środa, 11 maja 2016

WIOSNA NA KUDAKU

Garść najnowszych fotek z Kudaku. Wszystkie wykonane 30 kwietnia przez przebywającego w Dniepropietrowsku kapucyna Pawła. Jak wydać na tablicy z kudackiego ponika (tego drugiego) - znajomość historii u naszych wschodnich sąsiadów jest raczej na niskim poziomie.


poniedziałek, 9 maja 2016

OBLĘŻENIE - zasady v. 1.0



Zasady Oblężenia
Poniżej znajdują się założenia wypracowane w pierwszych testach walk na twierdzy Kudak, do dalszych uściśleń i modyfikacji.

1. Siły walczących stron.
Gracz broniący twierdzy określa siły, jakimi będzie się bronił. Jako, że nie ma oficjalnych rozpisek „fortecznych”, można to zrobić dowolnie, z zastosowaniem ogólnych zasad OiM. (Przykładowo historyczna załoga Kudaku wyglądałaby następująco: 10 podstawek dragonów pieszo, 3 podstawki jazdy kozackiej bez rohatyn, dowódca ###, oficer # – co razem daje jakieś 7PS, do tego artyleria). Piechota może być zeskwadronowana dowolnie w Jednostki liczące 2-4 podstawek. Następnie przeciwnik dobiera siły ze swoich armii w sposób następujący:
- może wybrać jednostki za dwukrotność PS obrońcy. Dodatkowo za każde pełne 10 PS ma 1 dodatkowy PS, który może wydać na artylerię.
- armia oblężnicza może być formowana analogicznie jak dywizja, z tym że bez konieczności głównodowodzącego (w grze nie ma Wytycznych), z dowolnych regimentów/pułków. W każdym regimencie/pułku można wziąć tyle artylerii, ile przewiduje maksymalny rozmiar oddziału, nawet jeśli weźmiemy jednostki tylko z podstawy pułku.
- kiedy już mamy cała artylerię strony oblegającej, można zamienić działa lekkie na moździerze (w stosunku 1:1) lub średnie (w stosunku 2:1).
2. Rozstawianie.
Jako pierwszy wystawia się Oblegający – wystawia jeden pułk/regiment i ustawia go (skwadronując) nie bliżej niż 45 cm. od wałów twierdzy. Następnie Obrońca wystawia jeden skwadron/chorągiew i tak dalej na przemian. Wszystkie jednostki Obrońcy są w szyku rozproszonym. Po wyczerpaniu podstawek Jednostek dalej naprzemiennie wystawia się artyleria i na końcu dowódcy. Wszyscy dowódcy mogą być wystawiani jako piesi.
Jeżeli twierdza nie ma bramy, należy w jednej z kurtyn oznaczyć miejsce, gdzie znajduje się furtka do ewentualnych Wycieczek sił Obrońcy.
3. Inicjatywa.
Na początku rzuca się K10 na Zasadzkę. Wynik 1-5: Zasadzka się udaje i w pierwszej turze Obrońca nie może strzelać z jakiejkolwiek broni (i nie ma żadnych rozkazów startowych, natomiast na początku 2 tury może wydać wszystkim darmowy rozkaz Obrona; za pozostałe rozkazy musi płacić punktami rozkazów). Dodatkowo jeden skwadron Oblegającego może znaleźć się u podnóża wałów i w fazie Ruchu wejść na wały na opisanych niżej zasadach.
W pierwszej turze Inicjatywa zawsze należy do Oblegającego (nie może jej oddać) w następnych obowiązuje rzut K10, gdzie oprócz możliwości normalnego podbijania wyniku Oblegający dodaje +2 do rzutu.
Startowe rozkazy dla Oblegającego zawsze są darmowe, a dla Obrońcy zależą od Zasadzki – jeśli się nie udała, też ma darmowe.
4. Szturm.
Normalny rozkaz Szarża zastępowany jest rozkazem Szturm (może być ten sam żeton) i może być wydany tylko piechocie i pieszym dragonom. Szturm jest podobny do Szarży i obowiązuje do momentu przekroczenia wałów i znalezienia się wewnątrz twierdzy. następnie kończy się jak zwykła Szarża i trzeba jednostce wydać nowy rozkaz.
Jednostka z rozkazem Szturm porusza się w szyku rozproszonym w kierunku najbliższego punktu twierdzy (ruch podstawowy + dodatkowy w Fazie po Ruchu). Po ruchu może strzelić (z ewentualnymi zwykłymi ograniczeniami) ale tylko do momentu, zanim pojawi się w fosie lub – gdy jej brak – 10 cm od korony wału. Kumulują się modyfikatory za strzał po ruchu, za osłonę i za szyk rozproszony Obrońcy, maksymalnie -3. Odporność jednostek Obrońcy na wałach +6, za wałami normalnie jak w terenie zabudowanym.
Jednostka z rozkazem Szarża nie może być Zdezorganizowana.  Szturmuje aż do straty pierwszej podstawki – wtedy rzucamy K10 i jeśli wypadnie „0” jednostka szturmuje dalej. Kiedy straci (w wyniku ostrzału lub Walki wręcz) przynajmniej połowę podstawek, testujemy normalnie Morale i nie zdany test oznacza od razu Ucieczkę.
Niezależnie od przebytego dystansu, Jednostka w Szarży musi się zatrzymać u podnóża wału i dopiero w następnej turze nań wejść (czyli, jeśli nie liczyć Zasadzki, może to być dopiero w 4 turze).
Obrońca może normalnie ostrzeliwać z wałów dodając do zasięgu każdej broni palnej (oprócz dział i pistoletów) +5cm.
5. Ostrzał.
Artyleria Obrońcy strzela na normalnych zasadach.
Artyleria Oblegającego ma kilka modyfikacji:
5a. Pociski dymne. W fazie Strzał po Ruchu artyleria lekka i średnia może strzelać pociskami dymnymi. Procedura: dla każdego strzelającego działa należy wyznaczyć punkt, na którym gracz będzie próbował postawić zasłonę dymną. Punkt ten musi znajdować się w strefie widoczności i zasięgu danej armaty. Wszystkie punkty dla każdego działa muszą być wyznaczone przed rzutami kością. Następnie wykonuje się rzut K10 dla każdego wyznaczonego punktu, wynik 1-5 udaje się postawić zasłonę dymną. W następnej turze okrąg o promieniu 5cm wokół tego punktu zasłania widoczność, w kolejnej zaś dym słabnie i widoczność jest słabsza (-1 do Wyszkolenia przy strzelaniu). Oczywiście można w tym samym punkcie położyć nową zasłonę dymną, kiedy dym już słabnie.
5b. Ostrzał wałów. Artyleria lekka i średnia (lub ciężka, jeśli pojawi się kiedyś w grze) może strzelać w wały zwykłymi kulami. Należy wyznaczyć punkt, do którego strzela artyleria, następnie rzucić K10 normalnie jak przy strzale. Odporność wałów wynosi:
wał ziemny: 13
wał licowany kamieniem: 15 (liczby szacunkowe, wymagające testów)
Jeśli ostrzał okazał się skuteczny, odcinek wału 2cm w każdą stronę od wyznaczonego punktu (czyli szerokość podstawki) uważa się za uszkodzony. Odporność piechoty podniesiona jest tylko do 4 (zamiast 6) a do wyniku walki dodaje się tylko 1 dla Obrońcy (zamiast 2). Ponadto w turze*, kiedy nastąpiło trafienie, podstawka Obrońcy (jeśli tylko choć fragmentem stykała się ze zniszczonym odcinkiem wałów) nie może strzelać oraz ma -1 do walki wręcz (podobnie jak w przypadku ogłuszenia przez moździerz). (*dotyczy tury, w której Atakujący miał Inicjatywę; jeśli Inicjatywę miał Obrońca, skutki ostrzału obowiązują w fazie Strzał po ruchu oraz już w następnej turze do ewentualnej walki wręcz)
5c. Moździerze. Jedyna broń, która może skutecznie ostrzeliwać Obrońcę za wałami. Nie mają szybkiego ładowania, więc strzelają raz na turę. Tabele statystyk dla różnych moździerzy będą podane osobno. Skuteczność każdego typu moździerza znajduje się w odpowiedniej tabeli, do tego każdy wynik „0” powoduje przytłumienie ostrzelanego Obrońcy: w turze*, kiedy nastąpiło trafienie, podstawka Obrońcy nie może strzelać oraz ma -1 do walki wręcz (podobnie jak w przypadku ogłuszenia przez moździerz). (*dotyczy tury, w której Atakujący miał Inicjatywę; jeśli Inicjatywę miał Obrońca, skutki ostrzału obowiązują w fazie Strzał po ruchu oraz już w następnej turze do ewentualnej walki wręcz)
6. Fosa.
Artyleria Obrońcy nie może strzelać do Jednostek znajdujących się w fosie (lub – jeśli jej nie ma – 10 cm od podnóża wału). Piechota może ich ostrzelać, ale z -1 do Wyszkolenia (musi się wychylić).
W fosie suchej może dojść do walki wręcz (np. z Wycieczką Obrońcy).
7. Szturm na wały – procedura.
Każda Jednostka (skwadron)  szturmująca wały może mieć podstawkę drabiniarzy – nie liczy się ona do liczebności, może być zwykły znacznik. Ustawia się ją przy wale i następnie dwie podstawki mogą wspiąć się na wały (jeśli przetrwają walkę wręcz, w następnej turze mogą do nich dołączyć kolejne dwie itd. aż do momentu, gdy wszystkie podstawki Jednostki znajdą się po drugiej stronie wału. Przez cały ten czas Jednostka zachowuje koherencję (jest traktowana jako całość, także do liczebności przy określaniu wyniku walki). Jedną z przechodzących przez drabiniarzy podstawek może być oficer (pieszy)
Po przejściu wałów następuje walka jak w zwykłym terenie zabudowanym.
8. Walka na wałach
- Obrońcy mają Odporność +6
- Atakujący ma -1 do Wyszkolenia w walce wręcz
- Brak jakichkolwiek flanek i tyłów dla obu stron
- +2 do wyniku walki dla Obrońcy
9. Bastiony.
W bastionach zasadniczo można wystawiać działa oraz – jeśli model na to pozwala – także piechotę. Jeśli nie (np. w moim Kudaku bastion jest za mały) za bastionem można wystawić dwu- lub trzypodstawkowy skwadron piechoty. Może on w przypadku walki bezpośredniej zająć miejsce armaty, która tym samym wycofana jest na tyły. Obydwa oddziały (czyli działo i piechota) muszą mieć rozkaz Obrona i poświęcić na to Manewr.
Artyleria w bastionie może się obracać w dowolną stronę. Niezależnie od modelu zawsze jest traktowana tak, jakby przylegała frontem do krawędzi wału.
10. Wycieczka.
Obrońca ma możliwość przeprowadzenia Wycieczki swoich oddziałów za wały. Wycieczka może się odbyć przez bramę lub – w przypadku jej braku – przez wyznaczony przed grą punkt w kurtynie wału. Procedura: na początku swojej Fazy Ruchu Obrońca może wziąć skwadron (lub więcej) swoich oddziałów z maksymalnie 1 dowódcą i wystawić go w odległości do 20 cm od punktu naprzeciw bramy (jeśli jest fosa, to po drugiej jej stronie, jeśli nie – bezpośrednio za bramą. Oddział może dostać dowolny rozkaz do wykorzystania jeszcze w tej samej turze. Oddział walczy na normalnych zasadach a ewentualne Ucieczki kierowane są nie do krawędzi stołu a do bramy. Kiedy oddział dotrze z powrotem do bramy (nawet Uciekający) ustawia się go w dowolnym miejscu twierdzy bez rozkazu.

sobota, 7 maja 2016

OBLĘŻENIE

Drugi test na Kudaku. Jako, że testowaliśmy z Norbertem, oczywistym było, że w akcji wezmą udział Szwedzi. Poniżej znajduje się krótka relacja z oblężenia - na fioletowo będą komentarze i przemyślenia, które pojawiły się w trakcie i po bitwie. Zaczynamy.

Obrońcy to znowu klasyczna załoga Kudaku, nieco tylko silniejsza niż ostatnio, a więc:
- 12 podstawek dragonów (3x4)
- jedna 3-podstawkowa chorągiew kozacka
- artyleria: 2 x działo lekkie, 1 x organki, 1 x działo średnie
- dowódcy.
Gubernator twierdzy dostał zasadę Generał artylerii - jak zwał, tak zwał, w każdym razie raz na turę każde działo, które było w jego zasięgu dowodzenia, mogło przerzucić jeden strzał, za punkty dowodzenia. Miał trzy rozkazy, co wydawało się dość silną opcją, ale w grze trzeba było te punkty poświęcać na co innego (głównie obsadzanie artylerii. Po bitwie pomyślałem, że jako doskonały organizator i artylerzysta powinien podnosić Wyszkolenie artylerii RON do poziomu 5.

Szwedzi:
- 1 regiment piechoty na full - w sumie 3x4 muszkieterów i 2x4 pikinierów. 
- 1 regiment dragonów - 2x4. Umówiliśmy się, że konie są w pobliżu, więc w każdej chwili mogą z nich schodzić i wchodzić, ale przez całą grę byli spieszeni.
- artyleria: 1 x działo średnie, 4 x działo lekkie, 2 x moździerz.
 - dowódcy: główny, oficer + generał artylerii

Rozstawienie: ustaliliśmy, że wystawiamy się naprzemiennie. Atakujący wystawia regiment, obrońca skwadron, potem działo za działo. Po grze policzyłem PS i wyszło 11 (RON) przeciw 21. To skłoniło mnie do następującego pomysłu, który przetestujemy następnym razem. Najpierw obrońca deklaruje ile ma PS. Potem atakujący dobiera tak swoją armię, aby była maksymalnie 2 x większa oraz - dodatkowo, za każde 10PS swojej armii może dodać jeden punkt na artylerię. Armię wybiera z dostępnych oficjalnych regimentów i podjazdów, z tym, że do każdego może wziąć maksymalną dopuszczalną artylerię (np. dwie armaty u Szwedów już za pierwszy poziom. W tej konkretnej sytuacji Norbert miałby 2 regimenty piesze (każdy po 8 muszkieterów i 4 pikinierów) każdy z dwoma działkami. Regiment dragoni plus jeszcze coś, aby mieć maks 22PS, co dałoby dodatkowe dwa punkty na artylerię. Zatem mógłby mieć 6 PS na działach, które mógłby rozdysponować dowolnie, na zasadzie: każde działo lekkie może zamienić na moździerz, dwa działa lekkie na jedno średnie. Każdy regiment miałby swojego oficera/oficerów, a dowódca główny nie byłby potrzebny, gdyż i tak nie ma wytycznych.

Rozstawienie początkowe widać na poniższym zdjęciu - nie widać dwóch działek szwedzkich na górce w lewym górnym narożniku. RON ma artylerię w bastionach (w prawym dwa działa lekkie, w lewym jedno średnie) oraz organki w środku kurtyny. Te organki dwa razy traciły załogę na skutek ostrzału szwedzkiej artylerii, za każdym razem załoga dochodziła z dragonów stojących wewnątrz twierdzy, poniżej wałów. Jazda kozacka stanęła obok "bramy" (gralismy tylko na części modelu, tej bez bramu, więc jako brama/furtka służył ten ciemniejszy (wyjmowalny) fragment wału z lewej strony.
O ile pamiętam, Szwedzi rozstawili się 40 cm przed krawędzią fosy.Myślę, że to trochę za daleko, bo trzy tury podchodzili pod fosę,w czwartej stanęli u podnóża wałów i dopiero w piątej wspięli się na nie. To chyba trzeba o turę przyspieszyć.

Z pozostałych istotnych ustaleń wstępnych:
- zasięg broni palnej (oprócz artylerii i ewentualnych pistoletów) + 5 cm;
- inicjatywa w pierwszej turze należy do atakującego, potem normalnie losowana; Potem pomyślałem, że to powinno być jakoś modyfikowane, np. atakujący w każdej turze ma +2 do kości (oczywiście nadal może podbijać).
- rzucaliśmy też na Zaskoczenie. Wynik 1-5 dawał Zaskoczenie, czyli obrońcy w pierwszej turze nie mogli strzelać z dział;
- do momentu wejścia na wały rozkaz Szarża zastępowany jest przez Szturm, po przejściu za wały następuje normalna walka jak w terenie zabudowanym i trzeba normalnie wydawać rozkazy;
- cała szturmująca piechota (dragoni, muszkieterzy i pikinierzy) szli do ataku w szyku rozproszonym;
- szturmujący nie mogą być zdezorganizowani, tylko albo szturmują dalej, albo od razu uciekają. Zmienia się to dopiero od momentu przejścia przez wały.


Przez trzy działo się niewiele, to znaczy Szwedzi podchodzili pod wały, a artyleria twierdzy czyniła im niewielkie szkody. Norbert bardziej koncentrował się na ostrzeliwaniu twierdzy z dział niż stawianiu zasłony dymnej. Mieliśmy wątpliwości w kwestii moździerzy, które - mimo iż są w podręczniku, to jednak nie mają statystyk. Graliśmy więc w sposób następujący: zasięg 40-60 cm (tylko skuteczny), trafienie normalne na Wyszkolenie (ustaliliśmy 5 jak dla całej szwedzkiej artylerii), dodatkowo "0" dawało przytłumienie obrońców (w tej samej turze nie może strzelać i -1 do Walki Wręcz, w następnej -1 do strzelania). Kwestią otwartą pozostaje, czy moździerze (lekkie) mają Szybkie Ładowanie.


W czwartej turze na Wycieczkę wybrała się jazda kozacka i zaatakowała dragonów na tyle skutecznie, że ci stracili połowę podstawek (czyli dwie) i wycofali się, nie biorąc już więcej udziału w bitwie. Doszło przy tym do dość kuriozalnej sytuacji, bo jazda szarżowała dnem fosy.  Potem jednak musiała się wycofać i wróciła za wały.


W piątej turze rozpoczął się szturm na wały. No i tu jak zwykle było najwięcej wątpliwości. W sumie okazało się, że obrońcy mieli chyba za małe współczynniki, bo dość szybko dali tyły. Najwięcej moich wątpliwości budzi kwestia bastionów, bo jeśli wystawimy w nich samą artylerię, to są najłatwiejszym punktem do zdobycia. W następnej grze to będzie musiało być zrobione jakoś inaczej.


Powyżej - koniec 4 tury, atakujący stoją u podnóża wałów, niepomalowane podstawki symbolizują drabiniarzy.


W 5 turze doszło do walk na wałach i wyszła rzecz, której się nie spodziewałem. Bo grając opieraliśmy się na podręcznikowych statystykach i najlepsi w walce na wałach okazali się... pikinierzy. W sumie obrońcy dość łatwo dali przegrali walki na wałach. Po pierwsze - o czym już pisałem - sama artyleria w bastionach jest bezradna. Po drugie - obrońcy rozstrzygnięcie walki wręcz przegrywali zazwyczaj przez liczebność. W następnej odsłonie przećwiczymy to nieco inaczej: do liczebności atakujących będą liczyły się tylko te podstawki, które wlazły na wały. Przy okazji - kiedy do nich w następnej turze dołączają kolejne podstawki wchodzące po drabinach, od razu stawia się je obok poprzednich, nawet jeśli te (np. w pościgu) posunęły się w głąb twierdzy.
Dodatkowo - dowódcy też mogą wchodzić na wały przez drabiniarzy, normalnie - zamiast innej podstawki.


Poniżej wynik 5 tury- atakujący wdarli się na wały, obrońcy odsunięci. Działo średnie jeszcze stoi, ale to jego ostatnie chwile. W sumie w 6 (ostatniej) turze poszły wszystkie trzy działa (organki zdaje się już wcześniej).
Na bieżąco ustalaliśmy pewne zasady, np.: artyleria nie może strzelać do przeciwnika znajdującego się w fosie (ale jak już wejdzie na wały, to tak). Obrońcy też jak strzelają do przeciwnika w fosie muszą się wychylić i mają -1 do strzelania.


Poniżej - zdobyty prawy bastion RON, w którym stały dwa lekkie działa. Tędy m.in. szturmowali pikinierzy.


W geście rozpaczy już w twierdzy do szarży ruszyła jazda kozacka. Wyparli pikinierów z swego lewego skrzydła, ale w sumie twierdza została zdobyta:


Wewnątrz twierdzy walczyliśmy jak w normalnym terenie zabudowanym z wszystkimi tego konsekwencjami.
Poniżej - na tym skończyliśmy grę:


Straty:
Szwedzi stracili w sumie 13 podstawek piechoty.
Obrońcy: 4 działa (w tym dwa dwukrotnie, po ponownym obsadzeniu dział) i dwie podstawki piechoty. Ale myślę, że celem gry może być albo wadrcie się do środka, albo ewentualnie ustalenie jakichś punktów do opanowania, typu bastion, brama itp. Zobaczymy następnym razem.

W sumie - gra jest dość statyczna, mało manewrowa. Ale czegóż się spodziewać po Oblężeniu? I tak było miodnie :)













piątek, 6 maja 2016

KUDAK - pierwsza krew


Wczoraj (5 maja) w ramach comiesięcznego spotkania Klubu Gier miałem okazję wstępnie przetestować moje pomysły odnośnie oblężenia Kudaku. Korzystając z okazji, że nie ma jeszcze oficjalnych zasad dotyczących oblężenia, korzystając nieco z pomysłów innych, sam kombinuję jak to można przeprowadzić. na razie oczywiście w małej skali, ale docelowo chcę zrobić pełne oblężenie. Będzie do tego potrzebna przynajmniej jedna (którą mam) dywizja kozacka. Ewentualnie druga, jeśli zawita do Dąbrowy na gościnne występy.

Generalnie testowałem zasady, które naszkicowałem już na forum OiM (TUTAJ). Nie liczyłem żadnych PSów - na kwestie zbalansowania rozgrywki przyjdzie jeszcze czas. Jako obrońców wystawiłem normalną (historyczną) załogę twierdzy, czyli:
- 10 podstawek dragonów RON (pieszych) (większość figurek stanowili muszkieterzy, gdyż jeszcze nie domalowałem dragonów)
- 3-podstawkowa chorągiew kozacka bez rohatyn
- artyleria: 1 działo średnie i 1 organki
- dwóch dowódców (jeden przypisany do jazdy)

KOZACY

- cztery 6-podstawkowe roty mołojców
- dwie 4-podstawkowe roty mołojców rejestrowych
- 4 wozy, w tym 2 z działkiem
- 3 działa lekkie
- dwóch dowódców
- dwóch plastunów

Do każdej grupy rejestrowych przypisani byli drabiniarze (po jednej podstawce). Grałem w ten sposób, że szli oni z oddziałem, a kiedy oddział otrzymywał rany, to dostawały je pozostałe podstawki.

Kozacy szykują się do szturmu

Po zrobieniu tej fotki powyżej nieco zmieniłem pozycje startowe Kozaków. Rejestrowi szli w szyku rozproszonym z rozkazem Szarża (tutaj powinien się nazywać Szturm), natomiast mołojcy mieli zwykły Ruch strzelcy też szli w rozproszeniu). Potem pomyślałem, że to był jednak błąd - wszyscy powinni mieć rozkaz Szarża. Drugim błędem był też brak drabiniarzy przy mołojcach.

Pozycje startowe Kozaków były około 50-60 cm od wałów (tak, żeby artyleria kozacka mogła strzelać na maksymalnym zasięgu). W trzeciej turze szturmujący znaleźli się już przed fosą. Straty były niewielkie, zaledwie kilka ran (po jednej na bodajże trzech rotach). Dragoni nie mieli zasięgu a RON-owskie działa mało skuteczne - zresztą powinno ich być więcej. Kozacka artyleria strzelała głównie pociskami dymnymi. O ile w pierwszej salwie udało się postawienie zaledwie jednego "dymu", to w drugiej już czterech (na pięć strzałów). Myślę, że można tu wprowadzić pewne ograniczenie - np. maksymalnie dwa pociski zapalające na działo. Zasłona dymna spowodowała dość bezpieczne podchodzenie Kozaków pod wały twierdzy.

Koniec 3 tury. Oba rodzaje dymów symbolizują zasłonę dymną, dopiero w trakcie symulacji pomyślałem, że jeden z nich (ten ciemniejszy) powinien symbolizować dym w pierwszej turze po postawieniu zasłony, jaśniejszy zaś- nieco rzadszy dym w kolejnej turze.

 Głowy nie dam, ale chyba 4 tura.

W pewnym momencie (chyba 4 tura) jazda kozacka z twierdzy przeprowadziła Wycieczkę. Zgodnie z zasadami wystawiłem ją 20 cm od końca mostu. Dostali Szarżę i zaatakowali skrajną lewoskrzydłową rotę mołojców. Cel był odległy, więc ci zdołali stanąć w obronie i odeprzeć atak (jazda straciła podstawkę, wycofała się, ale zdała test). Na początku wymyśliłem jeszcze coś takiego na potrzeby gry (jeśli np. w modelu nie ma bramy), że oznacza się jakiś punkt w kurtynie wału,, który jest bramą/furtką służącą do przeprowadzenia Wycieczki. Punkt ten umieściłem (oznaczając jednym namiotem) w tej kurtynie, która była szturmowana, ale w obliczu szturmującego przeciwnika nie było miejsca na Wycieczkę.

Szarża chorągwi kozackiej.

W piątej turze doszło do pierwszych walk wręcz. Walczyły obie roty mołojców rejestrowych, którzy przez drabiniarzy włazili na wały. Działo się to w ten sposób: drabiniarze stanęli u stóp wałów, reszta podstawek przechodziła przez nich i wspinała się na wały (ale maksymalnie 2 podstawki na 1 podstawkę drabiniarzy). Obie walki rejestrowi przegrali i po stracie połowy podstawek 0 uciekli. Zgodnie z wcześniejszym założeniem szturmujące jednostki nie mogą być zdezorganizowane: albo walczą dalej, albo uciekają.

Walki na wałach.
W szóstej turze zwykli mołojcy szturmowali prawy (od swej strony) bastion twierdzy, skąd strzelały organki. Dałem im drabiniarzy od rejestrowych. Dragoni RONu dzielnie wsparli swoje działko ale nie udało się odeprzeć szturmu i Kozacy zajęli bastion, niszcząc stojącą tam armatkę.

Bastion zdobyty!
Na tym skończyłem. Straty: Kozacy w sumie chyba 15 podstawek, obrońcy - 2 dragonów, 1 jazdy i organki.

Podsumowując - bardzo fajnie sprawdził się ostrzał pociskami dymnymi i Wycieczka (nieskuteczna w sumie, ale jako opcja ciekawa). Najwięcej do przemyślenia mam w kwestii Walki Wręcz i jej rezultatów. Była sytuacja, że w walce na wałach był remis. Bez sensu mi się wydało, aby obie strony wycofały się - więc walczyły dalej w następnej turze (z tym, że do Kozaków doszły po drabinach kolejne dwie podstawki). Wszystko zgodnie z założeniem, że jeśli szturmujący zdadzą testy, to walczą dalej, jeśli nie - uciekają.


piątek, 29 kwietnia 2016

KUDAK SKOŃCZONY

KUDAK SKOŃCZONY!!! Można zacząć oblężenie. W realu prezentuje się jeszcze fajniej niż na fotkach. Model zrobiony przez Roberta "Kozi" Kozłowskiego specjalnie dla naszego Klubu Gier. WIELKIE DZIĘKI.
(A w tajemnicy dodam, że Robert dostał już materiał na następny projekt - kilkakrotnie większy od Kudaku :) )

To na dole to oczywiście Dniepr, ale nie mam niebieskiego obrusu :)

W środku nowa jednostka specjalna. Prototyp jeszcze niedomalowany...


wtorek, 26 kwietnia 2016

ZAŁOGA KUDAKU



Tym razem tekst bez obrazków :) I bez przypisów - jeśli ktoś chętny sprawdzić źródła, podeślę pełną wersję.

