poniedziałek, 4 czerwca 2018

NOC MUZEÓW i NOCNY TURNIEJ 2018 - relacja


Wiem, wiem - trochę późno, ale tyle czasu musiałem czekać na niektóre fotki. Dla potomnych warto jednak skreślić te parę słów okraszonych zdjęciami. Rzecz dotyczy NOCY MUZEÓW 2018, która w naszym muzeum miała charakter, że się tak wyrażę, patriotyczno-growy. Świętowaliśmy dwie rocznice - setną odzyskania Niepodległości i 250-tą Konfederacji Barskiej. W sumie zapomniałem o jeszcze jednej okrągłej rocznicy - właśnie mija 1000 lat od zwycięstwa nad Rusią Kijowską gdzieś w okolicach Bugu.

Działo się u nas - jak zwykle - dość sporo (czyli tyle, na ile pozwalał budżet imprezy :) ). Najwcześniej, bo jeszcze przed (!) otwarciem muzeum rozpoczął się III NOCNY TURNIEJ w "Ogniem i Mieczem", ale że rzecz działa się raczej w ciszy gabinetów, więc o samym turnieju za chwilę.

Impreza zaczęła się sporym przytupem, a to za sprawą kolejnego już u nas na przedmuzealnym placu Zlotu Pojazdów Zabytkowych (CLASSICMANIA NIGHT 2018). Kilkadziesiąt starych, ale jeszcze jarych, samochodów jak zwykle przykuwał uwagę. Jako główny koordynator całej imprezy akurat wtedy niewiele widziałem, raz tylko przemknąłem przez parking w drodze do swojego, już też niemal zabytkowego auta. W każdym razie widziałem pierwszy samochód, który pojawił się na placu oraz... ostatni, który nie ruszył o własnych siłach i nocą ściągała go laweta.


Z imprez plenerowych można było jeszcze - jak co roku - zajrzeć do naszego czołgu i wsłuchać się w piękną melodię ryku jego silników.


Obok trwała dzielna obrona konfederatów barskich w oblężonym Tyńcu - To za sprawą wielkoformatowej gry PROCH I STAL, którą zaprezentowało nam wydawnictwo Polskie Gry Planszowe (zajrzyjcie na stronę).

Tuż obok swoje stanowisko rozłożyli nasi zagłębiowscy genealodzy, regularnie spotykający się u nas w Sztygarce. Pogoda na szczęście była naszym sprzymierzeńcem (dopiero jak zupełnie się ściemniło, PROCH I STAL przenieśliśmy do gmachu Muzeum.


A co w środku?

Przede wszystkim - wernisaż wystawy Maćka Kota ANATOMICUM - to jedyna rzecz, która pozostała w Muzeum na nieco dłużej, warto wpaść zobaczyć. Różne się trafiają u nas wystawy związane ze sztuką, ta należy do tych ciekawszych.


 Była też kilkudniowa wystawa planszowa dotycząca odzyskania Niepodległości.

 
Prelekcji nie było dane mi usłyszeć, ale można było w międzyczasie spotkać się z Grześkiem Onyszko, który prezentował swoją książkę "Architekci włoskiego pochodzenia z terenu Zagłębia Dąbrowskiego) i Magdą Cyankieiwcz, która z kolei opowiadała o młodzieńczych fascynacjach przyszłego pierwszego prezydenta Dąbrowy Górniczej Adama Piwowara (z naciskiem na fascynacje... płcią piękną).
W wolnych chwilach można było oczywiście zwiedzać całe muzeum i ochłodzić się w naszej kopalni.


I wreszcie - gry.
Tu rzecz dział się na pietrze muzeum.
W jednej z sal Polskie Gry Planszowe pokazywały swoją drugą grę wielkoformatową - BITWA POD GRUNWALDEM. Potem, kiedy na dworze już się ściemniło, obok rozłożyła się obrona Tyńca przed Moskalami, przez co komunikacja w muzeum została nieco utrudniona, ale szkoda było nie rozkładać gry, skoro cieszyła się dość dużym zainteresowaniem zwiedzających (żaden grający nie odszedł bez gadżetu, a niektórzy mogli nawet wygrać kilka egzemplarzy pudełkowej wersji PROCHU I STALI). Gry właściwie nie ma już w sprzedaży, więc nadarzyła się naprawdę rzadka okazja, a tytuł warty jest poświęcenia paru chwil (mi podoba się zwłaszcza wariant solo tej gry - jeśli ktoś chce spróbować, zapraszam do naszego Klubu Gier).


W jednej z sal prezentowałem (z konieczności, bo wydawnictwo miało akurat inne plany a autor gry w tym czasie wyjechał) SEMPER FIDELIS, czyli grę opowiadającą historię bohaterskiej walki o Lwów 1918/19 (któż nie słyszał o lwowskich Orlętach?). Oczywiście dla uczestników pokazu też mieliśmy kilka egzemplarzy gry do rozdania :)

I wreszcie - III NOCNY TURNIEJ w "Ogniem i Mieczem:". Tym razem, jako że minął ledwie tydzień od Mistrzostw w Wilanowie, nie spodziewałem się dużej frekwencji - te jedenaście osób (nie licząc członków KGH, którzy wystąpili wspólnie żeby zachować parzystą liczbę graczy) i tak uważam za duży sukces. Oczywiście nie zabrakło kilku topowych graczy, także z regionu. Mimo kameralnej dość atmosfery, boje były zażarte. Zwłaszcza w pierwszej serii bitew (gdzie zdarzyły się dwie bratobójcze potyczki w ramach Rokoszu Lubomirskiego) było sporo wyrównanych walk i remisów. Trudno było wytypować lidera, dopiero w drugiej serii padły dwa "historyki". Ostateczna klasyfikacja wyglądała następująco:


Trzy pierwsze osoby otrzymały bony podarunkowe (za 250, 150 i 100 zł) do sklepu Wargamera, ale żaden z graczy nie odszedł bez prezentu. Szczęśliwcem okazał się Jatagan, który dostał coś ekstra, o czym sam nie wiedziałem :)

To tyle. Więcej pisać nie ma już potrzeby, zwłaszcza że o imprezie wszyscy już pewnie zdążyli zapomnieć.

Na koniec garść podziękowań:
Daniel, Norbert, Maciek (Klub Gier Historycznych) - tradycyjnie za pomoc wszelaką i bezinteresowną
Polskie Gry Planszowe - za miłą i owocną współpracę. Polecam wszystkim, jeśli planujecie u siebie jakieś imprezy plenerowe
Wargamer - za tradycyjne wsparcie turniejowe
Wysoki Zamek - za spory rabat przy zakupie SEMPER FIDELIS na nagrody

Zdjęcia wykorzystane w tekście robili: Ela Jankowska, Maciek Mazur i ja.

(Tekst publikowany jednocześnie na obu moich blogach: MOJE ZAGŁĘBIE i HISTOGRY.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz