Podjazd kozacki prawie ukończony. Prawie, bo chłopcy jeszcze nie do końca uzbrojeni, podstawki nie dokończone, większość taborów czeka jeszcze za pobliskim wzgórzem. Poniższe fotki zdradzają dwa z moich niedostatków: umiejętności malarskie i umiejętności fotograficzne. O ataku jazdy kozackiej na czołgi piszę w innym miejscu.
Nad warsztatem fotograficznym pochylać się specjalnie nie będę, ale kwestie malarskie mam nadzieję poprawić.
środa, 9 października 2013
ZIMNA WOJNA
Tym razem coś dla miłośników historii najnowszej - ZIMNA WOJNA (Twilight Struggle, wydanie drugie). Tym razem nie trzeba - jak w "Bożym Igrzysku" 3 lub 4 graczy, wystarczy dwóch. Żeby rozegrać pełna partię trzeba kilka godzin zarezerwować, mimo że twórcy piszą, że ich zamierzeniem było stworzenie szybkiej gry. Może i tak, ale ten stopień można osiągnąć pop kilku rozegranych partiach. Od czegoś jednak trzeba zacząć. Recenzje i opisy można znaleźć w sieci (choćby TU), a z samą grą na żywo można się zapoznać podczas naszych czwartkowych spotkań z grami historycznymi.
Przed grą dobrze jest zapoznać się z zasadami. Można je znaleźć TUTAJ.
Przed grą dobrze jest zapoznać się z zasadami. Można je znaleźć TUTAJ.
wtorek, 8 października 2013
BOŻE IGRZYSKO
Jedną z gier, w które można zagrać w ramach naszego klubu jest BOŻE IGRZYSKO - niezwykła planszówka dobrze oddająca specyfikę szlacheckiej Rzeczypospolitej. Recenzji w necie jest dużo, na przykład TUTAJ, więc się nie będę rozpisywał, tylko zapraszam na partyjkę.
Dobrze jest wcześniej zapoznać się z instrukcją, którą można ściągnąć ze strony REBEL.PL..
czwartek, 26 września 2013
SPOTKANIE
Tak jak planowałem i ogłaszałem tu i ówdzie - w najbliższy czwartek 3 października odbędzie się najbliższe spotkanie klubu, takie trochę organizacyjne. Jako że docierają do mnie informacje, że czwartek nie jest dniem najfortunniejszym, myślę o zmianie cyklicznych terminów na piątek albo sobotę - rzecz do dogadania w gronie kilku osób chętnych do zabawy.
Na spotkaniu postaram się zaprezentować coś z systemu OGNIEM I MIECZEM - pograć jeszcze raczej nie pogramy - no chyba że w BOŻE IGRZYSKO. Zapraszam na spotkanie.
wtorek, 17 września 2013
IDZIEMY NA WOJNĘ
Mimo rzadkich (bardzo) wpisów tu na blogu, Klub powolutku funkcjonuje, choć koncentruje się głównie na letnich plenerowych imprezach, na których rozstawiam swoje "drewniaki" (hnefatafl, alquerque, forteca). Latem miałem też okazję dwukrotnie rozegrać pełną partię BOŻEGO IGRZYSKA - nocki zarwane, ale warto, a emocje ciągnęły się jeszcze przez następny dzień (śmierć targowiczanom!)
Od tej jesieni będziemy próbować czegoś nowego - nie tylko planszówki. Obok muzeum rozwija się Park Militarno Historyczny REDUTA - ale to dla chłopców lubiących nieco większe zabawki. Miłośników zacisznych bojów w duchu I Rzeczypospolitej zapraszam do zabawy w Ogniem i Mieczem. Pierwsze listy przypowiednie otrzymał podjazd kozacki, być może już wkrótce będzie się prezentował podobnie jak na tej fotografii:
Od tej jesieni będziemy próbować czegoś nowego - nie tylko planszówki. Obok muzeum rozwija się Park Militarno Historyczny REDUTA - ale to dla chłopców lubiących nieco większe zabawki. Miłośników zacisznych bojów w duchu I Rzeczypospolitej zapraszam do zabawy w Ogniem i Mieczem. Pierwsze listy przypowiednie otrzymał podjazd kozacki, być może już wkrótce będzie się prezentował podobnie jak na tej fotografii:
Fot. ze strony www.oim.wargamer.pl
piątek, 5 października 2012
303
Moje pokolenie, wychowane na "Dywizjonie 303" Arkadego Fiedlera, od razu wie o co chodzi: walki polskich lotników pod niebem Wielkiej Brytanii. Jakiś czas Instytut Pamięci Narodowej - w celu utrwalania tejże Pamięci - wyprodukował grę planszową o tym właśnie tytule: 303.
