, za każdym razem załoga dochodziła z dragonów stojących wewnątrz twierdzy, poniżej wałów. Jazda kozacka stanęła obok "bramy" (gralismy tylko na części modelu, tej bez bramu, więc jako brama/furtka służył ten ciemniejszy (wyjmowalny) fragment wału z lewej strony.
O ile pamiętam, Szwedzi rozstawili się 40 cm przed krawędzią fosy.Myślę, że to trochę za daleko, bo trzy tury podchodzili pod fosę,w czwartej stanęli u podnóża wałów i dopiero w piątej wspięli się na nie. To chyba trzeba o turę przyspieszyć.

Z pozostałych istotnych ustaleń wstępnych:
- zasięg broni palnej (oprócz artylerii i ewentualnych pistoletów) + 5 cm;
- inicjatywa w pierwszej turze należy do atakującego, potem normalnie losowana; Potem pomyślałem, że to powinno być jakoś modyfikowane, np. atakujący w każdej turze ma +2 do kości (oczywiście nadal może podbijać).
- rzucaliśmy też na Zaskoczenie. Wynik 1-5 dawał Zaskoczenie, czyli obrońcy w pierwszej turze nie mogli strzelać z dział;
- do momentu wejścia na wały rozkaz Szarża zastępowany jest przez Szturm, po przejściu za wały następuje normalna walka jak w terenie zabudowanym i trzeba normalnie wydawać rozkazy;
- cała szturmująca piechota (dragoni, muszkieterzy i pikinierzy) szli do ataku w szyku rozproszonym;
- szturmujący nie mogą być zdezorganizowani, tylko albo szturmują dalej, albo od razu uciekają. Zmienia się to dopiero od momentu przejścia przez wały.


Przez trzy działo się niewiele, to znaczy Szwedzi podchodzili pod wały, a artyleria twierdzy czyniła im niewielkie szkody. Norbert bardziej koncentrował się na ostrzeliwaniu twierdzy z dział niż stawianiu zasłony dymnej. Mieliśmy wątpliwości w kwestii moździerzy, które - mimo iż są w podręczniku, to jednak nie mają statystyk. Graliśmy więc w sposób następujący: zasięg 40-60 cm (tylko skuteczny), trafienie normalne na Wyszkolenie (ustaliliśmy 5 jak dla całej szwedzkiej artylerii), dodatkowo "0" dawało przytłumienie obrońców (w tej samej turze nie może strzelać i -1 do Walki Wręcz, w następnej -1 do strzelania). Kwestią otwartą pozostaje, czy moździerze (lekkie) mają Szybkie Ładowanie.


W czwartej turze na Wycieczkę wybrała się jazda kozacka i zaatakowała dragonów na tyle skutecznie, że ci stracili połowę podstawek (czyli dwie) i wycofali się, nie biorąc już więcej udziału w bitwie. Doszło przy tym do dość kuriozalnej sytuacji, bo jazda szarżowała dnem fosy.  Potem jednak musiała się wycofać i wróciła za wały.


W piątej turze rozpoczął się szturm na wały. No i tu jak zwykle było najwięcej wątpliwości. W sumie okazało się, że obrońcy mieli chyba za małe współczynniki, bo dość szybko dali tyły. Najwięcej moich wątpliwości budzi kwestia bastionów, bo jeśli wystawimy w nich samą artylerię, to są najłatwiejszym punktem do zdobycia. W następnej grze to będzie musiało być zrobione jakoś inaczej.


Powyżej - koniec 4 tury, atakujący stoją u podnóża wałów, niepomalowane podstawki symbolizują drabiniarzy.


W 5 turze doszło do walk na wałach i wyszła rzecz, której się nie spodziewałem. Bo grając opieraliśmy się na podręcznikowych statystykach i najlepsi w walce na wałach okazali się... pikinierzy. W sumie obrońcy dość łatwo dali przegrali walki na wałach. Po pierwsze - o czym już pisałem - sama artyleria w bastionach jest bezradna. Po drugie - obrońcy rozstrzygnięcie walki wręcz przegrywali zazwyczaj przez liczebność. W następnej odsłonie przećwiczymy to nieco inaczej: do liczebności atakujących będą liczyły się tylko te podstawki, które wlazły na wały. Przy okazji - kiedy do nich w następnej turze dołączają kolejne podstawki wchodzące po drabinach, od razu stawia się je obok poprzednich, nawet jeśli te (np. w pościgu) posunęły się w głąb twierdzy.
Dodatkowo - dowódcy też mogą wchodzić na wały przez drabiniarzy, normalnie - zamiast innej podstawki.


