wtorek, 26 kwietnia 2016

ZAŁOGA KUDAKU



Tym razem tekst bez obrazków :) I bez przypisów - jeśli ktoś chętny sprawdzić źródła, podeślę pełną wersję.

*   *   *

            W toku prac nad modelem Kudaku w pewnym momencie musiał się oczywiście pojawić problem jego załogi. Sprawa w takich przypadkach jest prosta dopóki, dopóty sobie o tym w różnych – nawet sprzecznych – źródłach czytamy. Gorzej, gdy trzeba to jakoś zmaterializować, choćby w naszym konkretnym przypadku – w postaci konkretnych figurek. Bo kogo wziąć na załogę Kudaku – dragonów czy piechotę? Rozum i wiedza ogólna przemawia za tym pierwszym, tymczasem sprawa w świetle źródeł taka oczywista nie jest. Wiem, że to problem mało istotny i trochę akademicki, ale próba jego rozwiązania wydała mi się niezbędna żeby wiedzieć, czy muszę jeszcze domalować kilka figurek. Poniższym artykułem nie opowiadam się za żadną ewentualnością. Ustalono w nauce, że byli to dragoni, i niech tak zostanie. Chcę tylko pokazać, jak różnie tę samą sprawę mogą opisywać różni jej świadkowie. A to w historii jest rzeczą… normalną.
Całe te rozważania dotyczą jedynie piechoty (artyleria kudacka zasługuje na osobne opracowanie) „drugiej” twierdzy, gdyż w przypadku oddziału Jana Mariona (1635), sprawa jest jasna – było w nim 200 dragonów. Dali się on we znaki okolicznej ludności, za co ponieśli odpowiednią karę, ale być może te ich wybryki przełożyły się także na późniejsze relacje o ekscesach, do których dopuszczać się mieli rzekomo dragoni „drugiego” Kudaku. Czy tak było istotnie – nie wiem.
            Pierwsi autorzy piszący o Kudaku (M. Dubiecki, A. Czołowski) nie byli w nazewnictwie załogi twierdzy dość skrupulatni i oba pojęcia stosowali właściwie zamiennie. Pierwszy z nich pisze o „dragonach, żołnierza cudzoziemskiego autoramentu”, ale akurat on się w tej materii wydaje pisarzem najmniej wiarygodnym. Czołowski natomiast pisze dość zdecydowanie: „Na załogę dał mu [hetman gubernatorowi twierdzy] pułk starej cudzoziemskiej piechoty”. Jak więc było naprawdę?
            Kiedy na przełomie 1635/36 pojawiła się koncepcja odbudowy Kudaku po sierpniowym (1635) ataku Sulimy, automatycznie stanęła kwestia załogi twierdzy. Już w liście do hetmana Stanisława Koniecpolskiego z 24 stycznia 1636 roku król Władysław IV pisał: „Co się tycze fortu, skąd by jego miało być dokończenie i konserwacja w niedostatku skarbowym, nie widziemy. Rozumiemy jednak, że ołowiu, prochów i knotów, które są w Barze, zażyć i posłać się tam może; a na praesidium [załogę – JK] trzysta z tych, którzy dragońską służeli, dawszy im starszego tamtemu miejscu sposobnego, obrócić.”
            Odpowiedzi hetmana niestety nie znamy. Wydany w Wilnie 6 marca 1636 roku królewski Uniwersał do miast nad-Dnieprowych, aby pomocy dodały na dokończenie fortecy o składzie załogi nie wspomina, jedynie ogólnie o żołnierzach. W wysłanym następnego dnia (7 marca) liście do hetmana król wraca do tematu pisząc: „Forteca na Kudaku (…) nie widziemy, aby innym sposobem nad ten, który U.W. podajesz, mogła być i skończona, i zatrzymana. Posyłamy przeto U.W. uniwersały do miast nad Dnieprem leżących należące; ordynujesz U.W. wielce z którego miasta i miejsca jako robotnika, tak i żywności, nie potrącając jej żołnierzowi w pieniądze, wyprawiono być będzie mogło. Co oraz przy urodzonym Żółtowskim, na którego przypadamy, do fortu tego wcześnie obrócisz, przydawszy do tych trzechset dragonów, jakośmy 24 ianuarii pisali, jeszcze dwieście.”
            Te dwie pierwsze wzmianki źródłowe jasno określają charakter załogi Kudaku, choć już na tym etapie pojawiają się pewne wątpliwości, mianowicie mianowanie „starszego tamtemu miejscu sposobnego” jakim był Jan Wojsław Żółtowski, kapitan piechoty cudzoziemskiej. Po prawdzie miał on zaczynać swoją karierę wojskową w 1629 roku, jako kapitan chorągwi dragonii, ale wątpliwość zostaje zasiana. Ponadto już w kolejnym liście do hetmana (Wilno, 5 lipiec 1636) król pisał o… trzystu muszkieterach.
            Zachowany projekt budżetu wojskowego z roku 1637 chyba jako pierwszy podaje pełen skład załogi Kudaku:
„Praesidium zaś na Kudaku:
- kozaków no 100, na ćwierć fl. [florenów = złotych] 3 100, na rok 12 400
- dragonów no 600, na ćwierć fl. 19 800, na rok 79 200
in summa na obozie czyni na rok [fl.] 91 600”
            Wymienieni w dokumencie kozacy nie budzą większych wątpliwości – chodzi o stukonną chorągiew kozacką (pozostającą pod dowództwem m.in. Adama Koniecpolskiego, syna starosty będzińskiego), przeznaczoną do pełnienia służby w polu (czyli na podjazdach). Wątpliwości pojawiają się natomiast przy owych dragonach. Otóż istnieje w jakimś sensie analogiczny dokument, na dodatek z tego samego okresu (ok. kwietnia 1638 roku), który rzecz tę przedstawia następująco:
„Praesidium zaś na nim [na Kudaku], zwłaszcza teraz zrazu, nim się ten porządek w ryzę wprawi, najmniej 600 piechoty a 100 koni kozaków. Na których rachując na kozaka po fl. 31 na ćwierć, a na pieszego po fl. 11 na miesiąc i z traktamentem gubernatora, uczyni to na rok fl. 91 600.” Mamy zatem tę samą sumę końcową (91 600) ale inaczej rozbitą na poszczególne składniki. Dodajmy jeszcze, że każdy z obu cytowanych wyżej dokumentów rozróżnia piechotę od dragonów. Za pierwszym z nich przemawia dodatkowo wzmianka: „piechoty wszystkiej trybem cudzoziemskim jest no 300, jej żołdu na ćwierć i z barwą po fl. 30 – fl. 9 000 a na rok 36 000.” Byłby to argument koronny, gdyby nie określenia, jakich w tym czasie używają bezpośrednio zainteresowani załogą Kudaku, czyli jego dowódca oraz hetman.
            W liście do króla, wysłanym 23 maja 1639, hetman Koniecpolski pisał m.in. o „600 piechoty i 100 kozaków na Kudak naznaczonych”. Trudno posądzać hetmana o nieznajomość spraw wojskowych, zwłaszcza że w pozostałej części listu wyraźnie rozróżnia dragonów i piechotę. Latem 1639 roku ruszył hetman wraz z podległym sobie wojskiem w celu przyspieszenia odbudowy twierdzy. Armii towarzyszyli także robotnicy, jakiś oddział Marcina Kalinowskiego oraz dwa pułki kozackie (Kozaków rejestrowych): perejasławski i czehryński. Około 10 lipca armia rozłożyła się obozem wokół fortecy (zachował się plan tego obozu, sporządzony przez F. Getkanta). 18 lipca, już w Kudaku, pisał hetman list do króla w którym wspominał o przebywających wówczas w twierdzy żołnierzach określając ich liczbę na „półtora tysiąca”. Pojawiająca się w literaturze liczba 4 tysięcy być może zatem obejmuje także i Kozaków. Opuszczając (3 sierpnia) Kudak pozostawił w nim hetman, w celu nadzorowania dokończenia budowy, pułkownika chorągwi kozackiej Stanisława Potockiego z bliżej nieokreślonym „wojskiem W.K.M.” [Waszej Królewskiej Mości] oraz oboma pułkami Kozaków.
            Gubernatorowi Żółtowskiemu pozostawił także specjalna Instrukcję, jak ma funkcjonować twierdza. W kwestii załogi Kudaku pisał w niej: „Tego [przestrzega], żeby kompanie spełna zawsze były, których ja w tym regimencie pięć mieć chcę, bo im więcej oficerów, tym potężniejszy zwykł regiment bywać. Tego też przestrzegać będzie, aby pod kompaniami żołnierzów z inszego narodu, tylko z polskiego a niemieckiego dla pewnych inkonweniencyj, które się ustnie powiedziały, nie cierpiał. A lubo kompanie są dawne i dobrze ćwiczone, jednak nie bez tego, żeby i nowych żołnierzów pod niemi być nie miało, tedy ponieważ Rzeczpospolita szkołę infanteryi tu mieć chce, skąd i kapitany i insze oficery brać będzie, tedy ustawiczne exercita z nimi czynić, aby się nowi uczyli, a starzy tego, czego się nauczyli, nie zapominali, municyjej jednak jako najbardziej szanując. (…) Straż tak polną, kwoli czemu chorągiew kozacka zaciągniona, jako i na wałach pilno odprawować.”
            Instrukcja w żaden sposób nie rozstrzyga kwestii, czy załogę na Kudaku stanowili dragoni czy piechota. Głównym jej zadaniem była służba w samej twierdzy (z istotną kwestią szkolenia piechoty) a do pilnowania okolicy przeznaczona była chorągiew kozacka. W przypadku jednak większej grupy wojsk przeciwnika, zadaniem załogi było powiadomienie przebywających na Zaporożu pułkowników wojsk koronnych, do czego zresztą też najlepiej się nadawała owa chorągiew. Nie bez znaczenia może być też fakt (w kontekście owej szkoły piechoty), że w tym czasie kompanie piechoty miały bardziej rozbudowane sztaby niż dragonia.        
            Jan Wojsław Żółtowski zginął (utonął) w roku 1640 i został pochowany w kościele dominikanów, stojącym obok twierdzy. Grób nie przetrwał długo, ale szczęśliwym trafem zachował się napis, umieszczony na nagrobku, który mówił o 600 żołnierzach piechoty niemieckiej (i – żeby nieco zaciemnić obraz – kilkuset dragonach): „Oberster sexcentorum peditum Alemanici Exercitus, & aliquot centenorum Dragoniae.”
Jako samotna wyspa na oceanie Dzikich Pól załoga twierdzy skutecznie swoje zadanie mogła pełnić tylko na miejscu, a do tego konie nie były im potrzebne. Przebywający na Kudaku w roku 1647, u boku księcia Jeremiego Wiśniowieckiego Bogusław Maskiewicz pisał: „w zamku, gdzie ustawnie ludu sześćset bywało dobrego, którym Tatarowie przy ich obronie we stu i więcej tysięcy nicby nie mogli uczynić. (…) Lud ten, który tam [w twierdzy] zostawał, ma się rozumieć ognisty wszystek. (…) W pół mili od Kudaku stała wieża wysoka, która na ośm mil wkoło widziała. Na tej wieży ustawiczna straż bywała: ludu ognistego sto i konnych 10.” A „lud ognisty” to – jak przecież wiadomo – popularne w staropolszczyźnie określenie piechoty. W miejscu, gdzie stała wieża, powstała później wieś Niemieckoje, obecnie natomiast jest to teren lotniska i miejscowości Aviatorske (Авяторське).