Recenzje gry, instrukcje, fotki można znaleźć w sieci - nie będę się rozpisywał. Powiem tylko, że jak dla mnie gra jest doskonała w swojej klasie. Po pierwsze - ładnie wydana. To ważne wobec otaczającej nas szmiry. Grę trzyma się w ręku z równą przyjemnością co pięknie wydaną, pachnącą drukarnią książkę. Ładna kolorowa instrukcja, zawierająca także informacje dotyczące historii, biogramy lotników, parametry i opisy samolotów - wszystko w pigułce, bo specjaliści i tak wiedzą więcej, a dla laika to akurat w sam raz.
Sama gra jest szybka, bardzo szybka, jak starcie myśliwców w powietrzu. Jak się opanuje zasady (wystarczy jedna, dwie partie), to potem gra trwa może 5, może 10 minut. Nie zdążysz się znudzić. Dla niektórych wadą jak na strategię może być zbyt duża losowość ale i to można przekuć na zaletę: dzięki temu da się w tę grę grać nawet samemu.
Grę można w łatwy sposób przenieść w plener (powyżej fotka z konwentu Grenadier). Dzięki temu może pojawi się na naszym VI Festynie Muzealnym w 2013 roku. Póki co zapraszam na partyjkę do muzeum.
Wszelkie informacje o grze, w tym instrukcje oraz mozliwość grania on-line, znajdziecie w poniższym linku:
303
Recenzje gry, instrukcje, fotki można znaleźć w sieci - nie będę się rozpisywał. Powiem tylko, że jak dla mnie gra jest doskonała w swojej klasie. Po pierwsze - ładnie wydana. To ważne wobec otaczającej nas szmiry. Grę trzyma się w ręku z równą przyjemnością co pięknie wydaną, pachnącą drukarnią książkę. Ładna kolorowa instrukcja, zawierająca także informacje dotyczące historii, biogramy lotników, parametry i opisy samolotów - wszystko w pigułce, bo specjaliści i tak wiedzą więcej, a dla laika to akurat w sam raz.
Grę można w łatwy sposób przenieść w plener (powyżej fotka z konwentu Grenadier). Dzięki temu może pojawi się na naszym VI Festynie Muzealnym w 2013 roku. Póki co zapraszam na partyjkę do muzeum.
Wszelkie informacje o grze, w tym instrukcje oraz mozliwość grania on-line, znajdziecie w poniższym linku:
303
czwartek, 4 października 2012
FORTECA
Popularne już w wiekach średnich szachy i warcaby
nie były jedynymi planszowymi grami strategicznymi, w jakie grano na polskich
dworach. Do kategorii tej zaliczyć można także FORTECĘ. Chyba najstarszy jej
opis (wraz z wizerunkiem planszy) znajduje się w wydanej w roku 1831 książce
Łukasza Gołębiowskiego Gry i zabawy
różnych stanów w kraju całym lub niektórych tylko prowincyach. Książka
traktuje głównie o różnego rodzaju zabawach ruchowych, ludowych, tańcach itp.,
ale znajdują się w niej i takie perełki:
FORTECA umieszczona została w dziale „Gry studentskie uczące
cierpliwości i zręczności”, obok szubieniczki,
domina, kardynałów i „łomi główki”.
Na końcu książki dołączono ilustrację przedstawiającą planszę:
Trzeba się bliżej przyjrzeć, żeby dostrzec że spośród 26
zakropkowanych pól (a właściwie: przecięć linii) dwa to kwadraciki, podczas gry pozostałe 24 to kółka. W tym
przypadku (zgodnie z instrukcją) obrońcy (owe kwadraciki) stoją w narożnikach bronionej
twierdzy (górnej części planszy). Według innych zasad obrońcy nie są tak ściśle
przywiązani do owych pół i mogą zajmować początkowo dowolne z 9 pól fortecy.
Tutaj trochę lepiej widać, gdzie stoją obrońcy:
Przytoczone przez Gołębiowskiego reguły nie mówią nic na
temat ruchu i bicia pionów – dla niego były najwyraźniej oczywiste. W tym względzie pomocą służy nam inna stara książka (wydana w roku 1898) Wesołe chwile. Gry i zabawy towarzyskie w domu i poza domem. Tam gra nazywa się FORTECZKA a zasady zostały nieco doprecyzowane:
Kwadrat górny, oznaczony literami a b c d przedstawia forteczkę, bronioną przez dwóch dzielnych wojaków. Forteczkę oblega wojsko dwanaście razy silniejsze, bo składające się z dwudziestu czterech żołnierzy, rozstawionych na wszystkich punktach innych kwadratów.
Zadaniem oblegających jest zdobyć forteczkę, to znaczy: obsadzić wszystkie dziewięć punktów, albo tak zamknąć broniących jej rycerzy, że nie będą się mogli ruszyć. Jeżeli oblegający forteczkę zdobędą, wtenczas partyę wygrywają; jeżeli jej nie zdobędą, natenczas przegrywają.
Warto zauważyć, że linie skośne na obu prezentowanych planszach, różnią się (kierunek), co nie pozostaje bez wpływu na rozgrywkę.
