Teraz tylko fotki, już bez opisu, z drugiego aparatu (fot. Maciek Muzzy Mazur - dzięki).
wtorek, 18 września 2018
poniedziałek, 17 września 2018
IV TURNIEJ O BUŁAWĘ PREZYDENTA DĄBROWY GÓRNICZEJ
Tak jak większość uczestników turnieju, tym razem zmierzałem do Dąbrowy Górniczej z dalszych stron. Jeszcze przed świtem zebrałem się z gór, żeby przed 9 być w Muzeum. Pogoda była fantastyczna, czego mógł doświadczyć każdy tego dnia podróżujący w drodze na nasz turniej :)
Zgodnie z planem zaczęliśmy parę minut po 10. Chociaż nie.... jedna para (Pułkownik vs Robson) zaczęła już pół godziny wcześniej (rzucone wyzwanie i jednocześnie walka w ramach ligi krakowskiej). Po zebraniu wszystkich kart gracza, ucieszyłem się, bo było ich parzyście. Jednak radość była przedwczesna, bo gdy już wszyscy wybrali stołu nagle obudził się Rotmistrz Skoscianski i spytał, z kim ma grać. czyli jednak nieparzyście. A że tym razem nie zapewniłem sobie żadnego zastępcy, musiałem także stanąć w szranki na szybko skleconym małym (9PS) podjazdem koronnym. Dość szybko zostałem sprowadzony do parteru (w zasadzie: do narożnika) i skończyło się na 1:5 (teraz wiem, że na 2:4 mógłbym wyciągnąć, no ale...).
Już w tej pierwszej serii bitew padł jeden "historyk", których w sumie w całym turnieju było aż cztery. Z tego dwa zaliczył SaKage (raz na 0:6, raz na 6:0).
W sumie w każdej serii bitew odbyło się 7 pojedynków.
I SERIA:
Jak to zwykle bywa, już po pierwszej serii wyklarowała się czołówka stawki: Olbracht 6 punktów, Skoscianski i Miszczu po 5.
II SERIA:
Po dwóch bitwach pierwsza trójka przedstawiała się następująco: Olbracht, Cichy, Skoscianski. Cichy po poznaniu przeciwnika: Ku..., to po to z nim z Warszawy tyle jechałem, żebyśmy teraz mieli grać przeciwko sobie... :)
III SERIA finałowa:
Na fotkach oprócz graczy pojawiają się także przyszli dowódcy armii Ogniem i Mieczem, obaj ostro malują (RON i Tatarów) - mam nadzieję że na kolejnym turnieju spotkamy się już w innym charakterze.
W sumie niewiele brakowało, aby to Skoscianski - po raz trzeci - zgarnął główną nagrodę - Buławę. Ostatecznie przegrał z Olbrachtem na małe punkty. oto ostateczna klasyfikacja:
Dziękuję wszystkim za przybycie i udział w turnieju. Znowu nie dobiliśmy do 20 uczestników, ale i tak frekwencja była myślę sobie nie najgorsza (razem ze mną 14 graczy). Paru stałych bywalców, paru nowych. Szczególne pozdrowienia dla ekipy z Bitewnego Zgiełku - zaglądam na Waszą stronę od lat, teraz miałem okazję poznać.
Widzimy się, przynajmniej z częścią, już za 2 tygodnie na Polach Chwały!
Zaoczne podziękowania dla Rahumene, z którego bazy terenów mogliśmy korzystać (moich by nie starczyło na duży turniej).
Podzięki dla sponsorów nagród: Muzeum/UM za replikę XVII-wiecznej buławy hetmańśkiej; Tomek Gonet z katowickiego IPN za wielkie pudła z grami i publikacjami, no i Wargamer za kubki, koszulki i figurki modeli specjalnych. Wszystko znalazło się w dobrych rękach.
PS 1 - brakuje w relacji jeszcze zdjęć finałowych (grupowe i z buławą) - wrzucę jak dostanę.
PS 2 - pewnie wiecie, że weszło w życie coś, co się nazywa RODO. Jakiś taki blady strach padł na różne instytucje. Nie wiem, czy w związku z tym nie powinienem mieć jakiejś Waszej pisemnej zgody na publikację powyższych zdjęć. Jeśli ktoś sobie nie życzy - proszę o info.
To się nazywa głód gry - Robson vs Pułkownik na pół godziny przed rozpoczęciem turnieju
Zgodnie z planem zaczęliśmy parę minut po 10. Chociaż nie.... jedna para (Pułkownik vs Robson) zaczęła już pół godziny wcześniej (rzucone wyzwanie i jednocześnie walka w ramach ligi krakowskiej). Po zebraniu wszystkich kart gracza, ucieszyłem się, bo było ich parzyście. Jednak radość była przedwczesna, bo gdy już wszyscy wybrali stołu nagle obudził się Rotmistrz Skoscianski i spytał, z kim ma grać. czyli jednak nieparzyście. A że tym razem nie zapewniłem sobie żadnego zastępcy, musiałem także stanąć w szranki na szybko skleconym małym (9PS) podjazdem koronnym. Dość szybko zostałem sprowadzony do parteru (w zasadzie: do narożnika) i skończyło się na 1:5 (teraz wiem, że na 2:4 mógłbym wyciągnąć, no ale...).
Już w tej pierwszej serii bitew padł jeden "historyk", których w sumie w całym turnieju było aż cztery. Z tego dwa zaliczył SaKage (raz na 0:6, raz na 6:0).
W sumie w każdej serii bitew odbyło się 7 pojedynków.
I SERIA:
Jak to zwykle bywa, już po pierwszej serii wyklarowała się czołówka stawki: Olbracht 6 punktów, Skoscianski i Miszczu po 5.
II SERIA:
Ręka Mistrza
Po dwóch bitwach pierwsza trójka przedstawiała się następująco: Olbracht, Cichy, Skoscianski. Cichy po poznaniu przeciwnika: Ku..., to po to z nim z Warszawy tyle jechałem, żebyśmy teraz mieli grać przeciwko sobie... :)
III SERIA finałowa:
Moja próba uchwycenia zdobycia przeprawy bronionej prze Osmanów
Na fotkach oprócz graczy pojawiają się także przyszli dowódcy armii Ogniem i Mieczem, obaj ostro malują (RON i Tatarów) - mam nadzieję że na kolejnym turnieju spotkamy się już w innym charakterze.
W sumie niewiele brakowało, aby to Skoscianski - po raz trzeci - zgarnął główną nagrodę - Buławę. Ostatecznie przegrał z Olbrachtem na małe punkty. oto ostateczna klasyfikacja:
Dziękuję wszystkim za przybycie i udział w turnieju. Znowu nie dobiliśmy do 20 uczestników, ale i tak frekwencja była myślę sobie nie najgorsza (razem ze mną 14 graczy). Paru stałych bywalców, paru nowych. Szczególne pozdrowienia dla ekipy z Bitewnego Zgiełku - zaglądam na Waszą stronę od lat, teraz miałem okazję poznać.
Widzimy się, przynajmniej z częścią, już za 2 tygodnie na Polach Chwały!
Zaoczne podziękowania dla Rahumene, z którego bazy terenów mogliśmy korzystać (moich by nie starczyło na duży turniej).
Podzięki dla sponsorów nagród: Muzeum/UM za replikę XVII-wiecznej buławy hetmańśkiej; Tomek Gonet z katowickiego IPN za wielkie pudła z grami i publikacjami, no i Wargamer za kubki, koszulki i figurki modeli specjalnych. Wszystko znalazło się w dobrych rękach.
PS 1 - brakuje w relacji jeszcze zdjęć finałowych (grupowe i z buławą) - wrzucę jak dostanę.
PS 2 - pewnie wiecie, że weszło w życie coś, co się nazywa RODO. Jakiś taki blady strach padł na różne instytucje. Nie wiem, czy w związku z tym nie powinienem mieć jakiejś Waszej pisemnej zgody na publikację powyższych zdjęć. Jeśli ktoś sobie nie życzy - proszę o info.
czwartek, 13 września 2018
SIŁY KORONNE ZGROMADZONE W OBOZIE
Siły koronne zgromadzone w obozie, gotowe do popisu przed jednym z obecnych Panów Regimentarzy.
Jazda pod IMP Jerzym Lubomirskim osobiście:
- skwadron Doborowych Kozaków
- skwadron Doborowych Pancernych
- skwadron Kozaków z rohatynami
- skwadron Doborowych Kozaków
- dwa skwadrony Kozaków
na przedzie skwadron Dragonów i za nim chorągiew wołoska
Dodatkowo Jazda od IMP Janusza Radziwiłła:
- obie chorągwie husarskie, panów Mirskiego i Hlebowicza
- skwadron Rajtarów
Jerzy Sebastian Lubomirski. J. Ch. Pasek, Żyd, goniec, żona karczmarza
Razem jazdy:
2 chorągiew husarskie
2 chorągwie pancerne
10 chorągwi kozackich
1 chorągiew wołoska
2 kompanie rajtarów
oraz 2 kompanie dragonów
Piechota radziwiłłowska i polsko-węgierska biskupa krakowskiego (sztandar Kapituły Krakowskiej:
trzy złote korony na błękitnym tle)
trzy złote korony na błękitnym tle)
Piechota pod IMP Radziwiłłem:
- regiment piechoty cudzoziemskiej
- dwie chorągwie pysznej piechoty polsko-węgierskiej
wysłanej z dóbr księcia biskupa i Kapituły Krakowskiej: Siewierza, Sławkowa i
Muszyny
Lekkie działo ma przyprowadzić sam Książę Hetman, który jak
tylko przybędzie do obozu, poprowadzi wszystkich na wielkie okazowanie na zamku
w Niepołomicach.
czwartek, 6 września 2018
IV TURNIEJ O BUŁAWĘ i POLA CHWAŁY 2018
No i po wakacjach....
A co w najbliższym czasie? Najpierw, 16 września, czwarta edycja naszej głównej imprezy - Turnieju o Buławę Prezydenta Dąbrowy Górniczej. Tym razem w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa 2018. Dzień wcześniej (15 września) będzie można także przyjść na historyczne planszówki. Już się zapowiedziało blisko 20 graczy, w tym paru z absolutnego topu. GŁÓWNA NAGRODA to oczywiście replika XVII-wiecznej buławy hetmańskiej:
POZOSTAŁE NAGRODY:
- gry, wydawnictwa, piórniki z wyposażeniem i inne ufundowane przez INSTYTUT PAMIĘCI NARODOWEJ
- gadżety (koszulki, kubki, figurki) od WARGAMERA
Następny weekend to impreza u sąsiadów - konwent gier bitewnych RAGNAROK w Sosnowcu.
No a potem, w ostatni weekend września - POLA CHWAŁY 2018. Wzorem ubiegłego roku będziemy pokazywali figurkową "rekonstrukcję" bitwy pod Prostkami. W tym celu został przygotowany model słupa granicznego, w okolicach którego rozegrała się bitwa, a który istnieje do dziś.
Za mną pierwsze wstępne ustawienie stołu, który będzie miał wymiary 360 x 180 cm i będzie wyglądał mniej więcej tak (w finalnej wersji będzie znacznie bardziej gęsto i kolorowo):
Oczywiście planuję większą relację z bitwy, ale to już w październiku.
A co w najbliższym czasie? Najpierw, 16 września, czwarta edycja naszej głównej imprezy - Turnieju o Buławę Prezydenta Dąbrowy Górniczej. Tym razem w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa 2018. Dzień wcześniej (15 września) będzie można także przyjść na historyczne planszówki. Już się zapowiedziało blisko 20 graczy, w tym paru z absolutnego topu. GŁÓWNA NAGRODA to oczywiście replika XVII-wiecznej buławy hetmańskiej:
Jeszcze przez 10 dni mogę się cieszyć widokiem buławy na biurku - potem przejdzie do swego właściciela
- gry, wydawnictwa, piórniki z wyposażeniem i inne ufundowane przez INSTYTUT PAMIĘCI NARODOWEJ
- gadżety (koszulki, kubki, figurki) od WARGAMERA
Następny weekend to impreza u sąsiadów - konwent gier bitewnych RAGNAROK w Sosnowcu.
No a potem, w ostatni weekend września - POLA CHWAŁY 2018. Wzorem ubiegłego roku będziemy pokazywali figurkową "rekonstrukcję" bitwy pod Prostkami. W tym celu został przygotowany model słupa granicznego, w okolicach którego rozegrała się bitwa, a który istnieje do dziś.
Model słupa granicznego w Prostkach/Boguszach wykonał Robert KOZI Kozłowski - to kolejny efekt naszej bardzo owocnej współpracy :)
Tak słup wygląda dziś, po otynkowaniu (fotka z netu)
Za mną pierwsze wstępne ustawienie stołu, który będzie miał wymiary 360 x 180 cm i będzie wyglądał mniej więcej tak (w finalnej wersji będzie znacznie bardziej gęsto i kolorowo):
Na niebiesko wojska prusko-szwedzkie (Waldeck i Bogusław Radziwiłł w służbie elektora), czerwone strzałki to kierunki ataku wojsk koronnych i tatarskich (Gosiewski)
środa, 18 lipca 2018
NOWE GRY OD IPN
Dzięki wsparciu Oddziałowego Biura Edukacji katowickiego IPN (i osobiście Tomka Goneta - wielkie dzięki!!!) dostaliśmy całkiem pokaźne wsparcie jeśli chodzi o gry. Część będzie przeznaczona na nagrody w organizowanych przez mnie imprezach z okazji Europejskich Dni dziedzictwa (15-16 września, w tym turniej OiM), ale po jednej zostawiam na potrzeby naszego Klubu Gier:
111 (Alarm dla Warszawy) - to trzecia (u nas, bo druga w kolejności wydania i druga, jeśli chodzi o prezentowany okres) z serii gier o historii polskiego lotnictwa (pozostałe to: 7 oraz 303).
MIŚ WOJTEK, sympatyczna gierka (przetestowałem wczoraj na moich dzieciach :)) o słynnym niedźwiedziu z armii gen. Andersa.
Puzzle edukacyjne IV ROZBIÓR POLSKI (w zasadzie nie same puzzle, olbrzymich zresztą rozmiarów, ale także gra edukacyjna).
ZNAJ ZNAK
ZNAJ ZNAK - Pamięć
ZNAJ ZNAK - Sport (historia sportu)
Wszystkie trzy tytuły memo- lub dobble-podobne w klimatach II wojny i PRL
Wszystkie obrazki ze stron IPN
111 (Alarm dla Warszawy) - to trzecia (u nas, bo druga w kolejności wydania i druga, jeśli chodzi o prezentowany okres) z serii gier o historii polskiego lotnictwa (pozostałe to: 7 oraz 303).
MIŚ WOJTEK, sympatyczna gierka (przetestowałem wczoraj na moich dzieciach :)) o słynnym niedźwiedziu z armii gen. Andersa.
Puzzle edukacyjne IV ROZBIÓR POLSKI (w zasadzie nie same puzzle, olbrzymich zresztą rozmiarów, ale także gra edukacyjna).
ZNAJ ZNAK
ZNAJ ZNAK - Pamięć
ZNAJ ZNAK - Sport (historia sportu)
Wszystkie trzy tytuły memo- lub dobble-podobne w klimatach II wojny i PRL
Wszystkie obrazki ze stron IPN
poniedziałek, 9 lipca 2018
ZGRUPOWANIE GRODZICKIEGO POD TORUNIEM, 1658 (WiP albo po polsku: PwT)
Cotygodniowe wakacyjne spotkania Klubu Gier już rozpoczęte. Jednym z celów tegorocznych spotkań jest testowanie alternatywnych (przynajmniej na razie) scenariuszy i rozpisek Zgrupowań w "Ogniem i Mieczem". Wśród tych alternatywnych pracuję nad dwiema autorskimi rozpiskami, kontynuując niejako temat "oblężniczy", często pojawiający się tutaj na blogu:
1. Zgrupowanie Krzysztofa Grodzickiego w czasie oblężenia Torunia (sierpień 1658) (Chyba nie muszę tłumaczyć, czemu akurat Toruń mnie zainteresował? Dodatkowo jeszcze postać Grodzickiego, bohaterskiego dowódcy Kudaku...)
2. Zgrupowanie Jerzego Lubomirskiego w czasie blokady Krakowa (listopad 1656)
Pierwsza, wyjściowa (z błędami) dość szybko (zbyt szybko) zgrupowania Grodzickiego znalazła się już na FORUM OiM. Ten wpis ma za zadanie dać pewien historyczny komentarz do owego Zgrupowania. Wprawdzie ostateczna wersja rozpiski nie jest jeszcze gotowa (Work in Progress, czyli Praca w Toku) ale nie od rzeczy będzie już teraz przelać pewne przemyślenia na pap..., na ekran monitora.
Całość oparta jest na kilku podstawowych źródłach. Przede wszystkim to praca Tadeusza Nowaka "Oblężenie Torunia" (pierwsze wydanie 1936, na szczęście dostępne jest nowsze, z 2016, wydawnictwa NapoleonV). W tejże pracy sporo przypisów źródłowych, także do prac niemieckojęzycznych. Ponadto wykorzystuję "Wypisy źródłowe do historii polskiej sztuki wojennej", zeszyt 8B: "Polskie wojskowe piśmiennictwo techniczne...". Z nowszych pozycji można poczytać "Od Beresteczka do Cudnowa. Działalność wojskowa Jerzego Sebastiana Lubomirskiego..." Marcina Gawędy, ale w interesującej nas tutaj kwestii nie wychodzi w zasadzie poza ustalenia Nowaka, koncentrując się zresztą głównie na postaci samego marszałka (w tym czasie już hetmana). Tyle tytułem wstępu.
Krzysztof Grodzicki, ksywa "Cyklop", kasztelan kamieniecki i generał artylerii koronnej, opromieniony sławą bohaterskiej obrony Kudaku w 1648 roku, pojawił się pod Toruniem 1 sierpnia 1658, a więc w czasie, gdy już od miesiąca trwała blokada miasta, głównie przez siły cesarskie (Ludwik baron de Souches, wsparty przez kilka dni pułkiem jazdy Jana Sapiehy; dywizja Lubomirskiego przybyła dopiero na przełomie września i października). Przyprowadził ze sobą następujące siły (wg T. Nowaka):
- regiment piechoty własny, 900 ludzi;
- regiment piechoty Czarnocciego, 600 ludzi;
- regiment dragonów Sapiehy, 500 ludzi;
- pułk jazdy Sapiehy, 1300 ludzi (ten ostatni był już pod Toruniem w pierwszych dniach lipca, teraz powrócił razem z resztą sił Grodzickiego); pułk składał się z 7 chorągwi kozackich,3 tatarskich i 1 wołoskiej;
- 7 dział i 4 moździerze.
Te dane (oraz proporcje pomiędzy piechotą a jazdą) posłużyły za podstawę tworzonego Zgrupowania, opartego w znacznej mierze na piechocie, która pojawia się już w podstawie. Po kolei:
Krzysztof Grodzicki ### z zasadą specjalną Generał artylerii (+1 do Wyszkolenia całej artylerii)
STRAŻ PRZEDNIA: Tatarzy RON (dwie chorągwie, czyli 6 podstawek)
PODSTAWA ZGRUPOWANIA: skwadron (doborowych?) kozaków (opcjonalna zamiana na pancernych, choć ci ostatni być może będą obecni dopiero na IV poziomie) + skwadron kozaków (opcjonalna - i sugerowana! - zamiana na pikinierów) + skwadron muszkieterów
POZIOM I: skwadron muszkieterów
POZIOM II: skwadron kozaków LUB Tatarów LUB Wołochów
POZIOM III: skwadron dragonów (może z jakąś opcją zamiany na piechotę?)
POZIOM IV: skwadron sojuszniczych kirasjerów cesarskich LUB skwadron kozaków (albo owych pancernych z Podstawy; w każdym razie w całym Zgrupowaniu tylko 1 skwadron pancernych)
DODATKOWO (na różnych poziomach) artyleria: dwa działa lekkie i jeden (albo dwa) moździerz, ale nieco inny niż ten "gdański".
I właśnie tutaj zaczyna się zabawa!
Bodajże czy nie najciekawsze w całym oblężeniu Torunia (generalnie dość typowym, standardowym jak na owe czasy) było wykorzystanie nowego (?) typu moździerzy. W źródłach pisanych, po polsku, łacinie i niemiecku, obficie cytowanych przez Nowaka, sporo miejsca zajmują specjalne wynalazki ("fajerwerki") Fryderyka Getkanta. Pisałem o nim już przy okazji Kudaku (on właśnie był projektantem tamtej twierdzy); z innych ciekawszych o nim wiadomości to fakt oblężenia u boku Szwedów (jeśli to w ogóle byli Szwedzi :) ) Jasnej Góry (chyba też on był autorem nadmorskich fortyfikacji Władysławowa i Kazimierzowa). Teraz wszakże ponownie stanął po stronie Rzeczypospolitej.
Nowak (wydanie 2016, s. 47): Całym ostrzeliwaniem kierował generał Grodzicki, który miał pod sobą wielu doświadczonych puszkarzy, a trudniejsze, bardziej skomplikowane pociski, jak granaty, kule ogniste i wielkie kamienie młyńskie, puszczane z drewnianych, wkopanych w ziemię moździerzy, rzucał osobiście ogniomistrz Getkant, którego nawet dziejopis Kochowski posądzał o posyłanie Szwedom w prezencie bomb gazowych, roznoszących wśród nich zarazę, zwłaszcza szkorbut.
Jemiołowski (Pamiętnik, s. 137): Bito z dział ustawicznie, granaty puszczano, wycieczki szwedzkie i lekkie wypadania przed miasto Szwedów znoszono, naostatek pewną sztukę wojenną za instynktem Getkanta niejakiego inżyniera wymyślono, to jest że nie z dział, ale z pieca fortelnie zbudowanego, kamienne wielkie machiny i ołowiane sztuki do miasta z ogniem przyprawnym wypuszczono, i temi szkody wielkie w mieście czyniono, i prawie mury i kamienice z gruntu waląc, miejski opór (...) złamano.
Zaiste, wielkie musiały robić wrażenie owe ziemne moździerze Getkanta (a może nie one same, tylko skutki ich zastosowania) skoro pisali o nich tak liczni ówcześni pamiętnikarze i historycy (choćby Gordon, Kochowski, Blondel, Des Noyers i in.).
Idąc dalej za Nowakiem (s. 48): Kanonierzy urządzali też sobie od czasu do czasu dziecinne igraszki. Tak np. nabili moździerz beczką, w którą włożyli cuchnące już ścierwo końskie, i tego rodzaju pocisk wystrzelili do miasta..." To z listów Des Noyersa, który dopowiada: Szwedzi im z armat serem holenderskim strzeliwszy podziękowali. Ciekawe, co bardziej cuchnęło: truchło konia czy holenderski ser :)
Na s. 78 Nowak opisuje niektóre z co ciekawszych pocisków: dwa wielkie kosze na kształt uli pszczelich, wypełnione granatami ręcznymi kulami ognistymi, których każdy zawierał do 350, a do tego jeszcze przychodziły smolne wieńce (...) ćwierć beczki, również napełnione granatami, kulami ognistymi i innym palnym materiałem (...) okrągłe tarcze różnej wielkości "dookoła których upleciono z chrustu na wysokość jednej piędzi jakby kosze", ich spód napełniono piaskiem, a na to położono 30, 40 lub 50 granatów, stosownie do wielkości tarczy, w środku umieszczając szczególnie wielki granat. Największy z tych pocisków, zawierający 70 granatów, ważył aż 1585 funtów, nie licząc samej tarczy, piasku i kosza, a owe skomplikowane machiny miały być rzucane z komór, wykopanych prosto w ziemi "i wyłożonych mocnymi tarcicami".
Przed głównym szturmem (Nowak, s. 84-85) dziesięć razy powtórzono ogromną salwę [Zasada specjalna: Przygotowanie artyleryjskie :)] wyrzucając w każdej aż do 100 pocisków najrozmaitszego gatunku, jak granatów różnej wielkości, kul ognistych, smolnych wieńców oraz wielkich głazów z moździerza zwanego "Iwanem". Największy pocisk, wypełniony granatami, ważył do 472 cetnara, najmniejszy zaś 24 funty. Naoczni świadkowie zapewniają, iż wrażenie tej piekielnej kanonady było przerażające.
Plan oblężenia Torunia. W sieci znalazłem tylko takiej słabej jakości...
...dlatego sam zeskanowałem, choć też niestety tylko z kopii :) Tutaj tylko drobny fragment ukazujący skąd (m.in.) waliła artyleria. Uwaga - plan jest "odwrotnie" orientowany, czyli północ jest u dołu.
A tu już mamy fragment innego (tym razem orientowanego po dzisiejszemu) planu oblężenia, z dzieła Pufendorfa o czynach Karola Gustawa. Z lewej (zachodniej) strony widoczna literka N, czyli, jak głosi napis w kartuszu, miejsce skąd moździerz wyrzucał wielkie głazy.
To musiało być gdzieś w okolicach dzisiejszego skrzyżowania Bydgoskiej i Matejki. Planty (choć tej nazwy raczej się w Toruniu nie używa) to miejsce po XVII-wiecznych umocnieniach.
Jak to przełożyć na moździerze do OiM? Przede wszystkim mamy tutaj jak gdyby dwie rzeczy: ów moździerz, wyrzucający wielkie głazy (Kubala, t. VI, s. 189 chyba o nim pisał: rzucono do twierdzy dwa ogromne młyńskie kamienie i 9 wielkich granatów) oraz owe ziemne moździerze, nie zawsze tak zresztą nazywane. Cytując znowu Nowaka (s. 47-48): Głazy kamienne szczególnej wielkości, ważące do 8 cetnarów, wyrzucane były przezeń [czyli przez Getkata] bez pomocy moździerzy, a to w sposób następujący: kopano w ziemi wielką dziurę o podstawie skierowanej pod kątem prostym do zamierzonej linii strzału, a kształcie odpowiednim do kamienia, ubijano i wygładzano jej powierzchnię, a w środku podstawy kopano drugi, mniejszy otwór, którego oś miała przechodzić przez punkt ciężkości kamienia; otwór ten napełniano prochem, lub też wkładano doń petardę o wielkości proporcjonalnej do wagi kamienia, po czym wprowadzano głaz do dziury, a przygnieciony nim proch, względnie petardę, podpalano za pomocą lontu i ogromny pocisk wylatywał w powietrze, zakreśliwszy w nim łuk spadał na wały lub mury, rozpryskiwał się na tysiące odłamów, miażdżył i zabijał wszystko, co spotkał na swej drodze.
Chociaż sam Tadeusz Nowak, przecież wybitny specjalista jeśli chodzi o historię technicznej strony staropolskiej sztuki wojennej, nie nazywa tego moździerzem, to jednak uzasadnionym będzie przyjąć nazwę MOŹDZIERZ ZIEMNY dla urządzenia zaprojektowanego przez Getkanta, zwłaszcza że sam Nowak w innym miejscu używa takiego właśnie sformułowania. W 8 zeszycie "Wypisów źródłowych po historii polskiej sztuki wojennej, poświęconym zagadnieniom technicznym, przytacza za XVII-wiecznym źródłem dokładny jego opis wraz z rysunkiem technicznym:
No więc - jak to przełożyć na potrzeby rozpiski Zgrupowania Krzysztofa Grodzickiego. Pracujemy nad tym (z Witoldem Janikiem). Być może też pomyślimy (z Robertem KOZI Kozłowskim) nad odpowiednim modelem tego ziemnego moździerza. Zawsze jednak najprościej będzie wywiercić dziurę w blacie :)
COMING SOON
Subskrybuj:
Posty (Atom)




































