Relacja Maskiewicza ( jesień 1647 roku) stoi niestety w sprzeczności z informacją, jaką możemy znaleźć w publikowanych Materiałach J. Wimmera, w której jest mowa regimencie dragonii, który się składał z czterech 100-osobowych kompani (od III kwartału 1647). Wiązało się to najpewniej z redukcją garnizonu jak i całego komputu w roku 1647. O czterystuosobowej załodze twierdzy (w której „i ośmset będzie miało co robić”) pisał w roku 1648 Krzysztof Grodzicki, ówczesny (od 1640 roku) gubernator Kudaku. [Sprawa ta nie jest dla mnie dość jasna – na razie nie mam wszystkich źródeł, żeby coś stwierdzić jednoznacznie. Wimmer pisze, że 1643 szlachcie udało się zredukować oddziały kwarciane o 500 porcji dragonów. Nie ma o tym wzmianki – w każdym razie nie znalazłem – w Volumina Legum. Z drugiej strony na sejmie w roku 1647 uchwalono „Zatrzymanie woyska kwarcianego na Ukrainie” Woysko kwarciane y inne praesidia zamkow y fortec Rzplitey referując się do skryptu na Seymie 1643 ad archivum danego, w tey, iako teraz iest, liczbie, zatrzymuiemy.” Vol.Leg, IV, s. 52. Cały ten fragment jeszcze do opracowania.]
            Jak swych żołnierzy określał sam ich bezpośredni przełożony? W jedynym zachowanym świadectwie Grodzicki mówi o… muszkieterach. W liście do hetmana Potockiego (9 maja 1648 roku) relacjonujący zdradę Kozaków rejestrowych nieopodal Kudaku, pod Kamiennym Zatonem, pisał: „dziś godzina w noc przybiegło do mnie dwóch muszkieterów moich, którychem był tam posłał przy tym moździerzu i granatach. (…) To też mi ci muszkieterowie powiedzieli, że była rada u nich…”
            Nie znamy dokładnego przebiegu oblężenia twierdzy, do którego doszło już po wybuchu powstania Chmielnickiego. Prawdopodobnie przebiegało ono dwuetapowa i według polskich relacji przyniosło śmierć 4 tysiącom Kozaków (i to w pierwszym etapie, tak przynajmniej pisał Marek Sobieski). Ostatecznie na przełomie września i października (data jest kwestią sporną, ale tutaj tę kwestię pominiemy), po wyczerpaniu zapasów i jakiejkolwiek nadziei na odsiecz, gubernator Grodzicki poddał twierdzę. Znane są w literaturze warunki kapitulacji oraz przysięga, jaką złożył dowodzący oblężeniem Maksym Nestoreńko. Złożył, ale nie dotrzymał – wśród ofiar mordu na jeńcach kudackich znalazł się m.in. młody Stanisław Konicepolski. Źródła te jednak nic nam nie mówią w kwestii rodzaju wojska broniącego twierdzy (choć znajdziemy ciekawe informacje na temat artylerii). Wprawdzie punkt 2 kapitulacji („Abyśmy z chorągwiami rozwidnionymi, z bębnami, z lontami zapalonymi i ze wszystkim zwyczajnym naszym orężem wychodzili.”) jako żywo przypomina późniejszy nieco (1655) wymarsz piechoty i dragonów Czarnieckiego z Krakowa, jednak nic z tego nie wynika. O koniach mówi punkt 14: „Konie wszystkie, które nam są podczas traktatów pobrane, aby były co do jednego przywrócone” ale nie wiadomo, o jakie konie chodzi (kozackie? dragońskie? taborowe?).