Poniżej wynik 5 tury- atakujący wdarli się na wały, obrońcy odsunięci. Działo średnie jeszcze stoi, ale to jego ostatnie chwile. W sumie w 6 (ostatniej) turze poszły wszystkie trzy działa (organki zdaje się już wcześniej).
Na bieżąco ustalaliśmy pewne zasady, np.: artyleria nie może strzelać do przeciwnika znajdującego się w fosie (ale jak już wejdzie na wały, to tak). Obrońcy też jak strzelają do przeciwnika w fosie muszą się wychylić i mają -1 do strzelania.


Poniżej - zdobyty prawy bastion RON, w którym stały dwa lekkie działa. Tędy m.in. szturmowali pikinierzy.


W geście rozpaczy już w twierdzy do szarży ruszyła jazda kozacka. Wyparli pikinierów z swego lewego skrzydła, ale w sumie twierdza została zdobyta:


Wewnątrz twierdzy walczyliśmy jak w normalnym terenie zabudowanym z wszystkimi tego konsekwencjami.
Poniżej - na tym skończyliśmy grę:


Straty:
Szwedzi stracili w sumie 13 podstawek piechoty.
Obrońcy: 4 działa (w tym dwa dwukrotnie, po ponownym obsadzeniu dział) i dwie podstawki piechoty. Ale myślę, że celem gry może być albo wadrcie się do środka, albo ewentualnie ustalenie jakichś punktów do opanowania, typu bastion, brama itp. Zobaczymy następnym razem.

W sumie - gra jest dość statyczna, mało manewrowa. Ale czegóż się spodziewać po Oblężeniu? I tak było miodnie :)













piątek, 6 maja 2016

KUDAK - pierwsza krew


Wczoraj (5 maja) w ramach comiesięcznego spotkania Klubu Gier miałem okazję wstępnie przetestować moje pomysły odnośnie oblężenia Kudaku. Korzystając z okazji, że nie ma jeszcze oficjalnych zasad dotyczących oblężenia, korzystając nieco z pomysłów innych, sam kombinuję jak to można przeprowadzić. na razie oczywiście w małej skali, ale docelowo chcę zrobić pełne oblężenie. Będzie do tego potrzebna przynajmniej jedna (którą mam) dywizja kozacka. Ewentualnie druga, jeśli zawita do Dąbrowy na gościnne występy.

Generalnie testowałem zasady, które naszkicowałem już na forum OiM (TUTAJ). Nie liczyłem żadnych PSów - na kwestie zbalansowania rozgrywki przyjdzie jeszcze czas. Jako obrońców wystawiłem normalną (historyczną) załogę twierdzy, czyli:
- 10 podstawek dragonów RON (pieszych) (większość figurek stanowili muszkieterzy, gdyż jeszcze nie domalowałem dragonów)
- 3-podstawkowa chorągiew kozacka bez rohatyn
- artyleria: 1 działo średnie i 1 organki
- dwóch dowódców (jeden przypisany do jazdy)

KOZACY

- cztery 6-podstawkowe roty mołojców
- dwie 4-podstawkowe roty mołojców rejestrowych
- 4 wozy, w tym 2 z działkiem
- 3 działa lekkie
- dwóch dowódców
- dwóch plastunów

Do każdej grupy rejestrowych przypisani byli drabiniarze (po jednej podstawce). Grałem w ten sposób, że szli oni z oddziałem, a kiedy oddział otrzymywał rany, to dostawały je pozostałe podstawki.

Kozacy szykują się do szturmu

Po zrobieniu tej fotki powyżej nieco zmieniłem pozycje startowe Kozaków. Rejestrowi szli w szyku rozproszonym z rozkazem Szarża (tutaj powinien się nazywać Szturm), natomiast mołojcy mieli zwykły Ruch strzelcy też szli w rozproszeniu). Potem pomyślałem, że to był jednak błąd - wszyscy powinni mieć rozkaz Szarża. Drugim błędem był też brak drabiniarzy przy mołojcach.