RUCH - Zaczyna strona atakująca. Oblegający forteczkę porusza się zawsze o jedno pole, ale tylko do przodu, skośnie i na boki, ale wówczas tylko po krawędzi planszy. Zatem niedozwolone są dla ich ruchu linie: e-f, c-d, g-h, i-k, l-m. Obrońcy poruszają sie po wszystkich liniach, także o jedno pole.
BICIE - jest obowiązkowe (wolno im bić, a nawet muszą bić) we wszystkich kierunkach. Biją tylko obrońcy - pole za atakowanym pionkiem musi być wolne (jak w warcabach). Bicie może być wielokrotne (mogą i powinni bić raz zarazem, jeżeli poza co dopiero bitym kamieniem znajduje się kamień nieprzyjacielski, a poza nim znowu wolne miejsce. Jeżeli rycerz nie bije, kiedy bić powinien, wolno go zdmuchnąć, to jest: kamień wziąść).
W książce można znaleźć także proste rady co do taktyki: cała polityka oblegających polega na tem, aby wyprowadzić oblężonych jak najdalej w pole, żeby w tym czasie forteczkę swoimi pionkami obsadzić. Oczywiście, nie można tego uczynić bez poświęcenia kilku kamieni. Trzeba zatem poddać je do bicia i to w ten sposób, aby oblężony bił kilka razy, raz zarazem. Tylko w ten sposób można zapędzić go w najodleglejszy koniec forteczki [chodzi oczywiście o całą planszę, a nie o sama forteczkę].
Zadaniem oblegających jest zdobyć forteczkę, to znaczy: obsadzić wszystkie dziewięć punktów, albo tak zamknąć broniących jej rycerzy, że nie będą się mogli ruszyć. Jeżeli oblegający forteczkę zdobędą, wtenczas partyę wygrywają; jeżeli jej nie zdobędą, natenczas przegrywają.
Warto zauważyć, że linie skośne na obu prezentowanych planszach, różnią się (kierunek), co nie pozostaje bez wpływu na rozgrywkę.
RUCH - Zaczyna strona atakująca. Oblegający forteczkę porusza się zawsze o jedno pole, ale tylko do przodu, skośnie i na boki, ale wówczas tylko po krawędzi planszy. Zatem niedozwolone są dla ich ruchu linie: e-f, c-d, g-h, i-k, l-m. Obrońcy poruszają sie po wszystkich liniach, także o jedno pole.
BICIE - jest obowiązkowe (wolno im bić, a nawet muszą bić) we wszystkich kierunkach. Biją tylko obrońcy - pole za atakowanym pionkiem musi być wolne (jak w warcabach). Bicie może być wielokrotne (mogą i powinni bić raz zarazem, jeżeli poza co dopiero bitym kamieniem znajduje się kamień nieprzyjacielski, a poza nim znowu wolne miejsce. Jeżeli rycerz nie bije, kiedy bić powinien, wolno go zdmuchnąć, to jest: kamień wziąść).
W książce można znaleźć także proste rady co do taktyki: cała polityka oblegających polega na tem, aby wyprowadzić oblężonych jak najdalej w pole, żeby w tym czasie forteczkę swoimi pionkami obsadzić. Oczywiście, nie można tego uczynić bez poświęcenia kilku kamieni. Trzeba zatem poddać je do bicia i to w ten sposób, aby oblężony bił kilka razy, raz zarazem. Tylko w ten sposób można zapędzić go w najodleglejszy koniec forteczki [chodzi oczywiście o całą planszę, a nie o sama forteczkę].
FORTECA ma wiele różnych odmian. Różnice dotyczą kształtu planszy, liczby pionków oraz warunków zwycięstwa.
Pochodzenie gry nie jest do końca jasne – niektórzy jej początki wyprowadzają od islandzkiej gry „halatafl”. Podobno (nie widziałem) jest nawet japońska gra podobna do FORTECY.
Pochodzenie gry nie jest do końca jasne – niektórzy jej początki wyprowadzają od islandzkiej gry „halatafl”. Podobno (nie widziałem) jest nawet japońska gra podobna do FORTECY.
FORTECA bywa czasami wznawiana przez różne firmy wydające
gry planszowe i zabawki – można znaleźć w sieci, także w różnych wariantach. Na
przełomie XIX i XX wieku warszawska firma Juliana Mullera wydała WIELKĄ
FORTECĘ, z pięknie litografowaną planszą. Tutaj trzech obrońców walczy
przeciwko 48 napastnikom Ta wersja (tyle że z planszą już zdecydowanie mniej
finezyjną) popularna jest także dzisiaj (w wersji z 50 atakującymi).
W ramach KLUBU GIER historycznych będziemy starali się odtworzyć
jak najstarsze, staropolskie zasady rozgrywki.
PS. Nieco inne wersje gry można znaleźć na portalu pionek.net. Po szczegóły (a także po plansze do wydrukowania) odsyłam na stronę pionek.net
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















