czwartek, 18 czerwca 2015
środa, 17 czerwca 2015
OD PRZYBYTKU GŁOWA NIE BOLI... przynajmniej na razie
W ramach zbliżającego się wielkiego wakacyjnego eventu, o którym więcej napiszę za dni parę, zakupiłem do naszego klubu kilka nowych tytułów. Oto one:
plus jeszcze numer 116 czasopisma "Vae Victis" z grą KIRCHOLM 1605.
Więcej o poszczególnych tytułach napiszę, jak już będę miał coś do powiedzenia, bo na razie mam za sobą jedynie etap rozpakowywania pudełek. Jest moc.
COMMANDS & COLORS Napoleonics
WON BY THE SWORD
MANOEUVRE
BLOCKS IN THE EAST
Więcej o poszczególnych tytułach napiszę, jak już będę miał coś do powiedzenia, bo na razie mam za sobą jedynie etap rozpakowywania pudełek. Jest moc.
poniedziałek, 15 czerwca 2015
INDUSTRIADA - relacja
Zacząć muszę od tego, ze tym razem ludzi było mało. Czytaj: bardzo mało. Najmniej ze wszystkich naszych muzealnych imprez w ostatnich latach. Zdaje się, że nawet na kopalnię można było wejść bez rezerwacji, co w ostatnich latach się nie zdarzało. Nie wiem, może to ten upał spowodował że ludzie woleli smażyć się nad jeziorem. A po południu pójść do Parku Hallera na piwo i T.LOVE. Ale dla nas, chroniących się przed żarem z nieba w chłodnych murach Muzeum, miało to pewne dobre strony. Mniej publiczności oznaczało też mniej gadania, za to więcej przyjemności z gry. Dość powiedzieć, że chyba po raz pierwszy na organizowanej imprezie miałem możliwość osobiście zasiąść przy planszy lub makiecie.
Głównym punktem programu był tego dnia BATTLEGROUP: KURSK. Nic dziwnego - skoro impreza nazywała się INDUSTRIADA, to trzeba było jakoś do zabytków techniki nawiązać. Stół opanowany był przez dwóch Przemków, ja się specjalnie nie zagłębiałem w rozgrywkę. Wiem tylko, ze rozegrano chyba dwie gry w realiach 1945 roku, pomiędzy Niemcami a Sowietami. Ale mogę się mylić. Sceneria była, że tak powiem, miejska. W tym samym czasie na drugim stole rozgrywała się druga bitwa drugowojenna. System tym razem OWW II, makiety z OiM, więc sceneria bardziej "wiejska" - drewniane domki gdzieś na zapadłej Ukrainie, choć do walki przeciw Niemcom stanęli... Amerykanie. Cóż, mogło być i tak.
Ja tymczasem zasiadłem razem z Khamulem nad niewielką planszą do NYBORGA (w systemie MOUNT&PIKE). Dobrze, ze to było z samego rana, kiedy szare komórki jeszcze funkcjonowały jako tako. Nie wiem, czy Khamul był usatysfakcjonowany z gry, bo ja potraktowałem grę bardziej rozrywkowo i szarżowałem tam, gdzie zdrowy na umyśle dowódca dwa razy by się zastanowił, ale to w końcu tylko zabawa. Mam pewien pomysł na następne spotkanie, ale o tym cicho sza! Grze przypatrywał się - dość aktywnie, bo zaczął nawet dowodzić lewym skrzydłem szwedzkim - Kevin, który tak zasmakował w keksówkach, że chwilę później zasiadł do BATTLE FOR MOSCOW.
Mnie z kolei udało się znaleźć trzech chętnych do BOŻEGO IGRZYSKA. Jak dla mnie - ulubiona gra planszowa. Ma swoje uproszczenia, jedną rzecz chyba zagraliśmy trochę źle (instrukcja daje pewną możliwość interpretacji a my to chyba zinterpretowaliśmy źle), ale gra się rewelacyjnie. Zabawa tak dobra jak przy przednim węgrzynie. Te dyskusje Panów Braci, próba zawiązania sojuszu Radziwiłłów z Pacami, pokrzyżowana przez Leszczyńskich... sam miód. I co najważniejsze - udało nam się uratować Rzeczypospolitą przed upadkiem! Największe zagrożenie szło tradycyjnie od strony szwedzkiej (potem pruskiej), Moskwa właściwie się nie liczyła, ja na Ukrainie dzielnie (i skutecznie) odpierałem ataki Kozaków (raz się zbuntowali). Największe zagrożenie w pewnym momencie sprawili Turcy, którzy najechali cesarstwo, a odsiecz Armii Koronnej nie przyniosła spodziewanego rezultatu (zabrakło nie wiele, czyli zniszczenia jednej kostki przeciwnika).
Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, zostało nieco więcej niż godzina czasu, więc postanowiliśmy z Norbertem zagrać jeszcze szybkli podjazd w OGNIEM I MIECZEM. Szwedzi (za 6 punktów) bronili wioski przed 8-punktowym bojowym podjazdem siedmiogrodzkim. Wioska została złupiona, rajtarzy wycięci w pień, ale dragonów nie było jak wykurzyć z zabudowań. Właściwie nawet nie próbowałem. Niestety, popełniłem jeden błąd w planowaniu i zostawiłem swojego dowódcę w skutecznym zasięgu broni kompani dragonów, na dodatek z flanki. Nie mógł tego przeżyć.. Gdyby nie to, zwycięstwo byłoby niemal całkowite - być może podjąłbym nawet próbę wyrzucenia pludraków z zabudowań. Choć trzeba przyznać, że tego wieczoru miałem wyjątkowe szczęście w kościach. A raczej - to Norbert miał wybitnego pecha (mniej więcej jak ja rano przy Nyborgu, gdzie na śmierć dowódcy trzeba było wyrzucić "9", to wyrzuciłem i to kilka razy; trzeba przyznać że miałem dobry dzień na likwidację dowódców...). Przejeżdżając przez wioskę skwadron nadwornej jazdy kopijniczej dostał dwie salwy z bliskiej odległości we flankę, co skończyło się... jedną stratą. Niemal nienaruszeni przeszli przez wieś i zmietli działko i dwie kompanie rajtarów. Miodzio, choć przez stratę mojego dowódców walka skończyła się chyba remisem (nie liczyliśmy dokładnie).
Tymczasem za oknem, w pełnym skwarze, działy się inne rzeczy. ACEBO na swoim stosiku próbował zachęcać gości do grania w różne planszówki. Potem zaczęły się koncert - HAŃBĘ słyszałem tylko przez okna ( i to z takiego miejsce, że z punktu widzenia zasad OiM nie miałbym możliwości nie tylko ich zaszarżować, ale byliby także poza zasięgiem widoczności:) Kiedy w końcu wyszedłem żeby ich posłuchać, zeszli ze sceny. Ponoć było super - kumpel kupił od nich dwie płytki, to sobie posłucham. Na razie pozostaje tylko YouTube (polecam, poszukajcie sobie). Nasza muzealna impreza kończyła się o 21 (13 godzin w pracy, od 8 rano!!!) więc z czystym sumieniem mogłem czekać na wisienkę na torcie, a był nią... koncert ZIELONYCH ŻABEK. Dawno, dawno temu, widziałem ich jako GA-GA na słynnym koncercie w Jahrocinie w roku '92. Kto nie był, też może znaleźć na YT - takie to mamy dobrodziejstwo internetu. Ale, mimo żem rasta, to jednak muzycznie dorastałem w cieniu takich legend jak słynny koncert ŻIELONYCH ŻABEK w Jahrocinie w roku '88. Kurde, nie zawiodłem się!!! Pogadałem trochę ze Smalcem, powspominaliśmy paru wspólnych znajomych. Atmosfera była jak na jahrocińskim rynku ćwierć wieku temu. Punki z budowlunki jak za dawnych lat. Kolorowe irokezy, ramoneski, ogólny nastrój taki, że punk jednak not dead. Koncert taki, że publika omal sceny nie rozwaliła - ochroniarze w pewnym momencie nawet przestali już chyba reagować. W sumie był spokój - owe ćwierć wieku temu pewnie przyszli by skini i tak spokojnie by nie było. No, ale mamy XXI wie i Duda wygrał wybory. Coś się w kraju zmienia...
Cytat dnia: podchodzi do mnie szef i mówi: - i co Jarek, miałbyś taki koncert w muzeum w Będzinie?
Fakt, w tym samy czasie w Będzinie grała Doda czy coś w tym stylu. A kultura tu podobno jest. Świadczy o tym nasz wspaniały dom kultury.
To tyle. Do zobaczenia na kolejnej imprezie (wakacje już niedługo!).
Oczywiście wielkie dzięki za pomoc i przybycie: Przemos19 za pokaz BATTLEGROUPA, Khamul za cierpliwość przy wyjaśnianiu zawiłości M&P, Maciek za wierne przychodzenie do naszego klubu, zawsze z jakimś kolegą no i oczywiście Norbert, za całokształt i owocną współpracę. BIG UP!
fot. Khamul
fot. Khamul & Muzzy
Mnie z kolei udało się znaleźć trzech chętnych do BOŻEGO IGRZYSKA. Jak dla mnie - ulubiona gra planszowa. Ma swoje uproszczenia, jedną rzecz chyba zagraliśmy trochę źle (instrukcja daje pewną możliwość interpretacji a my to chyba zinterpretowaliśmy źle), ale gra się rewelacyjnie. Zabawa tak dobra jak przy przednim węgrzynie. Te dyskusje Panów Braci, próba zawiązania sojuszu Radziwiłłów z Pacami, pokrzyżowana przez Leszczyńskich... sam miód. I co najważniejsze - udało nam się uratować Rzeczypospolitą przed upadkiem! Największe zagrożenie szło tradycyjnie od strony szwedzkiej (potem pruskiej), Moskwa właściwie się nie liczyła, ja na Ukrainie dzielnie (i skutecznie) odpierałem ataki Kozaków (raz się zbuntowali). Największe zagrożenie w pewnym momencie sprawili Turcy, którzy najechali cesarstwo, a odsiecz Armii Koronnej nie przyniosła spodziewanego rezultatu (zabrakło nie wiele, czyli zniszczenia jednej kostki przeciwnika).
fot. Muzzy
Tymczasem za oknem, w pełnym skwarze, działy się inne rzeczy. ACEBO na swoim stosiku próbował zachęcać gości do grania w różne planszówki. Potem zaczęły się koncert - HAŃBĘ słyszałem tylko przez okna ( i to z takiego miejsce, że z punktu widzenia zasad OiM nie miałbym możliwości nie tylko ich zaszarżować, ale byliby także poza zasięgiem widoczności:) Kiedy w końcu wyszedłem żeby ich posłuchać, zeszli ze sceny. Ponoć było super - kumpel kupił od nich dwie płytki, to sobie posłucham. Na razie pozostaje tylko YouTube (polecam, poszukajcie sobie). Nasza muzealna impreza kończyła się o 21 (13 godzin w pracy, od 8 rano!!!) więc z czystym sumieniem mogłem czekać na wisienkę na torcie, a był nią... koncert ZIELONYCH ŻABEK. Dawno, dawno temu, widziałem ich jako GA-GA na słynnym koncercie w Jahrocinie w roku '92. Kto nie był, też może znaleźć na YT - takie to mamy dobrodziejstwo internetu. Ale, mimo żem rasta, to jednak muzycznie dorastałem w cieniu takich legend jak słynny koncert ŻIELONYCH ŻABEK w Jahrocinie w roku '88. Kurde, nie zawiodłem się!!! Pogadałem trochę ze Smalcem, powspominaliśmy paru wspólnych znajomych. Atmosfera była jak na jahrocińskim rynku ćwierć wieku temu. Punki z budowlunki jak za dawnych lat. Kolorowe irokezy, ramoneski, ogólny nastrój taki, że punk jednak not dead. Koncert taki, że publika omal sceny nie rozwaliła - ochroniarze w pewnym momencie nawet przestali już chyba reagować. W sumie był spokój - owe ćwierć wieku temu pewnie przyszli by skini i tak spokojnie by nie było. No, ale mamy XXI wie i Duda wygrał wybory. Coś się w kraju zmienia...
fot.Muzzy
Fakt, w tym samy czasie w Będzinie grała Doda czy coś w tym stylu. A kultura tu podobno jest. Świadczy o tym nasz wspaniały dom kultury.
To tyle. Do zobaczenia na kolejnej imprezie (wakacje już niedługo!).
Oczywiście wielkie dzięki za pomoc i przybycie: Przemos19 za pokaz BATTLEGROUPA, Khamul za cierpliwość przy wyjaśnianiu zawiłości M&P, Maciek za wierne przychodzenie do naszego klubu, zawsze z jakimś kolegą no i oczywiście Norbert, za całokształt i owocną współpracę. BIG UP!
wtorek, 2 czerwca 2015
INDUSTRIADA
Będzie się działo....
Choć INDUSTRIADA to głównie święto zabytków techniki, to i w temacie gier w naszym przymuzealnym KLUBIE GIER sporo będzie się działo.
Przede wszystkim - jako danie główne - pokaz systemu bitewnego dotyczącego II wojny światowej - BATTLEGROUP. Poza tym stoły z OGNIEM I MIECZEM i różnymi planszówkami (od ACEBO). mam też nadzieję, że uda się zaprezentować dość hardcorowy system na heksach - MUSKET & PIKE. A to wszystko już 13 czerwca w sobotę.
Choć INDUSTRIADA to głównie święto zabytków techniki, to i w temacie gier w naszym przymuzealnym KLUBIE GIER sporo będzie się działo.
Przede wszystkim - jako danie główne - pokaz systemu bitewnego dotyczącego II wojny światowej - BATTLEGROUP. Poza tym stoły z OGNIEM I MIECZEM i różnymi planszówkami (od ACEBO). mam też nadzieję, że uda się zaprezentować dość hardcorowy system na heksach - MUSKET & PIKE. A to wszystko już 13 czerwca w sobotę.
poniedziałek, 18 maja 2015
NOC MUZEÓW 2015
Pierwsza tegoroczna większa impreza naszego KLUBU GIER już zakończona. W ramach Nocy Muzeów w dąbrowskiej "Sztygarce" mieliśmy możliwość pokazania kilku ciekawych starć.
Tym razem, dzięki Torgillowi i Gregorusowi, chłopakom z INSTYTUTU GIER i twórcom systemu "Bogowie wojny - Napoleon" to nie "Ogniem i Mieczem" było na pierwszym planie. Rzeczywiście - już sama makieta do bitwy w BW-N robiła wrażenie. Aż gęsto od różnorodnych terenów. Ktoś nawet zwrócił uwagę, że teren przypomina.... Trójkąt Trzech Cesarzy. fakt, w bitewniakach chyba rzadko zdarzają sie jednocześnie dwie rzeki.
Sama bitwa była tyleż duża (mniej więcej korpus francuski vs austriacki) co nierozstrzygnięta. Tak to jednak bywa w czasie pokazów - mało gry, dużo opowiadania.
W tym samym czasie na sąsiednich stołach toczyły się zażarte walki w ramach systemu OWW II oraz nasze muzealne drewniaki.
Już niedługo kolejna impreza - święto śląskich zabytków techniki INDUSTRIADA. Podobnie jak w ubiegłym roku, i tym razem dość wyraźnie zaznaczymy swoją obecność. Pewnie zabraknie BW-N (chyba że chłopaki przyjadą w ramach wolontariatu :), za to większy nacisk połozymy na systemy związane z II wojną światową. Szczegóły wkrótce.
Chciałbym bardzo podziękować wszystkim przybyłym na nasze spotkanie. Kilku gości się nie spodziewałem, ale miło było poznać. Szczególne podziękowania dla twórców "Napoleona" że przyjechali pokazać nam swoja grę oraz członków KLUBU GIER, za to, że zawsze mogę na Was liczyć. Do zobaczenia wkrótce.
PS Zanim zebrałem się, aby skrobnąć te kilka słów, kilka fotorelacji już zdążyło się ukazać. Polecam Waszej uwadze:
blog WARHOŁA
STRATEGIE 23 PAL
BOGOWIE WOJNY
strona SZTYGARKI
Tym razem, dzięki Torgillowi i Gregorusowi, chłopakom z INSTYTUTU GIER i twórcom systemu "Bogowie wojny - Napoleon" to nie "Ogniem i Mieczem" było na pierwszym planie. Rzeczywiście - już sama makieta do bitwy w BW-N robiła wrażenie. Aż gęsto od różnorodnych terenów. Ktoś nawet zwrócił uwagę, że teren przypomina.... Trójkąt Trzech Cesarzy. fakt, w bitewniakach chyba rzadko zdarzają sie jednocześnie dwie rzeki.
Sama bitwa była tyleż duża (mniej więcej korpus francuski vs austriacki) co nierozstrzygnięta. Tak to jednak bywa w czasie pokazów - mało gry, dużo opowiadania.
W tym samym czasie na sąsiednich stołach toczyły się zażarte walki w ramach systemu OWW II oraz nasze muzealne drewniaki.
Już niedługo kolejna impreza - święto śląskich zabytków techniki INDUSTRIADA. Podobnie jak w ubiegłym roku, i tym razem dość wyraźnie zaznaczymy swoją obecność. Pewnie zabraknie BW-N (chyba że chłopaki przyjadą w ramach wolontariatu :), za to większy nacisk połozymy na systemy związane z II wojną światową. Szczegóły wkrótce.
Chciałbym bardzo podziękować wszystkim przybyłym na nasze spotkanie. Kilku gości się nie spodziewałem, ale miło było poznać. Szczególne podziękowania dla twórców "Napoleona" że przyjechali pokazać nam swoja grę oraz członków KLUBU GIER, za to, że zawsze mogę na Was liczyć. Do zobaczenia wkrótce.
PS Zanim zebrałem się, aby skrobnąć te kilka słów, kilka fotorelacji już zdążyło się ukazać. Polecam Waszej uwadze:
blog WARHOŁA
STRATEGIE 23 PAL
BOGOWIE WOJNY
strona SZTYGARKI
wtorek, 5 maja 2015
TAKTYKA I STRATEGIA nr 40/2015
To nie jest recenzja, ale kilka refleksji po zapoznaniu się z najnowszym numerem (40, a więc nieco jubileuszowym) TAKTYKI I STRATEGII. Nie czytuję pisma regularnie, choć obserwuję od samego początku i część numerów posiadam. Od jakiegoś czasu wydawało mi się coraz bardziej niszowe, przeznaczone tylko dla samych graczy, i to na dodatek takich, co już posiadają gry wydane przez "TiS". Może i nie jest to jakaś większa wada - choć czytelników taka polityka pisma raczej nie przysparza - ale brakowało mi coraz bardziej ciekawych artykułów, nazwijmy to, ogólnohistorycznych. Tym większe moje zdumienie - i nie ukrywam: radość - gdy rozfoliowałem ostatni numer. Pierwsza rzecz: nareszcie po latach pełna gra, to znaczy plansza, żetony i instrukcja (!) w jednym numerze. Po drugie - ale to już bardziej subiektywne - interesujące nie tematy: Crecy, Mokra... Od razu pomyślałem, żeby o tym tutaj napisać.
Po paru dniach przyszło nieco otrzeźwienia. Po pierwsze - owa PEŁNA GRA. Nie będę recenzował, bo jeszcze nie grałem, ale podtrzymuję pierwszy zachwyt nad samym faktem jej wydania. Trochę ostudziły mnie niedokładności w instrukcji - nie wiem czy część zasad mam sobie sam domyśleć czy też będą publikowane w następnych numerach. Chodzi np. o kwestie ładunku na statkach: są żetony (tak się przynajmniej domyślam, bo pewności nie ma, ze żetony obrazujące pistolety, sztabki złota i in. dotyczą tej właśnie gry) są też informacje na kartach okrętu, ale w instrukcji o tym ani słowa. Z kolei z drugiej strony w instrukcji jest mowa o produkcji i naprawie okrętów w portach (łącznie z jakimiś punktami produkcji) ale nie wiadomo dokładnie jak to ma się odbywać. Sam pomysł na uproszczoną grę o walkach żaglowców uważam za strzał w dziesiątkę, choć powtarzam: jeszcze nie grałem, więc co do mechaniki wypowiedzieć się nie mogę. Ale fajnie, ze za te kilkanaście złociszy mamy wreszcie kompletną grę a nie tylko jakieś scenariusze do tytułów, które musimy kupić.
CRECY - z racji moich historycznych zainteresowań, jedna z ulubionych moich bitew w dziejach świata. Dwa scenariusze, plus tekst historyczny. Jak zobaczyłem mapkę (w artykule, nie do gry) od razu skojarzyła mi się wydana przez BELLONĘ książka z serii "Bitwy - Kampanie - Dowódcy": CRECY 1346. Autor książki i artykułu ten sam. Wziąłem i porównałem - to jest dokładnie to samo!!! (to znaczy - artykuł jest fragmentem książki, słowo w słowo, co do akapitu). W dobrej wierze zakładam, że zarówno Autor, jak i Wydawnictwo, wiedzą o tym zabiegu. Choć jako czytelnik (i klient) jestem lekko rozczarowany. I mimo wszystko brakuje mi tej informacji, że artykuł nie jest artykułem, a jedynie fragmentem wydanej wcześniej książki.
Wreszcie MOKRA - tutaj tylko mapka i scenariusze, bez specjalnie dedykowanego artykułu. Może to odpowiedź na samodzielną grę wydaną przez Adama Niechwieja (Strategemata)? Nie wiem, ale mapka mnie zauroczyła. Sam temat bitwy jest mi bliski i chętnie zagram, zwłaszcza że na szczęście akurat zasady do systemu B-35 mam. Jeszcze raz powtarzam - mapka mnie zauroczyła, co nie zmienia faktu, że zastosowanie tego samego triku (podłożona pod heksy szachownica różnorodnych pól) w przypadku mapki do CRECY już nie pasuje, chociaż i tam dość malowniczo to wygląda.
To tyle - jak znam życie numer będzie dostępny w sprzedaży przez kilka najbliższych tygodni, więc każdy chętny zdoła uciułać te 16,90 zł. Warto.
Po paru dniach przyszło nieco otrzeźwienia. Po pierwsze - owa PEŁNA GRA. Nie będę recenzował, bo jeszcze nie grałem, ale podtrzymuję pierwszy zachwyt nad samym faktem jej wydania. Trochę ostudziły mnie niedokładności w instrukcji - nie wiem czy część zasad mam sobie sam domyśleć czy też będą publikowane w następnych numerach. Chodzi np. o kwestie ładunku na statkach: są żetony (tak się przynajmniej domyślam, bo pewności nie ma, ze żetony obrazujące pistolety, sztabki złota i in. dotyczą tej właśnie gry) są też informacje na kartach okrętu, ale w instrukcji o tym ani słowa. Z kolei z drugiej strony w instrukcji jest mowa o produkcji i naprawie okrętów w portach (łącznie z jakimiś punktami produkcji) ale nie wiadomo dokładnie jak to ma się odbywać. Sam pomysł na uproszczoną grę o walkach żaglowców uważam za strzał w dziesiątkę, choć powtarzam: jeszcze nie grałem, więc co do mechaniki wypowiedzieć się nie mogę. Ale fajnie, ze za te kilkanaście złociszy mamy wreszcie kompletną grę a nie tylko jakieś scenariusze do tytułów, które musimy kupić.
CRECY - z racji moich historycznych zainteresowań, jedna z ulubionych moich bitew w dziejach świata. Dwa scenariusze, plus tekst historyczny. Jak zobaczyłem mapkę (w artykule, nie do gry) od razu skojarzyła mi się wydana przez BELLONĘ książka z serii "Bitwy - Kampanie - Dowódcy": CRECY 1346. Autor książki i artykułu ten sam. Wziąłem i porównałem - to jest dokładnie to samo!!! (to znaczy - artykuł jest fragmentem książki, słowo w słowo, co do akapitu). W dobrej wierze zakładam, że zarówno Autor, jak i Wydawnictwo, wiedzą o tym zabiegu. Choć jako czytelnik (i klient) jestem lekko rozczarowany. I mimo wszystko brakuje mi tej informacji, że artykuł nie jest artykułem, a jedynie fragmentem wydanej wcześniej książki.
Wreszcie MOKRA - tutaj tylko mapka i scenariusze, bez specjalnie dedykowanego artykułu. Może to odpowiedź na samodzielną grę wydaną przez Adama Niechwieja (Strategemata)? Nie wiem, ale mapka mnie zauroczyła. Sam temat bitwy jest mi bliski i chętnie zagram, zwłaszcza że na szczęście akurat zasady do systemu B-35 mam. Jeszcze raz powtarzam - mapka mnie zauroczyła, co nie zmienia faktu, że zastosowanie tego samego triku (podłożona pod heksy szachownica różnorodnych pól) w przypadku mapki do CRECY już nie pasuje, chociaż i tam dość malowniczo to wygląda.
To tyle - jak znam życie numer będzie dostępny w sprzedaży przez kilka najbliższych tygodni, więc każdy chętny zdoła uciułać te 16,90 zł. Warto.
NOC MUZEÓW 2015 - zapowiedź
Wiosna przyszła, a wraz z nią sezon na imprezy, festyny i pikniki. Na niektórych z nich ne zabraknie i naszego KLUBU GIER. W Siewierz już byliśmy - dzięki współpracy z Khamulem udało nam się rozegrać dwie bitwy pod Wojkowicami Kościelnymi.
Najbliższe spotkanie to oczywiście pierwszy czwartek miesiąca (7 maja) ale zaraz potem zapraszam na NOC MUZEÓW. Oprócz tradycyjnej już potyczki w OGNIEM I MIECZEM będzie można zapoznać się z najnowszym polskim systemem bitewnym: BOGOWIE WOJNY - NAPOLEON. Temat jak najbardziej świeży, bo nawet sam podręcznik ukazał się dopiero z końcem kwietnia tego roku. Niewykluczone też, że będą jakieś gardcorowe (heksowe) planszówki. W każdym razie - SERDECZNIE ZAPRASZAM!!!
Fotki: STRATEGIE 23 PAL.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