Pozycje startowe Kozaków były około 50-60 cm od wałów (tak, żeby artyleria kozacka mogła strzelać na maksymalnym zasięgu). W trzeciej turze szturmujący znaleźli się już przed fosą. Straty były niewielkie, zaledwie kilka ran (po jednej na bodajże trzech rotach). Dragoni nie mieli zasięgu a RON-owskie działa mało skuteczne - zresztą powinno ich być więcej. Kozacka artyleria strzelała głównie pociskami dymnymi. O ile w pierwszej salwie udało się postawienie zaledwie jednego "dymu", to w drugiej już czterech (na pięć strzałów). Myślę, że można tu wprowadzić pewne ograniczenie - np. maksymalnie dwa pociski zapalające na działo. Zasłona dymna spowodowała dość bezpieczne podchodzenie Kozaków pod wały twierdzy.

Koniec 3 tury. Oba rodzaje dymów symbolizują zasłonę dymną, dopiero w trakcie symulacji pomyślałem, że jeden z nich (ten ciemniejszy) powinien symbolizować dym w pierwszej turze po postawieniu zasłony, jaśniejszy zaś- nieco rzadszy dym w kolejnej turze.

 Głowy nie dam, ale chyba 4 tura.

W pewnym momencie (chyba 4 tura) jazda kozacka z twierdzy przeprowadziła Wycieczkę. Zgodnie z zasadami wystawiłem ją 20 cm od końca mostu. Dostali Szarżę i zaatakowali skrajną lewoskrzydłową rotę mołojców. Cel był odległy, więc ci zdołali stanąć w obronie i odeprzeć atak (jazda straciła podstawkę, wycofała się, ale zdała test). Na początku wymyśliłem jeszcze coś takiego na potrzeby gry (jeśli np. w modelu nie ma bramy), że oznacza się jakiś punkt w kurtynie wału,, który jest bramą/furtką służącą do przeprowadzenia Wycieczki. Punkt ten umieściłem (oznaczając jednym namiotem) w tej kurtynie, która była szturmowana, ale w obliczu szturmującego przeciwnika nie było miejsca na Wycieczkę.

Szarża chorągwi kozackiej.

W piątej turze doszło do pierwszych walk wręcz. Walczyły obie roty mołojców rejestrowych, którzy przez drabiniarzy włazili na wały. Działo się to w ten sposób: drabiniarze stanęli u stóp wałów, reszta podstawek przechodziła przez nich i wspinała się na wały (ale maksymalnie 2 podstawki na 1 podstawkę drabiniarzy). Obie walki rejestrowi przegrali i po stracie połowy podstawek 0 uciekli. Zgodnie z wcześniejszym założeniem szturmujące jednostki nie mogą być zdezorganizowane: albo walczą dalej, albo uciekają.

Walki na wałach.
W szóstej turze zwykli mołojcy szturmowali prawy (od swej strony) bastion twierdzy, skąd strzelały organki. Dałem im drabiniarzy od rejestrowych. Dragoni RONu dzielnie wsparli swoje działko ale nie udało się odeprzeć szturmu i Kozacy zajęli bastion, niszcząc stojącą tam armatkę.

Bastion zdobyty!
Na tym skończyłem. Straty: Kozacy w sumie chyba 15 podstawek, obrońcy - 2 dragonów, 1 jazdy i organki.

Podsumowując - bardzo fajnie sprawdził się ostrzał pociskami dymnymi i Wycieczka (nieskuteczna w sumie, ale jako opcja ciekawa). Najwięcej do przemyślenia mam w kwestii Walki Wręcz i jej rezultatów. Była sytuacja, że w walce na wałach był remis. Bez sensu mi się wydało, aby obie strony wycofały się - więc walczyły dalej w następnej turze (z tym, że do Kozaków doszły po drabinach kolejne dwie podstawki). Wszystko zgodnie z założeniem, że jeśli szturmujący zdadzą testy, to walczą dalej, jeśli nie - uciekają.