poniedziałek, 27 września 2021

POLA CHWAŁY: CHOCIM 1621

Po rocznej przerwie, spowodowanej wiadomo czym, ponownie mieliśmy okazję spotkać się w Niepołomicach na Polach Chwały. Tym razem święto wszelkich histomaniaków przebiegało pod znakiem jubileuszy - XV Pola Chwały, 400 rocznica bitwy pod Chocimiem i co do dnia - 400 rocznica śmierci Chodkiewicza (24 września, kiedy rozkładaliśmy makietę).

W turnieju (właściwie teście II edycji OGNIEM I MIECZEM) nie wziąłem udziału, bo cały czas spędziłem obok zamku, gdzie najpierw wspólnie z Michałem zbudowaliśmy makietę i rozłożyliśmy wystawę a potem stałem jak na promocji sera mozarella w hipermarkecie. Ludzi przez ten weekend przewaliły się tłumy i nasz Chocim wzbudzał - słuszny jak sądzę - entuzjazm :)

Oczywiście wybór HISTORYCZNEJ BITWY w tym roku nie mógł być inny niż Chocim, ale w pewnym momencie nabrałem wątpliwości. Z jednej strony to okazja pokazania czegoś zupełnie nowego w systemie OiM, a z drugiej sama gra niemal zupełnie statyczna: jedni szturmują wały, drudzy się bronią i tylko środkiem przez bramę w szańcach wychodzą z obozu polskie chorągwie by gromić Turków (założenie było takie, ze symulujemy wydarzenia z 7 września 1621 roku i słynną szarżę husarii).

Makieta jak zawsze przygotowana była  w oparciu o źródła historyczne. Nie robiliśmy samego zamku w Chocimiu (choć był obok makiety w postaci dużej fotografii, wykonanej zresztą od strony okopów). Dzięki modelom Roberta (Kozi) budowanym specjalnie na tę okazję udało nam się zrekonstruować fragment polskich umocnień.

Fotka do góry nogami, żeby łatwiej porównać; reduty artyleryjskie na naszej makiecie były ustawione bardziej w lewo.

Obóz kozacki, który w rzeczywistości był nad samym Dniestrem, na makiecie "podciągnęliśmy" nieco do góry żeby znajdował się na lewo od obozu polsko-litewskiego. Pominęliśmy obóz lisowczyków, choć w miejscu gdzie by był ostawiliśmy lekką jazdę polską z możliwością wyjścia na przedpole.

Sporo było pytań o te szańce. Wszystkie modele były wykonane na podstawie "Budownictwa wojennego" Józefa Naronowicza-Narońskiego. Choć rękopis ten powstał około 40 lat po Chocimiu, to jednak uznałem, że nie mogły się one jakoś istotnie różnić. Same modele mają też w przyszłości posłużyć także do innych XVII-wiecznych projektów. Kosze szańcowe i wszelkie inne drobiazgi były specjalnie projektowane i odlewane z żywicy. Tu wielkie ukłony dla Roberta, ale wszelkie podziękowania będą na końcu.

 

Sama makieta z mniej więcej połową figurek stała przez całe Pola Chwały aż do niedzielnego popołudnia. Nikt chyba nie liczył zwiedzających, ale przewinęły się setki osób. Cały projekt obejmował nie tylko samą makietę, ale także wystawę planszową "20 rad dla wybierających się pod Chocim". Wystawa została przygotowana przez Stowarzyszenie Pospolite Ruszenie (Szlachty Ziemi Krakowskiej) i można ją obejrzeć TUTAJ (w wersji pdf). Stowarzyszenie wydało także grę "CHOCIM. POTĘGA HUSARII" która na małym stoliku rozłożona była obok naszej makiety. Sami autorzy niestety nie mogli być w Niepołomicach, więc mi przypadła rola prezentowania gry - ale o niej może w innym poście. Jeszcze jednym elementem projektu była zapętlona projekcja filmiku "Chocim 1621" z youtubowego kanału "Na bitewnym szlaku" - kto nie widział może zobaczyć TUTAJ.

Gra jak zawsze rozpoczynała się późnym sobotnim wieczorem. Głównie dlatego, że większość uczestników brała udział w całodniowym turnieju. Zaczęliśmy od wzniesieniu toastu za pamięć o wielkim hetmanie Janie Karolu Chodkiewiczu (który tego samego dnia "otrzymał" także swoją własną figurkę w systemie OiM, ale że jeszcze nikt nie zdążył pomalować, nie wystawialiśmy jej na stół, ale Stanisław Lubomirski był). 

Tym razem nie kuszę się na szczegółowe OdeB, jak w przypadku bitwy pod Prostkami, Szepielewiczami czy Warszawą. Skala Chocimia jest o wiele większa (także pod względem czasowym, wszak oblężenie trwa o wiele dłużej niż najbardziej walna bitwa). W naszym wydarzeniu pod Chocimiem stawili się:

- dywizja koronna RON (moja)

- dywizja litewska RON (Miszczu)

- regiment piechoty RON (Bonapartysta)

- dywizja kozacka (moja)

Na pierwszym planie dywizja korona RON na szańcach. Kilka chorągwi jazdy już na przedpolu, następne będą przechodzić przez bramę po dwa szwadrony na turę. Za szańcami widać zatoczony tabor kozacki. Na przedpolu dwie reduty obsadzone piechotą i artylerią. Z tyłu mrowie janczarów i spahisów.

Po drugiej stronie: 

- dywizja turecka (von Berthold)

- dywizja turecka (Skoscianski)

- dywizja turecka (Zk1944)

- niewielka dywizja tatarska (Zk1944)

- dodatkowe dwa pułki tureckie (Robert Kowalski)

 Prawe skrzydło obozu polskiego, obsadzone przez dywizje litewską; na przeciw nich Tatarzy (historycznie wojska litewskie i koronne stały dokładnie na odwrót, ale z uwagi na późniejsze przybycie boćwiniarzy trzeba było tak to ustawić)>

Von Berthold nie brał udziału w bitwie, podobnie jak Robert Kowalski, który ogarniał całe Pola Chwały (chapeau bas i  ukłony do pasa). Ktoś starał się policzyć figurki. Nikt go nie sprawdzał, więc trzeba uwierzyć na słowo. Doliczył się 1414 figurek po stronie RON/KOZ i 1425 TUR/TAT. razem daje to niemal 1000 podstawek na stole. Była moc. Oprócz wyżej wymienionych w samych starciach brali udział także Staszek, Finn, Konrad Wallenrod a może i jeszcze ktoś się przyłożył.

Jako że była to największa z rozgrywanych przez nas bitew poczyniliśmy wcześniej pewne ustalenia. Okroiliśmy zasady OiM do absolutnego minimum (na pytania, czy gramy wg zasad I czy II edycji odpowiadałem, że żadnej ;) ) - tylko statystyki, kości, zasady poruszania się. Żadnych wytycznych, punktów złamania itp. Nawet  rozkazy kładliśmy tylko tam, gdzie to było konieczne, na początku mówiąc tylko, że Tatarzy mają ruch, piechota na szańcach obronę itp. Dowódcy też nie mieli przypisanych sobie pułków tylko mogli dowodzić jednostkami pozostającymi w ich zasięgu (tylko z ograniczeniem dla danej nacji). Dzięki temu gra poszła tak szybko, że mimo wielkiej skali przez pierwsze dwie godziny zagraliśmy t3 czy nawet 4 tury! Potem tępo trochę zamuliło, bo głowy już nie te, miód przedni no i te ustawiczne rozmowy o nowych zasadach OiM.

Na czerwono szańce i kontrataki sił polsko-litewskich; zielono - tabor kozacki; niebiesko - Turcja; brązowo - Tatarzy.

Bitwa nie mogła być manewrowa tak jak poprzednie. Zasad oblężeń też w zasadzie nie ma. Więc szybko ustaliliśmy co i jak i przystąpiliśmy do przesuwania figurek. Założenie było proste: siły turecko-tatarskie szturmują wały, Polacy, Litwini i Kozacy bronią się za wałami i z dwóch miejsc wychodzą kontrataki: główny przez bramę obozu, lekka jazda (Lisowczycy) między obozem polskim a kozackim. Największy nacisk szedł na tabor kozacki, atakowany z dwóch stron przez potężne siły tureckie. Wozy kruszyły się jeden po drugim, choć do końca (graliśmy jakieś 6 tur) nie zostały w pełni zniszczone. Gdybyśmy grali ze dwa dni, tak jak powinno się grać tak olbrzymia bitwę, pewnie byliby zdobyci. Także lewoskrzydłowa reduta w końcu została zdobyta przez masy janczarów. Działa w reducie strzelały, ale co turę musiały uzupełniać załogę, więc siłą rzeczy strzelały dwa razy wolniej. 

Główna kontrszarża wojsk polsko-litewskich szła samym środkiem, na prawo od redut. Nie graliśmy kunktatorsko, czyli od razu daliśmy szarżę. My to znaczy ja, który wcieliłem się w rolę Chodkiewicza. Gdzieś tak koło drugiej tury "umarłem" i dowodzenie przejął Lubomirski (Miszczu) który tak na początku zażegnywał się od rzucania kośćmi ale ostatecznie nie wytrzymał ;) Pierwsza szarża nie była (bo w sumie nie mogła być) w pełni udana, ale pojawiające się raz razem chorągwie Rzeczypospolitej stopniowo robiły wyłom w siłach tureckich. Tatarzy raczej bali się podchodzić pod szańce, ostatecznie tam było zbyt dużo myłtyków.

 Samiuśki początek od strony RON - w pierwszym ataku 4 chorągwie husarii.

Początek bitwy od strony centrum tureckiego.

 Oblężony i nieco już wyszczerbiony tabor kozacki i niewielki kontratak lisowczyków.


Końcówka bitwy: dwie chorągwie husarskie vs mrowie ordyńców.

Poniżej znajdzie się więcej zdjęć, już bez szczegółowych opisów, ale wcześniej garść podziękowań, bez jakiejś konkretnej kolejności względem zasług.

Robert Kowalski - za posiłki tureckie i umożliwienie zrealizowania bitwy

Robert Kozi Kozłowskie - za jak zawsze doskonałe szańce

Bartek von Berthold - za użyczenie dywizji tureckiej (mam nadzieję że następnym razem wojska pojawią się razem z dowódca ;) )

Zbyszek Zk1944 Krywosz - za dywizje turecką i tatarską i dowodzenie nimi w bitwie

Kamil Miszczu Jasak - za dywizję litewska i przejęcie dowodzenia

Seba Skoscianski za dywizję turecką i dowodzenie nią 

Staszek - za bohaterską obronę taboru kozackiego

Konrad Wallenrod Rakoczy - za pomoc w przesuwaniu figurek

Finn - za pomoc w przesuwaniu figurek

Bonapartysta - za posiłki koronne i pomoc w przesuwaniu figurek 

Michał Wroński - za pomoc przy budowie makiety i całej wystawy

Łukasz Wrona (Pospolite Ruszenie) za udostępnienie do druku wystawy "20 rad dla udających się pod Chocim"

Profil YT "Na bitewnym szlaku" za umożliwienie prezentacji filmu "Chocim 1621"

WARGAMER - za figurki i wymyślenie systemu, dzięki któremu możemy robić takie "rekonstrukcje"

Muzeum Miejskie "Sztygarka" za umożliwienie działalności Klubu Gier Historycznych

Wasil, Lubelak, Cichy - tym razem Was nie było, ale jeśli będę organizował kolejną bitwę, już możecie czuć się zaproszeni.

DEO GRATIAS

Na koniec jeszcze trochę fotek, w kolejności mniej więcej chronologicznej.


 


poniedziałek, 6 września 2021

TRZECIE POWSTANIE 1921

100-rocznicę III Powstania Śląskiego czcimy, a jakże, grą planszową. jest to jeden z dwóch zapowiadanych z tej okazji tytułów i jedyny, który otrzymaliśmy od wydawcy i Autorów do wykorzystania w Klubie i na różnych okolicznościowych eventach. Swoje egzemplarze będzie także można wygrać na VI Turnieju o Buławę Prezydenta Dąbrowy Górniczej, który - o ile covid znowu nie zepsuje nam planów - odbędzie się równo za dwa miesiące (6 listopada 2021).

Gra jest z cyklu, jakie ostatnio preferuję. oczywiście, najbardziej podobają mi się rozbudowane wielogodzinne strategie, ale coraz trudniej znaleźć współchętnego na takie mózgożery. Mniejsze i prostsze (ale nie prostackie!) gry, w stylu tych, jakie proponuje IPN (rewelacyjny "ORP Orzeł" na przykład) albo właśnie Stowarzyszenie Pospolite Ruszenie Ziemi Krakowskiej - gra "Trzecie powstanie 1921" - idealnie pasują do profilu Klubu, który w swoich założeniach ma m.in. edukację historyczną w oparciu o gry planszowe i figurkowe. A do celów edukacyjnych najlepsze są gry, których zasady można wytłumaczyć w kilka, a zagrać w 30-60 minut.

"Trzecie Powstanie 1921" już na samym początku cieszy oko: stosunkowo niewielkie pudełko kryje w sobie wydane na najwyższym poziomie elementy: składaną w formie puzzli planszę wydrukowaną - tak samo jak żetony - na płycie HDF. Karty (po 10 na stronie) też w dotyku zdają się być jakieś takie... drewnopodobne? Jakiś dla mnie wręcz niezauważalny błąd kolorystyczny na niektórych z nich został natychmiast naprawiony przez wydawcę poprzez dosłanie poprawionych kart, łącznie z drobną errata instrukcji. Trzeba wiedzieć, że cała gra oprócz wersji gotowej, niedostępnej jednak w sprzedaży, ma także wersję print&play, do pobrania i samodzielnego wydrukowania (https://pospoliteruszenie.net/powstanie/). W oparciu o wydane materiały (grafiki, prezentacje) sam wydrukuję grę w wersji wielkoformatowej i będę prezentował w ramach lekcji muzealnych, może z lekka modyfikacja (bez wpływu na sama grę) zastępując "wsparcie z Polski" bardziej nam bliskim "wsparciem z Zagłębia".

Gra się sprawnie i przyjemnie. Jedna mechanika, związana z zakazem podglądania wyłożonych przez siebie kart, może się wydawać nieco dziwna, ale tez ma swoje uzasadnienie. Chętnych do spróbowania zapraszam na spotkania Klubu. Tym bardziej, że czekam na jeszcze jedną grę tego samego autorstwa ("Chocim. Potęga husarii"), tematycznie znacznie bliższą memu sercu.






poniedziałek, 24 maja 2021

COVIDOWA DYWIZJA RON vs MOS

 (Relacja ze strony moskiewskiej dostępna TUTAJ)

 W związku z sytuacją pandemiczną tegoroczna Noc Muzeów musiała być znacznie ograniczona, co nie oznacza, że w ramach KGH nie zagraliśmy paru gier dla publiczności. Daniem głównym była gra na poziomie dywizji w "Ogniem i Mieczem": RON (który prowadziłem ja) vs MOSKWA (Zk1944).

Wszelkie preliminaria do bitwy "rozegraliśmy" korespondencyjnie, aż do wyboru taktyk. Odpowiednia mapa, porównania sił, wybory zadań oraz zwiad - wszystko to rozstrzygnęliśmy jeszcze przed spotkaniem na żywo.

Do bitwy doszło na południowy wschód od Połocka, pomiędzy wsią Zaskórki a spaloną przez Tatarów osadą. Wysłane wcześniej podjazdy częściowo rozpoznały siły przeciwnika - w granice Rzeczpospolitej wtargnęła niewielka (59 PS) dywizja moskiewska wraz z sojuszniczym pułkiem kozackim. Także teren wydawał się dogodny dla nas - malownicza dolinka pomiędzy niewielkimi wzgórzami. Niestety - nocą przed bitwą i rankiem spadł obfity deszcz i dolinka zamieniła się w grzęzawisko (bagno dodane w ramach wyboru taktyki za 3 PS). Siły koronne były nieco liczniejsze (63 PS); różnica po wystawieniu bagna wynosiła zaledwie 1 PS, co Zk1944 wykorzystał na losowanie efektu. Wyszła Odwaga na wybranym pułku - na szczęście padło na dragonów pogranicza (czy polowych?), którzy ciągnęli (odważnie, a jak) na końcu armii.

Skład wojsk koronnych:

Dywizja 1649-52 w składzie:

Straż przednia: Pułk jazdy (20 PS)

- 6 x husaria

- 6 x jazda pancerna

- 6 x doborowa jazda z rohatynami

- 6 x jazda kozacka

- 6 x jazda kozacka 

Siły główne: Doborowy pułk jazdy (20 PS)

- 6 x husaria

- 5 x doborowa jazda pancerna z rohatynami

- 5 x doborowa jazda kozacka z rohatynami

- 6 x jazda kozacka

- 6 x jazda kozacka 

Regiment rajtarów (11 PS)

- 6 x opancerzeni rajtarzy

- 6 x rajtarzy

- 6 x rajtarzy

Regiment piechoty nowego typu (3 PS)

- 5 x muszkieterzy

- 3 x muszkieterzy komenderowani

Jednostki dodatkowe:

- 3 x artyleria lekka + oficer

- 4 x dragoni

- 6 x piechota łanowa

- 6 x piechota łanowa 

Dokładny skład armii moskiewskiej będzie możliwy dopiero po zbadaniu rosyjskich archiwów, ale na pewno był pułk jazdy Boriatyńskiego, wspomniany sojuszniczy pułk kozacki, pułk kozaków służebnych, pułk dragonów, dwa działa średnie oraz trzy lekkie. Tu i ówdzie kręcili się jacyś żilcy, zawojewodczicy, rajtarzy - w niewielkich ilościach.

Bitwa miała charakter boju spotkaniowego. Pojawienie się bagna totalnie zakłóciło mój pierwotny plan, którym był atak na centrum - wprawdzie spodziewałem się tam kozackich taborów, ale raczej w dwóch "nitkach", a tymczasem kozacy zablokowali sobą całą przestrzeń między wsią a lasem, zajmując także strefę z polami, których było moim zadaniem tajnym (w "lubelskich" zasadach dywizyjnych, na które graliśmy, nie jest jasno określone, czy do zaliczenia celu Dominacji wystarczy tylko jedno pole czy dwa, które są wystawiane w ramach jednego terenu). W centrum pola bitwy stanęli moi rajtarzy, na prawo od nich pułk jazdy ze straży przedniej, który... miał sie pojawić na lewej flance. Za kozackimi taborami widać było jazdę służebną i jakąś piechotę wraz wystawioną wraz z lekkimi działami na skraju lasu.

Jako koroniarz kompletnie nie umiem grać rajtarami, i szczerze mówiąc nie bardzo miałem na nich pomysł - jeden skwadron ruszył na wprost, drugi (opancerzony) na prawo od bagna z zadaniem wsparcia pułku jazdy, który też odbijał nieco na prawo. Działa kozackie (z taboru) i moskiewskie (z lasu) waliły w nas od pierwszej tury, stopniowo uszczuplając składy.

Po ruchach w I turze

Po pierwszych, rozpoznawczych bojach (czytaj: kanonadzie dział) pojawiły się siły główne oraz jednostki dodatkowe - doborowy pułk jazdy wyszedł w miejscu, gdzie wcześniej miał wyjść ten pułk straży przedniej... Jeździe towarzyszyli dragoni a cała bateria dział lekkich stanęła na wzgórzu. Spodziewałem się głównego ciężaru walk w centrum i na mojej lewej flance, tymczasem moskiewski pułk kniazia Boriatyńskiego razem z żilcami, zawojewodczikami i rajtarami pojawił się dokładnie po drugiej stronie, tłocząc się za wzgórzem. Ta sytuacja spowodowała całkowitą zmianę mojego planu gry i zamiast ataku środkiem, postanowiłem zaatakować na obu flankach: pułk doborowy miał obejść (a może przy okazji też zająć?) Zaskórki i tym samym wyjść na tyły pozycji moskiewskiej, drugi pułk jazdy miał atakować Boriatyńskiego, wykorzystując wzgórze do osłony przed moskiewskimi działami. Rajtarzy raczej pozorowali jakieś manewry w centrum, atakując też piechotę na skraju lasu.

Centrum i prawe skrzydło
Pułk jazdy atakuje Boriatyńskiego - husaria idzie skrajem mapy, wbijając się w rajtarów i zawojewodczików. Pierwsza tura walki wygrana, druga na szczęście... zremisowana, co pozwoliło schować się za wzgórzem.

Centrum i prawe skrzydło
 
Na początku trzeciej tury pojawiła się resztka moich sił, czyli muszkieterzy oraz towarzyszący im łanowi, z zadaniem zajęcia i utrzymania terenów na obu skrajach pola bitwy (czyli zagajniki na lewej flance i ruiny na prawej). Niestety, za Zaskórkami i w samej wsi pojawiła się moskiewska piechota z działkiem, co jednak nie przeszkodziło w kontynuowaniu szarży wojsk koronnych.

Atak lewego skrzydła na wieś i stojącą obok piechotę

Na początku czwartej tury pojawili się kolejni moskwicini (pułk dragonów, ten odważny) - ja już nie miałem niczego w zanadrzu. Ciężkie walki toczyły się na obu skrzydłach. Na obu jeszcze się trzymałem, choć na krawędzi ryzyka zrzucenia poza pole bitwy (zwłaszcza na prawej flance). Na lewej flance piechota obok wsi dostała ciężki łomot, a husaria wtargnęła do wsi. Po obu stronach było jeszcze sporo świeżych sił, które nie zdążyły wziąć udziału w walce. Część z nich zaczęła szturmować lewy (patrząc od strony RON) tabor. Cała moja artyleria od momentu pojawienia się na polu bitwy także ponad bagnem waliła w tabor, co jednak pozwoliło zniszczyć zaledwie jeden wóz (w międzyczasie chyba dwukrotnie uzupełniany nową załogą). 
Dużo gorzej sytuacja wyglądała na mojej prawej flance - przewaga moskiewska na tym skrzydle zdawała się miażdżąca. Moskwa zajęła wzgórze i przypuściła kontratak w centrum.

Koło północy, na początku piątej tury, musieliśmy zaprzestać walk. Koroniarze w tym czasie stracili 15 podstawek. Prawe skrzydło raczej było stracone - za dużo Moskwy - nawet przy pechowych rzutach Zk. Co do lewej flanki to jednak nie byłbym tak pewien sukcesu Moskwy - tam sytuacja jeszcze mogła różnie sie potoczyć i wyjście na tyły taboru nie było niemożliwe. Inna sprawa, że wówczas czekałaby mnie walka z Kozakami, co przy moich, już nieco osłabionych, siłach, też mogło zakończyć się różnie. W momencie przerwania walk koroniarze nie zrealizowali postawionego zadania (zajęcie pola/pól) a Moskwa tak - było nią utrzymanie wsi Zagórki (tu się mogło jeszcze różnie potoczyć - doborowy pułk jazdy spychał wroga a do wsi zbliżali się już dragoni i - w nieco dalszej perspektywie - piechota łanowa i muszkieterzy komenderowani.
4 tura walk
Na prawym skrzydle Moskwa już zajęła wzgórze, husaria walczy na samym skraju stołu
Na lewej flance: pancerni roznieśli piechotę obok wsi, konie husarskie przeskakują płoty, doborowi kozacy szturmują tabor a dragoni cichcem zbliżają sie do Zaskórek.
 
Graliśmy wolno, sporo było gadania. Nie tylko między sobą, ale w związku z tym, że to była bitwa pokazowa, trzeba było także wyjaśniać sytuację przygodnym zwiedzającym. Nic to - mnie sie podobało. W sumie pierwszy raz grałem dywizję na zasadach "lubelskich", zbierając tym samym doświadczenie na przyszłość. Dzięki Zbyszek za fajne spotkanie i nie zapomnijmy, że jestem Ci winien kebaba :) Liczę też na relację uzupełniającą z Twojej strony. Do zobaczenia przy następnej okazji.