*   *   *

            W toku prac nad modelem Kudaku w pewnym momencie musiał się oczywiście pojawić problem jego załogi. Sprawa w takich przypadkach jest prosta dopóki, dopóty sobie o tym w różnych – nawet sprzecznych – źródłach czytamy. Gorzej, gdy trzeba to jakoś zmaterializować, choćby w naszym konkretnym przypadku – w postaci konkretnych figurek. Bo kogo wziąć na załogę Kudaku – dragonów czy piechotę? Rozum i wiedza ogólna przemawia za tym pierwszym, tymczasem sprawa w świetle źródeł taka oczywista nie jest. Wiem, że to problem mało istotny i trochę akademicki, ale próba jego rozwiązania wydała mi się niezbędna żeby wiedzieć, czy muszę jeszcze domalować kilka figurek. Poniższym artykułem nie opowiadam się za żadną ewentualnością. Ustalono w nauce, że byli to dragoni, i niech tak zostanie. Chcę tylko pokazać, jak różnie tę samą sprawę mogą opisywać różni jej świadkowie. A to w historii jest rzeczą… normalną.
Całe te rozważania dotyczą jedynie piechoty (artyleria kudacka zasługuje na osobne opracowanie) „drugiej” twierdzy, gdyż w przypadku oddziału Jana Mariona (1635), sprawa jest jasna – było w nim 200 dragonów. Dali się on we znaki okolicznej ludności, za co ponieśli odpowiednią karę, ale być może te ich wybryki przełożyły się także na późniejsze relacje o ekscesach, do których dopuszczać się mieli rzekomo dragoni „drugiego” Kudaku. Czy tak było istotnie – nie wiem.
            Pierwsi autorzy piszący o Kudaku (M. Dubiecki, A. Czołowski) nie byli w nazewnictwie załogi twierdzy dość skrupulatni i oba pojęcia stosowali właściwie zamiennie. Pierwszy z nich pisze o „dragonach, żołnierza cudzoziemskiego autoramentu”, ale akurat on się w tej materii wydaje pisarzem najmniej wiarygodnym. Czołowski natomiast pisze dość zdecydowanie: „Na załogę dał mu [hetman gubernatorowi twierdzy] pułk starej cudzoziemskiej piechoty”. Jak więc było naprawdę?
            Kiedy na przełomie 1635/36 pojawiła się koncepcja odbudowy Kudaku po sierpniowym (1635) ataku Sulimy, automatycznie stanęła kwestia załogi twierdzy. Już w liście do hetmana Stanisława Koniecpolskiego z 24 stycznia 1636 roku król Władysław IV pisał: „Co się tycze fortu, skąd by jego miało być dokończenie i konserwacja w niedostatku skarbowym, nie widziemy. Rozumiemy jednak, że ołowiu, prochów i knotów, które są w Barze, zażyć i posłać się tam może; a na praesidium [załogę – JK] trzysta z tych, którzy dragońską służeli, dawszy im starszego tamtemu miejscu sposobnego, obrócić.”
            Odpowiedzi hetmana niestety nie znamy. Wydany w Wilnie 6 marca 1636 roku królewski Uniwersał do miast nad-Dnieprowych, aby pomocy dodały na dokończenie fortecy o składzie załogi nie wspomina, jedynie ogólnie o żołnierzach. W wysłanym następnego dnia (7 marca) liście do hetmana król wraca do tematu pisząc: „Forteca na Kudaku (…) nie widziemy, aby innym sposobem nad ten, który U.W. podajesz, mogła być i skończona, i zatrzymana. Posyłamy przeto U.W. uniwersały do miast nad Dnieprem leżących należące; ordynujesz U.W. wielce z którego miasta i miejsca jako robotnika, tak i żywności, nie potrącając jej żołnierzowi w pieniądze, wyprawiono być będzie mogło. Co oraz przy urodzonym Żółtowskim, na którego przypadamy, do fortu tego wcześnie obrócisz, przydawszy do tych trzechset dragonów, jakośmy 24 ianuarii pisali, jeszcze dwieście.”
            Te dwie pierwsze wzmianki źródłowe jasno określają charakter załogi Kudaku, choć już na tym etapie pojawiają się pewne wątpliwości, mianowicie mianowanie „starszego tamtemu miejscu sposobnego” jakim był Jan Wojsław Żółtowski, kapitan piechoty cudzoziemskiej. Po prawdzie miał on zaczynać swoją karierę wojskową w 1629 roku, jako kapitan chorągwi dragonii, ale wątpliwość zostaje zasiana. Ponadto już w kolejnym liście do hetmana (Wilno, 5 lipiec 1636) król pisał o… trzystu muszkieterach.
            Zachowany projekt budżetu wojskowego z roku 1637 chyba jako pierwszy podaje pełen skład załogi Kudaku:
„Praesidium zaś na Kudaku:
- kozaków no 100, na ćwierć fl. [florenów = złotych] 3 100, na rok 12 400
- dragonów no 600, na ćwierć fl. 19 800, na rok 79 200
in summa na obozie czyni na rok [fl.] 91 600”
            Wymienieni w dokumencie kozacy nie budzą większych wątpliwości – chodzi o stukonną chorągiew kozacką (pozostającą pod dowództwem m.in. Adama Koniecpolskiego, syna starosty będzińskiego), przeznaczoną do pełnienia służby w polu (czyli na podjazdach). Wątpliwości pojawiają się natomiast przy owych dragonach. Otóż istnieje w jakimś sensie analogiczny dokument, na dodatek z tego samego okresu (ok. kwietnia 1638 roku), który rzecz tę przedstawia następująco:
„Praesidium zaś na nim [na Kudaku], zwłaszcza teraz zrazu, nim się ten porządek w ryzę wprawi, najmniej 600 piechoty a 100 koni kozaków. Na których rachując na kozaka po fl. 31 na ćwierć, a na pieszego po fl. 11 na miesiąc i z traktamentem gubernatora, uczyni to na rok fl. 91 600.” Mamy zatem tę samą sumę końcową (91 600) ale inaczej rozbitą na poszczególne składniki. Dodajmy jeszcze, że każdy z obu cytowanych wyżej dokumentów rozróżnia piechotę od dragonów. Za pierwszym z nich przemawia dodatkowo wzmianka: „piechoty wszystkiej trybem cudzoziemskim jest no 300, jej żołdu na ćwierć i z barwą po fl. 30 – fl. 9 000 a na rok 36 000.” Byłby to argument koronny, gdyby nie określenia, jakich w tym czasie używają bezpośrednio zainteresowani załogą Kudaku, czyli jego dowódca oraz hetman.
            W liście do króla, wysłanym 23 maja 1639, hetman Koniecpolski pisał m.in. o „600 piechoty i 100 kozaków na Kudak naznaczonych”. Trudno posądzać hetmana o nieznajomość spraw wojskowych, zwłaszcza że w pozostałej części listu wyraźnie rozróżnia dragonów i piechotę. Latem 1639 roku ruszył hetman wraz z podległym sobie wojskiem w celu przyspieszenia odbudowy twierdzy. Armii towarzyszyli także robotnicy, jakiś oddział Marcina Kalinowskiego oraz dwa pułki kozackie (Kozaków rejestrowych): perejasławski i czehryński. Około 10 lipca armia rozłożyła się obozem wokół fortecy (zachował się plan tego obozu, sporządzony przez F. Getkanta). 18 lipca, już w Kudaku, pisał hetman list do króla w którym wspominał o przebywających wówczas w twierdzy żołnierzach określając ich liczbę na „półtora tysiąca”. Pojawiająca się w literaturze liczba 4 tysięcy być może zatem obejmuje także i Kozaków. Opuszczając (3 sierpnia) Kudak pozostawił w nim hetman, w celu nadzorowania dokończenia budowy, pułkownika chorągwi kozackiej Stanisława Potockiego z bliżej nieokreślonym „wojskiem W.K.M.” [Waszej Królewskiej Mości] oraz oboma pułkami Kozaków.
            Gubernatorowi Żółtowskiemu pozostawił także specjalna Instrukcję, jak ma funkcjonować twierdza. W kwestii załogi Kudaku pisał w niej: „Tego [przestrzega], żeby kompanie spełna zawsze były, których ja w tym regimencie pięć mieć chcę, bo im więcej oficerów, tym potężniejszy zwykł regiment bywać. Tego też przestrzegać będzie, aby pod kompaniami żołnierzów z inszego narodu, tylko z polskiego a niemieckiego dla pewnych inkonweniencyj, które się ustnie powiedziały, nie cierpiał. A lubo kompanie są dawne i dobrze ćwiczone, jednak nie bez tego, żeby i nowych żołnierzów pod niemi być nie miało, tedy ponieważ Rzeczpospolita szkołę infanteryi tu mieć chce, skąd i kapitany i insze oficery brać będzie, tedy ustawiczne exercita z nimi czynić, aby się nowi uczyli, a starzy tego, czego się nauczyli, nie zapominali, municyjej jednak jako najbardziej szanując. (…) Straż tak polną, kwoli czemu chorągiew kozacka zaciągniona, jako i na wałach pilno odprawować.”
            Instrukcja w żaden sposób nie rozstrzyga kwestii, czy załogę na Kudaku stanowili dragoni czy piechota. Głównym jej zadaniem była służba w samej twierdzy (z istotną kwestią szkolenia piechoty) a do pilnowania okolicy przeznaczona była chorągiew kozacka. W przypadku jednak większej grupy wojsk przeciwnika, zadaniem załogi było powiadomienie przebywających na Zaporożu pułkowników wojsk koronnych, do czego zresztą też najlepiej się nadawała owa chorągiew. Nie bez znaczenia może być też fakt (w kontekście owej szkoły piechoty), że w tym czasie kompanie piechoty miały bardziej rozbudowane sztaby niż dragonia.        
            Jan Wojsław Żółtowski zginął (utonął) w roku 1640 i został pochowany w kościele dominikanów, stojącym obok twierdzy. Grób nie przetrwał długo, ale szczęśliwym trafem zachował się napis, umieszczony na nagrobku, który mówił o 600 żołnierzach piechoty niemieckiej (i – żeby nieco zaciemnić obraz – kilkuset dragonach): „Oberster sexcentorum peditum Alemanici Exercitus, & aliquot centenorum Dragoniae.”
Jako samotna wyspa na oceanie Dzikich Pól załoga twierdzy skutecznie swoje zadanie mogła pełnić tylko na miejscu, a do tego konie nie były im potrzebne. Przebywający na Kudaku w roku 1647, u boku księcia Jeremiego Wiśniowieckiego Bogusław Maskiewicz pisał: „w zamku, gdzie ustawnie ludu sześćset bywało dobrego, którym Tatarowie przy ich obronie we stu i więcej tysięcy nicby nie mogli uczynić. (…) Lud ten, który tam [w twierdzy] zostawał, ma się rozumieć ognisty wszystek. (…) W pół mili od Kudaku stała wieża wysoka, która na ośm mil wkoło widziała. Na tej wieży ustawiczna straż bywała: ludu ognistego sto i konnych 10.” A „lud ognisty” to – jak przecież wiadomo – popularne w staropolszczyźnie określenie piechoty. W miejscu, gdzie stała wieża, powstała później wieś Niemieckoje, obecnie natomiast jest to teren lotniska i miejscowości Aviatorske (Авяторське).
Relacja Maskiewicza ( jesień 1647 roku) stoi niestety w sprzeczności z informacją, jaką możemy znaleźć w publikowanych Materiałach J. Wimmera, w której jest mowa regimencie dragonii, który się składał z czterech 100-osobowych kompani (od III kwartału 1647). Wiązało się to najpewniej z redukcją garnizonu jak i całego komputu w roku 1647. O czterystuosobowej załodze twierdzy (w której „i ośmset będzie miało co robić”) pisał w roku 1648 Krzysztof Grodzicki, ówczesny (od 1640 roku) gubernator Kudaku. [Sprawa ta nie jest dla mnie dość jasna – na razie nie mam wszystkich źródeł, żeby coś stwierdzić jednoznacznie. Wimmer pisze, że 1643 szlachcie udało się zredukować oddziały kwarciane o 500 porcji dragonów. Nie ma o tym wzmianki – w każdym razie nie znalazłem – w Volumina Legum. Z drugiej strony na sejmie w roku 1647 uchwalono „Zatrzymanie woyska kwarcianego na Ukrainie” Woysko kwarciane y inne praesidia zamkow y fortec Rzplitey referując się do skryptu na Seymie 1643 ad archivum danego, w tey, iako teraz iest, liczbie, zatrzymuiemy.” Vol.Leg, IV, s. 52. Cały ten fragment jeszcze do opracowania.]
            Jak swych żołnierzy określał sam ich bezpośredni przełożony? W jedynym zachowanym świadectwie Grodzicki mówi o… muszkieterach. W liście do hetmana Potockiego (9 maja 1648 roku) relacjonujący zdradę Kozaków rejestrowych nieopodal Kudaku, pod Kamiennym Zatonem, pisał: „dziś godzina w noc przybiegło do mnie dwóch muszkieterów moich, którychem był tam posłał przy tym moździerzu i granatach. (…) To też mi ci muszkieterowie powiedzieli, że była rada u nich…”
            Nie znamy dokładnego przebiegu oblężenia twierdzy, do którego doszło już po wybuchu powstania Chmielnickiego. Prawdopodobnie przebiegało ono dwuetapowa i według polskich relacji przyniosło śmierć 4 tysiącom Kozaków (i to w pierwszym etapie, tak przynajmniej pisał Marek Sobieski). Ostatecznie na przełomie września i października (data jest kwestią sporną, ale tutaj tę kwestię pominiemy), po wyczerpaniu zapasów i jakiejkolwiek nadziei na odsiecz, gubernator Grodzicki poddał twierdzę. Znane są w literaturze warunki kapitulacji oraz przysięga, jaką złożył dowodzący oblężeniem Maksym Nestoreńko. Złożył, ale nie dotrzymał – wśród ofiar mordu na jeńcach kudackich znalazł się m.in. młody Stanisław Konicepolski. Źródła te jednak nic nam nie mówią w kwestii rodzaju wojska broniącego twierdzy (choć znajdziemy ciekawe informacje na temat artylerii). Wprawdzie punkt 2 kapitulacji („Abyśmy z chorągwiami rozwidnionymi, z bębnami, z lontami zapalonymi i ze wszystkim zwyczajnym naszym orężem wychodzili.”) jako żywo przypomina późniejszy nieco (1655) wymarsz piechoty i dragonów Czarnieckiego z Krakowa, jednak nic z tego nie wynika. O koniach mówi punkt 14: „Konie wszystkie, które nam są podczas traktatów pobrane, aby były co do jednego przywrócone” ale nie wiadomo, o jakie konie chodzi (kozackie? dragońskie? taborowe?).
            Dalsze losy ocalałych obrońców Kudaku spisane zostały w krótkiej relacji dwóch z nich, Andrzeja Bużeńskiego i Aleksandra Jałbrzyka Wyszyńskiego, przywołanej w pracy A. Czołowskiego. Poszczególne kompanie rozdzielono na trzy grupy i poprowadzono w różnych kierunkach. Ich grupa udała się w kierunku Czehryna, gdzie odebrano im „chorągwie muszkiety i bębny, wozy z końmi i broń, i wszystką odzież aż do naga.” Tu i w kilku innych miejscach, jest mowa o wozach, nigdzie natomiast o samych koniach. Wcześniej natomiast, w momencie rozdzielenia jeńców, doszło do wydarzenia, którego treść nie wydaje się dość jasna: „Przy ruszeniu się naszem, zaraz z lasów i lochów, pod chorągwiami dwiema, pieszego wyszło z tysiąc i tak prawie na karku idąc, zawiedli ich na pomienione miejsca, dobry mając umysł, aby się pomścili wycieczki, na której, w tysiąca swej wolej, napadłszy śród białego dnia pod Kudak, od sta dwudziestu swych sześćdziesiąt kilka stracili.”
            Zachował się także w odpisie Dyariusz podróży do Pereasławia Wojciecha Miaskowskiego, który miał z Chmielnickim pertraktować m.in. w sprawie uwolnienia jeńców. Do spotkania doszło 19 lutego w Perejasławiu, gdzie także przebywali jeńcy. „Wieczorem stanęła straż potężna po wałach, bramach, ulicach, abyśmy w nocy nie uciekli, i z więźniów żaden. A kogo w nocy zajrzeć mogli i zaskoczyć, topiono; osobliwie Draganów Kudackich do dział przykowanych, topiono.” Zaś następnego dnia „zadrżały skóry na panach Koniecposkim, Grodzickim, Czarnieckim, Łączyńskim i inszych; ba i na nas samych. Bo przez dwie noce latały głosy czerni: ubić albo obłupić Kommisarzów, a na Kudak odesłać. (…) Wymknęło się jednak  z nami do stu osób więźniów; jako P. Ruszowski, Skotnicki, Byszewski, Xcia Officyerowie, i Draganów kudackich kilkadziesiąt, wmieszawszy się między sług i stajenną czeladź.” Nie wszystkim jednak się udało – część z nich (w tym Grodzcki) do domów powrócili dopiero na mocy ugody Zborowskiej.
            Tyle jeśli chodzi o kudackich dragonów i kozaków, ale na uwagę zasługują jeszcze dwa fakty. Po pierwsze, okresowo załogę twierdzy wzmacniały także oddziały Kozaków rejestrowych. Takim oddziałem mogła być ok. 200-konna grupa, dowodzona przez Iwaszka Bohuna i Fedka, która w maju 1643 zaatakowała stacjonującą nad Donem grupę żołnierzy moskiewskich. Być może takie właśnie oddziały wspierały w patrolowaniu okolicy polską chorągiew jazdy kozackiej. Po drugie, na przełomie 1647/48 roku gubernator twierdzy Krzysztof Grodzicki został rotmistrzem niewielkiej (50 koni) chorągwi pancernej – być może ona także weszła w skład stałej załogi twierdzy.
            Podsumowując wszystkie za i przeciw dochodzę do przekonania, że… niczego nie jestem pewien. Są od mnie mądrzejsi którzy twierdzą, że trzon załogi Kudaku stanowili dragoni – niech więc tak zostanie. Ewentualne mylenie (u króla i Grodzickiego) dragonów z muszkieterami, a u hetmana piechoty z dragonami, nie musi niczego dowodzić. Było to w owym czasie dość powszechne, zwłaszcza kiedy spieszona dragonia do walki używała muszkietów. W tym zresztą, jak myślę, zasadza się cały problem jeśli chodzi o załogę Kudaku. Analizując literalnie wszystkie przytoczone wyżej dokumenty mogło być tak, że pierwotną załogę twierdzy stanowili dragoni, którzy pełniąc funkcję pieszą (pod komendą najpierw oficera piechoty, później zaś artylerii) stopniowo stali się piechotą.