            Dalsze losy ocalałych obrońców Kudaku spisane zostały w krótkiej relacji dwóch z nich, Andrzeja Bużeńskiego i Aleksandra Jałbrzyka Wyszyńskiego, przywołanej w pracy A. Czołowskiego. Poszczególne kompanie rozdzielono na trzy grupy i poprowadzono w różnych kierunkach. Ich grupa udała się w kierunku Czehryna, gdzie odebrano im „chorągwie muszkiety i bębny, wozy z końmi i broń, i wszystką odzież aż do naga.” Tu i w kilku innych miejscach, jest mowa o wozach, nigdzie natomiast o samych koniach. Wcześniej natomiast, w momencie rozdzielenia jeńców, doszło do wydarzenia, którego treść nie wydaje się dość jasna: „Przy ruszeniu się naszem, zaraz z lasów i lochów, pod chorągwiami dwiema, pieszego wyszło z tysiąc i tak prawie na karku idąc, zawiedli ich na pomienione miejsca, dobry mając umysł, aby się pomścili wycieczki, na której, w tysiąca swej wolej, napadłszy śród białego dnia pod Kudak, od sta dwudziestu swych sześćdziesiąt kilka stracili.”
            Zachował się także w odpisie Dyariusz podróży do Pereasławia Wojciecha Miaskowskiego, który miał z Chmielnickim pertraktować m.in. w sprawie uwolnienia jeńców. Do spotkania doszło 19 lutego w Perejasławiu, gdzie także przebywali jeńcy. „Wieczorem stanęła straż potężna po wałach, bramach, ulicach, abyśmy w nocy nie uciekli, i z więźniów żaden. A kogo w nocy zajrzeć mogli i zaskoczyć, topiono; osobliwie Draganów Kudackich do dział przykowanych, topiono.” Zaś następnego dnia „zadrżały skóry na panach Koniecposkim, Grodzickim, Czarnieckim, Łączyńskim i inszych; ba i na nas samych. Bo przez dwie noce latały głosy czerni: ubić albo obłupić Kommisarzów, a na Kudak odesłać. (…) Wymknęło się jednak  z nami do stu osób więźniów; jako P. Ruszowski, Skotnicki, Byszewski, Xcia Officyerowie, i Draganów kudackich kilkadziesiąt, wmieszawszy się między sług i stajenną czeladź.” Nie wszystkim jednak się udało – część z nich (w tym Grodzcki) do domów powrócili dopiero na mocy ugody Zborowskiej.
            Tyle jeśli chodzi o kudackich dragonów i kozaków, ale na uwagę zasługują jeszcze dwa fakty. Po pierwsze, okresowo załogę twierdzy wzmacniały także oddziały Kozaków rejestrowych. Takim oddziałem mogła być ok. 200-konna grupa, dowodzona przez Iwaszka Bohuna i Fedka, która w maju 1643 zaatakowała stacjonującą nad Donem grupę żołnierzy moskiewskich. Być może takie właśnie oddziały wspierały w patrolowaniu okolicy polską chorągiew jazdy kozackiej. Po drugie, na przełomie 1647/48 roku gubernator twierdzy Krzysztof Grodzicki został rotmistrzem niewielkiej (50 koni) chorągwi pancernej – być może ona także weszła w skład stałej załogi twierdzy.
            Podsumowując wszystkie za i przeciw dochodzę do przekonania, że… niczego nie jestem pewien. Są od mnie mądrzejsi którzy twierdzą, że trzon załogi Kudaku stanowili dragoni – niech więc tak zostanie. Ewentualne mylenie (u króla i Grodzickiego) dragonów z muszkieterami, a u hetmana piechoty z dragonami, nie musi niczego dowodzić. Było to w owym czasie dość powszechne, zwłaszcza kiedy spieszona dragonia do walki używała muszkietów. W tym zresztą, jak myślę, zasadza się cały problem jeśli chodzi o załogę Kudaku. Analizując literalnie wszystkie przytoczone wyżej dokumenty mogło być tak, że pierwotną załogę twierdzy stanowili dragoni, którzy pełniąc funkcję pieszą (pod komendą najpierw oficera piechoty, później zaś artylerii) stopniowo stali się piechotą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz