21 marca AD 2026 pojawili się w Krakowie regimentarze w osobach: Zbyszek, Paweł, Radek (z Czech), Kamil, Daniel no i ja. Podzieliliśmy się stronami, zbudowaliśmy makietę pola bitwy (tu największa zasługa Zbyszka, to jego był model zarówno klasztoru (w wersji 4D, z elementami dźwiękowymi) i samej Częstochowy (tu raczej miałem nieco inne, bardziej że tak powiem wiejskie wyobrażenie, ale ufortyfikowane miasto w klimacie trochę średniowiecznego zamku tez miało swój urok.
Nie była to nasza największa bitwa, jaką zrobiliśmy, choć na pewno jedna z najbardziej malowniczych. Widać to zwłaszcza na wybranych przez mnie fotkach, przede wszystkim autorstwa Roberta Szczeliny który wokół stołu szalał ze statywem, ale i naszych, robionych komórkami. Wrzucam ich wybór nie podpisując która jest kogo, ale żeby była jasność - te najlepsze są właśnie Roberta i warto je choćby w tej formie uwiecznić. Z niektórych wykadrowałem mniejsze fragmenty.
(Tu oczywiście w wyobraźni trzeba sobie odwrócić jedną z mapek o 90 stopni)
Szkic bitwy można zobaczyć powyżej. W rogu makiety stał klasztor jasnogórski, obsadzony polską załogą. Było w sumie dwóch Kordeckich :) (choć jeden, ten przed bramą, w habicie ojca trynitarza, wykupującego jeńca od luterańskiego pastora), cała ekipa sienkiewiczowskiego "Ogniem i Mieczem" (Zagłoba, Podbipięta, Skrzetuski i Wołodyjowski) trochę mnichów i polskiej piechoty wraz z artylerią.
Wokół klasztoru rozciągały się szwedzkie siły oblężnicze, w postaci kilkunastu w sumie dział (z tego połowa to średnie), kilka (nie pamiętam dokładnie, ale pewnie z osiem) regimentów piechoty, dwa regimenty rajtarów oraz dwa skwadrony polskiej jazdy kozackiej, która przeszła na stronę wroga. W stronę twierdzy zmierzały też posiłki w postaci potężnej kolumbryny i pieszego regimentu królowej, pod Fromholdem Wolffem, tego, który po bitwie pod Wojkowicami Kościelnymi przeszedł na stronę pludraków.
Scenariusz zaczął się od oblężenia klasztoru. Drogą zmierza ku twierdzy piechota z kolubryną (na fotce nie powinno być tego "m" ;) ). Dwa regimenty rajtarów zaraz ruszą im na spotkanie w celu osłony przed spodziewanym nadejściem jazdy koronnej, która będzie wchodziła na koniec 2 tury. Z kolei na koniec 3 tury od południa (czerwona strzałka) pojawi się polska piechota, łanowi, chłopi, górale i reszta hultajstwa.)
Poniżej posiłki dla Szwedów z kolubryną. Na czele idzie dowódca z oryginalnym sztandarem regimentu gwardii, który do dziś zachował się w szwedzkich zbiorach.
Powyżej widać Żyda i karczmarki obserwujących przemarsz wojsk.
Poniżej szwedzkie dowództwo deliberuje nad sposobem zdobycia twierdzy. Figurki przedstawiają dwóch głównych organizatorów bitwy, Zbyszka i mnie. No cóż, każdy ma taki pomnik na jaki zasługuje ;)
Na odsiecz twierdzy z dwóch stron zmierzały siły polskie: od północy regularna dywizja koronna (doborowy pułk jazdy, pułk jazdy, regiment rajtarów, regiment dragonów i pułk pospolitego ruszenia) od południa zaś chłopi, górale, hajducy i piechota łanowa.
Pierwsze dwie-trzy tury to był obustronny ostrzał artyleryjski i pierwsze próby podejścia pod twierdzę. W "Ogniem i Mieczem" nie ma zasad oblężeń, więc trochę kombinowaliśmy ad hoc, oczywiście z zachowaniem rozsądku i grywalności. Nauczeni doświadczeniem z wcześniejszych bitew trochę ograniczyliśmy moc artylerii, żeby nie zdominowała pola bitwy. Ogień ze szwedzkich dział, a potem także muszkietów zbliżającej się piechoty stopniowo wykruszał załogę. Pod koniec drugiej tury zgodnie ze scenariuszem pojawiła się jazda polska. Jednym z jej celów było niedopuszczenie kolubryny pod jasną Górę, stąd najbardziej prawostronny pułk pospolitaków ruszył wprost na szwedzka kolumnę, która już zbliżała się do Częstochowy. Razem z wolontarzami ruszył także regiment rajtarów i jeden z pułków jazdy, żeby zneutralizować regimenty szwedzkiej rajtarii, które od pierwszej tury szły na pomoc nadciągającej piechocie. W czwartej-piątej turze gry doszło do starcia. Drugi pułk jazdy i dragonia ominęły zagajnik z drugiej strony i ruszyły wprost na szwedzkie pozycje.
Poniżej jeszcze garść fotek. Są tak świetnie (zwłaszcza te Roberta) ze żal ich nie pokazać, choć i tak daje tylko wybór.
Grało się, jak myślę, przyjemnie. Były może ze dwie napinki, ale udało się jakoś rozwiązać :) Gra nie była turniejowa tylko towarzyska, więc miała nam dać radochę. I dała. na tyle, że aż chciałoby się zorganizować kolejną :).
Udział wzięli:
Po stronie szwedzkiej: Zbigniew "Kaduceusz" Binkowski, Paweł Cwalina i Radek Pustina.
Po stronie polskiej: Jarosław "Krajarek" Krajniewski, Kamil Szyjkowski i Daniel Oleszek.
WIELKIE DZIĘKI PANOWIE
Oczywiście nic by się nie odbyło gdyby nie Kamil MISZCZU Jasak - wielkie dzięki.
Do zobaczenia przy bitewnym stole.















































































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz